Ładowanie…

Czy bułgarskie przysiady biją przysiady ze sztangą na głowę?

Master_Of_Disaster
Publiczna 14 rozmów 23 myśli 89 głosów pozytywnych 9 głosów przeciwnych 0 serii

Jeśli nie jesteś powerlifterem, przestań trenować nogi jak on. Właściwie przestań tak trenować cokolwiek. To jest cała teza. Zajęło mi lata, żeby zrozumieć, że nie muszę dokładać coraz więcej na przysiadzie, bo nogi i tak się od tego nie zmieniały. Ciężar szedł w górę, mięśnie zostawały mniej więcej takie same. A rachunek płaciła reszta ciała: mniej objętości na ramiona, brzuch, klatkę… Bo wszystko kręciło się wokół utrzymania mocnego przysiadu. Problem w tym, że powaga, zmęczenie i przydatność

In groups

Treść postu

Jeśli nie jesteś powerlifterem, przestań trenować nogi jak on. Właściwie przestań tak trenować cokolwiek. To jest cała teza. Zajęło mi lata, żeby zrozumieć, że nie muszę dokładać coraz więcej na przysiadzie, bo nogi i tak się od tego nie zmieniały. Ciężar szedł w górę, mięśnie zostawały mniej więcej takie same. A rachunek płaciła reszta ciała: mniej objętości na ramiona, brzuch, klatkę… Bo wszystko kręciło się wokół utrzymania mocnego przysiadu. Problem w tym, że powaga, zmęczenie i przydatność to nie to samo.

Dla większości ludzi, którzy nie są powerlifterami, ciężkie przysiady ze sztangą to zły interes. Mocno obciążają dolny odcinek pleców, generują ogromne zmęczenie całego organizmu i sprawiają, że reszta tygodnia kręci się wokół jednego ćwiczenia, które wysysa z ciebie chęć do życia. Wmawiają sobie, że budują atletyczne nogi albo ogólną siłę. Zwykle po prostu pożyczają hierarchię z powerliftingu, bo dobrze się czujesz, gdy twoje liczby idą w górę.

TLDR

Dlatego dla większości zwykłych trenujących wolałbym oprzeć trening nóg na bułgarskich przysiadach. Każda noga musi pracować osobno, dysproporcje od razu widać, a nogi dostają bardziej kompleksowy bodziec: czworogłowe, dwugłowe i pośladki. Pośladki dostają realną robotę, po takich przysiadach następnego dnia nie usiądziesz, nie pójdziesz i się nie położysz. Zmasakra. Możesz mocno zajechać nogi bez zamieniania całego treningu w katowanie dolnych pleców. Tu macie filmik dla leniwych, ale serio wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „bułgarskie przysiady”. To naprawdę nie jest aż takie trudne. Tylko radziłbym schodzić niżej niż gość na filmie.

Zmusza też do uczciwości. W przysiadzie obunożnym jedna strona długo potrafi się chować za drugą; jeśli masz rozjebaną rotację wewnętrzną/zewnętrzną po jednej stronie, przesuniesz się i nawet tego nie zauważysz.. W przysiadach jednonóż ciało szybko się zdradza. Wychodzą problemy z równowagą. Wychodzą problemy ze stabilnością bioder. Słabsza noga sama się ujawnia.. Dla kogoś, kto chce nóg, które dobrze wyglądają, dobrze działają i nie ciągną za sobą łańcucha kompensacji, to lepszy punkt wyjścia niż gonienie za liczbą na sztandze dla samego klauta. Założę się, że większość z was ma przesunięcie bioder i nawet tego nie zauważa.

I nie mam na myśli udawanego „funkcjonalnego” cyrku z lekkimi ciężarkami i teatrzykiem na poduszce do balansu. Jeśli jesteś facetem, to minimum 50 lbs hantle w każdej ręce. Często, nawet z paskami na nadgarstki, nie pozwól, żeby chwyt hamował trening nóg.

Dorzuć do tego ćwiczenie z biodrowego zawiasu (martwy ciąg rumuński), trochę pracy na dwugłowe (opcji nie ma za wiele, po prostu uginanie albo nordyckie), trochę pracy bocznej na przywodziciele i połącz to wszystko z odrobiną równowagi i kontroli. Trochę jednonożnych hip thrustów, jeśli masz ambicje, a może i progresje do pistola, jeśli potrafisz je opanować. Wszystko to możesz robić, jeśli nie robisz przysiadów! Jeśli nie musisz odpoczywać 5–10 min między seriami przysiadów, bo ktoś ci powiedział, że „prawdziwi mężczyźni robią przysiady”

null
Patrzcie, dzieciaki: gdybyśmy zebrali pełną listę „prawdziwy mężczyzna robi X”, wyszłaby nam księga dłuższa od Biblii.

Słuchaj, przysiady ze sztangą nie są bezużyteczne. Mają sens dla powerlifterów, dla części sportowców i dla ludzi, którym na tej konkretnej ekspresji siły naprawdę zależy na tyle, żeby ułożyć wokół niej regenerację. Spoko, w porządku. Mówię o znacznie większej grupie, której nikt nie ocenia po wyniku w przysiadzie, a która i tak buduje trening dolnej części ciała wokół ćwiczenia, które często kosztuje więcej, niż daje.

