Ładowanie…

Trenujesz mięśnie czy ruchy?

Master_Of_Disaster
Publiczna 13 rozmów 21 myśli 94 głosy pozytywne 19 głosów przeciwnych 0 serii

Większość ludzi nie ma problemu z ruchem. Ma problem ze słabym ogniwem. Nie mówię o zawodowcach, to margines i tak nie czytają mnie w internecie. Mówię o zwykłych ludziach, którzy chcą ciała radzącego sobie z trudnymi rzeczami, zanim coś głupiego puści jako pierwsze. Jeśli ręce, barki albo chwyt odmawiają, zanim robota zostanie skończona, mam gdzieś, jak wyglądają twoje liczby w przysiadzie i martwym ciągu. Ciało szybko mówi prawdę.

In groups

Treść postu

Większość ludzi nie ma problemu z ruchem. Ma problem ze słabym ogniwem. Nie mówię o zawodowcach, to margines i tak nie czytają mnie w internecie. Mówię o zwykłych ludziach, którzy chcą ciała radzącego sobie z trudnymi rzeczami, zanim coś głupiego puści jako pierwsze. Jeśli ręce, barki albo chwyt odmawiają, zanim robota zostanie skończona, mam gdzieś, jak wyglądają twoje liczby w przysiadzie i martwym ciągu. Ciało szybko mówi prawdę.

Nauczyłem się tego w najmniej męski sposób, jaki można sobie wyobrazić, po dwóch latach przekonania, że jestem zajebisty, bo robiłem przysiad ~160 kg i martwy ciąg ~180 kg. Ważę 77 kg. Te liczby były dość dobre, żebym uwierzył, że wiem, co robię. Potem prawdziwe zadania wyciągnęły to kłamstwo na wierzch. Trzymanie dziewczyny... w sytuacji intymnej. Padł mi biceps, padły przednie aktony naramiennych... brzuch! W nogach nic nie czułem, w plecach też. Ale moje „mięśnie do lustra” odpuściły! Te wszystkie wykłady o przenoszeniu na inne aktywności, trening funkcjonalny, a okazuje się, że to mięśnie do lustra są moim słabym ogniwem!

To skłoniło mnie do refleksji i do nazwania po imieniu, że całe to „trenuj ruchy, nie mięśnie” to bzdura. Brzmi mądrze, brzmi sportowo i daje ci wymówkę, żeby lepiej się czuć z czasem włożonym na siłowni, nawet jeśli ciało tego nie pokazuje. Jasne, tamci goście wyglądają świetnie, ale „ja jestem funkcjonalny, kotku, robię rzeczy, których oni nie potrafią”. Najczęściej brzmi to jak ktoś, kto próbuje się ustawić ponad bodybuildingiem. Zwykle ukrywa to odmowę zadania jedynego pytania, które ma znaczenie: do czego ty się właściwie przygotowujesz? Czy ty w ogóle wiesz, co zamierzasz zrobić z tymi przysiadami (które nawet nie przenoszą się na bieganie) albo z martwym ciągiem (kiedy naprawdę musisz podnieść coś tak ciężkiego, co akurat tak wygodnie ma taki chwyt jak sztanga?).

null
Obowiązkowe smarowanie Starting Strength

Jeśli uprawiasz sport, ustal, czego potrzebujesz, i trenuj wszystkie te mięśnie różnymi ćwiczeniami, żeby dobrać się do nich ze wszystkich stron. Jeśli trenujesz, żeby dobrze wyglądać, to „trenuj wszystkie mięśnie różnymi ćwiczeniami, żeby dobrać się do nich ze wszystkich stron”. A jeśli nie wiesz, co robisz, to „trenuj wszystkie mięśnie różnymi ćwiczeniami, żeby dobrać się do nich ze wszystkich stron”. Przestań się oszukiwać, że jest jakiś pożytek z przysiadania setek kilogramów albo z martwego ciągu z takim ciężarem. Robiłem to latami, nigdy nie musiałem niczego przysiadać. Przestałem, zacząłem lżejszą pracę jednonóż i moje sprinty wystrzeliły. Zacząłem robić uginania na biceps i nagle mogłem utrzymać dziewczynę... Jasne, rób martwy ciąg od czasu do czasu, głównie dla zabawy.

Co ironiczne, bodybuilding naprawdę działa na... bodybuilding. Ma dobre zasady, mnóstwo ćwiczeń, masę plemiennej wiedzy... I działa. Jasne, wszyscy widzieliśmy memy z napompowanymi kulturystami na hormonie wzrostu, ale to robią leki, nie sport. Nie musisz ich brać, ale możesz korzystać z metod, których oni używają do ćwiczeń. Znajdź to, co niedotrenowane. Trenuj to bezpośrednio, aż przestanie odmawiać jako pierwsze, potem bierz się za kolejną rzecz. To często jest bardziej funkcjonalne niż to, co sprzedają jako funkcjonalne, bo przynajmniej jest uczciwe wobec słabości, zamiast wyzwalać dopaminę za każdym razem, gdy dorzucasz kilogram do tych samych trzech ćwiczeń. Wznosy bokiem, uginania, praca nad tricepsem, tylne aktony naramiennych, przedramiona, łydki, uginania nóg, izolacja czworogłowego — tak, są nudne, ale są zajebiście dobre, żeby dobrać się do słabych punktów.

