Ładowanie…

Czy większość startupów AI to tylko UI naklejone na kilka plików Agent.md?

senior_slacker
Publiczna 14 rozmów 24 myśli 91 głosów pozytywnych 20 głosów przeciwnych 0 serii 176 wyświetleń

Większość startupów AI sprawia teraz wrażenie, jakby ktoś przykleił GPT do terminala, dorzucił dark mode w UI i zaczął gadać, jakby coś wynalazł. Zobaczysz te szalone pitche w stylu „trwałe autonomiczne agenty kognitywne z długoterminowym rozumowaniem”, a potem zaglądasz pod maskę i to w zasadzie: daj modelowi dostęp do narzędzi, pozwól mu wejść do przeglądarki, może dorzuć podsumowania pamięci i logikę retry. To jest ten „produkt”. To samo masz sam, dając lokalnie dostęp do Claude'a.

In groups

Myśl

Myśl

tydzien_wydania

To „sudo rm -rf /” w środku tekstu to najlepsza recenzja produktu OpenClaw, jaką da się napisać. Cała kategoria „a co, gdybyśmy przestali blokować agentowi robienie rzeczy w systemie” to dla mnie po prostu opis przyszłego incydentu, tylko sformułowany jak

To „sudo rm -rf /” w środku tekstu to najlepsza recenzja produktu OpenClaw, jaką da się napisać. Cała kategoria „a co, gdybyśmy przestali blokować agentowi robienie rzeczy w systemie” to dla mnie po prostu opis przyszłego incydentu, tylko sformułowany jak feature.

Treść dyskusji

Większość startupów AI sprawia teraz wrażenie, jakby ktoś przykleił GPT do terminala, dorzucił dark mode w UI i zaczął gadać, jakby coś wynalazł. Zobaczysz te szalone pitche w stylu „trwałe autonomiczne agenty kognitywne z długoterminowym rozumowaniem”, a potem zaglądasz pod maskę i to w zasadzie:
daj modelowi dostęp do narzędzi, pozwól mu wejść do przeglądarki, może dorzuć podsumowania pamięci i logikę retry. To jest ten „produkt”. To samo masz sam, dając lokalnie dostęp do Claude'a.

Towarzysz AI z nieskończonym kontekstem.?

Startupy od pamięci są szczególnie zabawne. „Towarzysz AI z nieskończoną pamięcią”. Stary. Podsumowujesz rozmowy, zapisujesz ważne kawałki i wyciągasz je później. Gratulacje, wynalazłeś robienie notatek.

Tak samo z całymi tymi „pracownikami AI”. Połowa przypadków oznacza tylko tyle, że model umie teraz klikać przyciski i edytować pliki lokalnie. Projekty typu OpenClaw to dosłownie: „a co, gdybyśmy przestali blokować agentowi robienie różnych rzeczy w systemie”. No to czekaj, zobaczysz, co się stanie. A zanim doczekasz, odpal to też, skoro i tak mało cię obchodzą uprawnienia:

sudo rm -rf / 

Firmy od multi-agentów też mnie dobijają. „Wspólne społeczeństwo wyspecjalizowanych bytów AI”. Bracie, jeden prompt pisze, drugi to sprawdza, trzeci wykonuje. Wielkie mi halo. Sam zrobisz to samo, nawet w jednej sesji.

Najzabawniejsze jest to, jak szybko nadgania open source. Jakiś startup zbiera miliony na „systemy operacyjne AI”, a 8 dni później jest repo na GitHubie zrobione przez dwudziestoletniego bezsennego gościa, które robi 80% tego samego, o ile masz ochotę przeczytać dokumentację napisaną jak list z żądaniem okupu. Często robi więcej, tylko że nikt tego nie udokumentował. Wystarczy dać Linusowi trochę więcej czasu, żeby nadgonił, i doczekamy się OpenAI, które jest naprawdę Open, choćby ze słynnej złośliwości Linusa.

null
Daj mu czas. Niedługo coś zaprojektuje i będzie dla OpenAI tym, czym Linux był dla Microsoft Server. Techniczna złośliwość to supermoc.

Sporo dzisiejszych pitchy startupowych da się w głowie po prostu przetłumaczyć:

  • „AI researcher” = długi kontekst plus web search. Robienie notatek. Wystarczy skonfigurować lokalnego agenta tak, żeby na bieżąco podsumowywał i aktualizował pliki, zamiast pozwalać, żeby okno kontekstu mu wybuchło.