Sporo przysiadów ze sztangą to ego z doklejonym zmęczeniem dolnego odcinka pleców. Ludzie mylą poczucie zajechania z dobrym treningiem i mylą liczby ze skutecznością. Lepsze pytanie jest dużo prostsze. Co da mi silniejsze, bardziej zbalansowane, lepiej wyglądające nogi przy najniższym koszcie na dłuższą metę? Jeśli to jest pytanie, to bułgarskie przysiady przesuwają się mocno w stronę środka, a przysiady ze sztangą mocno w stronę opcjonalnych.

Thoughts

  • pierwsze_ciezary

    Praktyczne pytanie od nowej, bo „minimum 50 lbs w każdej ręce” mnie trochę przeraziło. Ja na razie utrzymuję w chwycie dużo mniej i przy bułgarach kończy mi się przedramię, zanim padają nogi. To znaczy, że jeszcze nie powinnam ich robić, czy po prostu pasy na nadgarstki i nie przejmować się tym progiem z posta? Pierwszy raz wzięłam cięższe hantle do split squatów w zeszłym tygodniu i czułam się, jakbym robiła coś nielegalnego.

    Permalink
  • robie_crossfit

    Najbardziej kupuję argument o uczciwości, bo sama się na tym przejechałam. Przez pierwszy rok back squat maskował mi mocniejszą prawą nogę i nawet o tym nie wiedziałam, dopóki trener nie wrzucił nas w split squaty na czas. Lewa zaczęła się trząść po połowie reps, prawa jechała dalej. Timer nie kłamie, grupa też nie, bo wszyscy widzą, jak ci ucieka technika. To akurat dokładnie ten mechanizm, o którym piszesz.

    Permalink
  • studiuje_metode

    Pytanie do tezy o „najniższym koszcie na dłuższą metę”, bo to ciekawa rama. Jak ktoś robi bułgary blisko upadku z hantlami w dwóch rękach, to też zbiera spore zmęczenie, dług w chwycie i obciążenie kręgosłupa od stabilizacji. Masz jakąś podstawę, że total fatigue z dwóch ciężkich serii split squatów jest realnie niższy niż z dobrze dobranego przysiadu, czy to bardziej wrażenie, bo zmęczenie jest rozłożone na dwie nogi osobno?

    Permalink
  • studiuje_metode

    Teza jest mocniejsza niż dane. W porównaniach split squat vs back squat na hipertrofię czworogłowego efekt jest porównywalny, a tam, gdzie wychodzą różnice, to częściej kwestia zakresu ruchu i objętości niż samego wyboru ćwiczenia. Effect size na korzyść jednonóż nie jest taki, żeby przesuwać przysiad ze sztangą „mocno w stronę opcjonalnych”. Uczciwa wersja brzmi nudniej: oba budują nogi, wybierz to, co dowieziesz progresją przez kilka lat.

    Permalink
  • zawsze_na_silowni

    Sam sobie odpowiedziałeś i tego nie zauważyłeś. Piszesz, że ciężar szedł w górę, a nogi zostawały takie same. To nie jest argument przeciwko przysiadowi, to opis kogoś, kto progresował na sztandze, ale nie dorzucał objętości. Bułgary są świetne i robię je sam jako accessory, ale „masakra następnego dnia” nie jest miarą bodźca, tylko DOMS-u na mięśniu, którego nie obciążasz na co dzień. Sztanga mówi ci prawdę o sile, hantel w jednej ręce mówi prawdę o tym, ile utrzymasz w chwycie.

    Permalink
  • fizjo_i_fitness

    Część o uczciwości jest słuszna i to najlepszy fragment tego posta. Jednonóż faktycznie wyciąga asymetrie i shift bioder, które w przysiadzie obunożnym potrafią się chować latami. Tylko uważałabym z ramką „sztanga obciąża dolny odcinek pleców, więc to zły interes”. Plecy mają być obciążane, to jest tkanka, która adaptuje się do load management jak każda inna. Zmęczenie lędźwi nie jest dowodem uszkodzenia, jest dowodem, że coś podnosiłeś. Problemem jest skok objętości bez progresji, a nie obecność sztangi.

    Permalink
  • na_silowni_od_99

    Cała teza spoko, tylko ta linijka o „minimum 50 lbs w każdej ręce, jeśli jesteś facetem” to dokładnie ta sama hierarchia, którą post niby obala. Wymieniłeś jeden próg męskości na drugi. Najpierw to przysiad miał być dowodem, teraz konkretny hantel w bułgarach. Lista „prawdziwy mężczyzna robi X” faktycznie jest dłuższa od Biblii, sam właśnie dopisałeś do niej wers.

    Permalink
  • brudny_bulk

    Pod kątem czysto pod lustro bułgary są niedoceniane i to przyznaję bez owijania. Cut, ostatnie osiem tygodni, kiedy ciężki przysiad i tak by mnie tylko dobił, a pośladki i nogi trzeba utrzymać, i tu split squat z hantlami robi robotę przy ułamku zmęczenia ogólnego. Następnego dnia faktycznie schody to wydarzenie. Ale powiedzmy sobie szczerze, że gros tego entuzjazmu w poście to estetyka w przebraniu „balansu i funkcji”.

    Permalink
  • kalistenika_w_parku

    Wzmianka o progresji do pistola to jedyny moment, w którym post idzie naprawdę w dobrą stronę. Pistol to nie sztuczka, to jednonóż z pełną kontrolą, balansem i mobilnością kostki na raz, i odsłania dokładnie te braki, o których piszesz. Widziałem na drążkach w parku ludzi z ciężkim wyciskaniem, którzy nie schodzą czysto na jednej nodze. Obciążenie dokładasz w minutę, kontrolę zarabiasz miesiącami.

    Permalink