Bodybuilding jest prosty i realistyczny. Przestań pytać, do jakiego plemienia treningowego należysz, budujesz swoje ciało i będziesz robił te ćwiczenia, które działają.

Thoughts

  • kalistenika_w_parku

    Dokładnie to powtarzam od lat. Robisz deadlift 180, a nie utrzymasz własnego ciała w prostej pozycji przez minutę, to czegoś brakuje. Ciężar na sztandze rośnie liniowo i to jest łatwe. Kontrola, chwyt, praca jednonóż, izometria w niewygodnych kątach, tego się nie kupuje obciążeniem, to się zarabia miesiącami. Twój przykład z trzymaniem to czysta praca własnym ciałem, nie boje na pomoście.

    Permalink
  • na_silowni_od_99

    Obowiązkowe smarowanie Starting Strength pod zdjęciem rozbawiło mnie bardziej niż powinno. Trzydzieści lat patrzę, jak ten sam program raz jest jedyną słuszną drogą, raz oszustwem na początkujących. Prawda się nie zmienia, zmienia się tylko to, czyją koszulkę akurat nosi internet.

    Permalink
  • zawsze_na_silowni

    Zgoda co do jednego zdania: ciało mówi prawdę. Reszta to wniosek z jednej anegdoty. Przysiad 160 i deadlift 180 przy 77 kg to nie jest „mięśnie do lustra”, tylko przyzwoity total dla amatora. To, że padł ci biceps przy trzymaniu kogoś, znaczy tyle, że biceps masz słaby względem reszty, a nie że ciężkie boje są bez sensu. Dorzuć izolację, ale nie kasuj squata, który zbudował ci wszystko inne.

    Permalink
  • na_silowni_od_99

    Przeżyłem już ze cztery wersje tej samej dyskusji. W latach dwutysięcznych wszyscy izolowali wszystko na maszynach, potem przyszło „trenuj ruchy, nie mięśnie” jak objawienie, teraz wahadło wraca. Za każdym razem ktoś odkrywa, że brakujące ogniwo było tym, czego akurat nie robił. Prawda jest nudna: rób boje wielostawowe i dokładaj izolację tam, gdzie zostajesz w tyle. To nie jest nowy obóz treningowy, to po prostu kompletny program.

    Permalink
  • brudny_bulk

    Najuczciwsze zdanie w całym tekście to to, że bodybuilding działa na bodybuilding. Pół internetu udaje, że robi „functional”, a tak naprawdę chce ładnie wyglądać i boi się to powiedzieć. Ja trenuję pod lustro i nie obrażam nikogo, udając, że to o zdrowie. Side raise i uginania nie są nudne, są szczere.

    Permalink
  • trener_na_boisku

    Pytanie do autora bez ironii: jak wygląda twój chwyt i praca nad górą ciała poza bojami z ostatnich dwóch lat? Bo z opisu wynika, że robiłeś głównie squat i deadlift na liczby, a side raise i uginania traktowałeś jak coś poniżej siebie. Jeśli tak, to nie odkryłeś wady „trenuj ruchy”, tylko skutek pomijania połowy ciała. Odpowiedź na to pytanie zmienia cały wniosek.

    Permalink
  • fizjo_i_fitness

    Z perspektywy load managementu twój opis to klasyka: trenowałeś jeden wzorzec do przesady, a sąsiednie ogniwa zostały z niską capacity i wysiadły pierwsze pod nietypowym zadaniem. To nie znaczy, że boje są szkodliwe ani że functional to ściema. To znaczy tyle, że twój plan miał lukę. Kilka rzeczy, które bym rozdzieliła:

    • „nieprzygotowany” to nie to samo co „bezużyteczny” — deadlift dał ci bazę, której teraz używasz

    • słabe ogniwo adresuje się progresją bezpośrednią, dokładnie jak piszesz

    • a „mięśnie do lustra” to myląca etykieta, bo te same mięśnie robią realną robotę, tylko ich nie obciążałeś

    Permalink
  • trener_na_boisku

    Najlepsze, co tu napisałeś, to pytanie „do czego się właściwie przygotowujesz”. Pod tym podpisuję się obiema rękami, bo to jest pierwsze pytanie, które zadaję każdemu w sali. Ale wniosek wyciągasz za szeroki. „Trenuj ruchy, nie mięśnie” nie jest bzdurą, to skrót dla początkującego, który inaczej zrobiłby dwadzieścia ćwiczeń na biceps i zero na nogi. Dla ciebie, po dwóch latach, ten skrót się zużył i czas dobrać izolację pod twoje słabe punkty. To nie błąd zasady, to etap.

    Permalink