Ludzie wpadli w obsesję na punkcie „idealnej techniki” w curlach. Jeśli ciężar jest tak lekki, że tułów nawet nie musi się stabilizować, to pewnie jest za lekki, żeby wymusić wzrost. Słuchaj, nie spędzaj całego treningu na curlach, pilnując, żeby nie ruszyć barkami. DAWAJ CIĘŻAR. Zobacz Arnolda:
Ciężkie curle w staniu, gdzie trochę oszukujesz koncentryk, a potem walczysz z ekscentrykiem pod kontrolą, są brutalnie skuteczne. 5 mocnych powtórzeń z ciężarem, który naprawdę cię przeraża, zbuduje więcej realnej siły i grubości ramienia niż niekończące się serie na pompę. Twoje bicepsy i tak nie pracują w życiu w izolacji. Ciężkie curle zamieniają ruch w wysiłek całego ciała, chwyt, przedramiona, barki, core, równowaga, wszystko pracuje razem, żeby ruszyć ciężki kawał żelaza. Jest z tym więcej frajdy, A do tego okazuje się, że działa lepiej.
Klucz to kontrola fazy negatywnej. Nie rzucaj ciężaru w dół. Zrób ekscentryk boleśnie wolny (4-5 s). To tam dzieje się duża część wzrostu. Przestań tak skupiać się na technice, po prostu podnieś ciężki kawał żelaza i odłóż go z powrotem.