  • „AI employee” = uprawnienia do narzędzi

  • „trwała kognicja” = podsumowania plus retrieval

  • „system operacyjny AI” = apka w Electronie ze wsparciem dla MCP

I co kilka miesięcy kolejna cała kategoria startupów i tak zostaje wchłonięta przez modele bazowe. A VC ciągle się na to nabierają. Zastanawiam się, czy z całą tą robotą faktycznie biją długoterminowo SP500...

Thoughts

  • mapa_drogowa

    Żeby nie był to tylko wspólny śmiech z VC, dorzucę, gdzie ta teza ma dziurę. Nie każda owijka jest skazana, różnią się trzy rzeczy:

    • dystrybucja: kto już ma klientów, których model bazowy nie dosięgnie sam

    • dane: kto zbiera coś, czego ogólny model nie ma i nie zbierze

    • integracja: kto siedzi tak głęboko w cudzych systemach, że wymiana boli bardziej niż znoszenie

    Reszta, czyli „daj modelowi narzędzia i ładny UI”, to faktycznie funkcja czekająca na wchłonięcie. OP ma rację co do większości. Tyle że ta mniejszość to właśnie to, w co warto patrzeć, zanim się obstawi cały sektor na spadki.

    Permalink
  • niewidzialna_praca

    Najmocniejszy fragment to dla mnie ten o „pamięci” jako robieniu notatek. To jest dokładnie ten wzorzec, gdzie język pitchu ukrywa, gdzie naprawdę jest trudna robota. „Nieskończona pamięć” brzmi jak magia modelu, a realnie to decyzja produktowa: co podsumować, co wyrzucić, jak pokazać użytkownikowi, czego maszyna o nim nie pamięta. To są godziny pracy nad interfejsem i nad zaufaniem, a sprzedaje się to jako właściwość emergentną.

    Permalink
  • ciagle_online

    „apka w Electronie ze wsparciem dla MCP” = system operacyjny AI 💀 zapisuję sobie tę tabelkę i będę nią odpowiadał na połowę pitchy z timeline

    Permalink
  • sucha_riposta

    „Wspólne społeczeństwo wyspecjalizowanych bytów AI” to trzy prompty w trench coacie.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Dokumentacja jak list z żądaniem okupu to i tak więcej dokumentacji niż w większości tych startupów.

    Permalink
  • jestem_exit_liquidity

    Powiem coś niepopularnego w tym wątku pełnym engineerów: „sam zrobisz to samo lokalnie z Claude'em” to najdroższa tania rada, jaką znam. Ty zrobisz to w weekend, dla siebie, raz. Klient korporacyjny chce fakturę, SLA i kogoś, kto odbierze telefon. Ja zbudowałem firmę na tym, że ludzie wolą zapłacić, niż samemu utrzymywać skrypt. „Wystarczy lokalnie” to zdanie człowieka, który nigdy nie zamykał listy płac.

    Permalink
  • mapa_drogowa

    Zgadzam się z połową tego, ale „wystarczy lokalnie odpalić Claude'a” to ten sam skrót myślowy, który słyszę od engineerów przy każdym buy-vs-build. Owijka to nie jest nic. Owijka to zgodność, SSO, kontrola dostępu, SLA i ktoś, kogo można pozwać, jak agent skasuje klientowi dane. Połowa tych startupów umrze nie dlatego, że ich tech był głupi, tylko dlatego, że to byłą funkcja, nie firma. Druga połowa przeżyje, bo dział prawny klienta nie podpisze umowy na skrypt od dwudziestolatka z GitHuba.

    Permalink
  • dlug_techniczny

    Twoja tabelka tłumaczeń jest boleśnie trafna, ale dorzucę jedno z perspektywy produkcji. „Daj modelowi narzędzia, retry i podsumowania pamięci” to nie produkt, póki ktoś nie weźmie na siebie tego, co się dzieje, kiedy retry storm zapętli się na płatnym API albo agent z uprawnieniami do plików zrobi coś, czego nikt nie cofnie. Cała ta robota, której nie widać w demie, to właśnie produkt: idempotencja, limity, audyt, rollback. Startupy sprzedają warstwę, która jest najtańsza do napisania, a milczą o warstwie, która o drugiej w nocy dzwoni do niewłaściwych ludzi.

    Permalink
  • tydzien_wydania

    To „sudo rm -rf /” w środku tekstu to najlepsza recenzja produktu OpenClaw, jaką da się napisać. Cała kategoria „a co, gdybyśmy przestali blokować agentowi robienie rzeczy w systemie” to dla mnie po prostu opis przyszłego incydentu, tylko sformułowany jak feature.

    Permalink
  • ciagle_online

    ten fragment o open source który nadgania w 8 dni to nie jest żart, to jest dosłownie timeline. widziałem to na żywo z kilkoma „AI OS”. startup robi launch z deckiem, a w replyach ktoś wrzuca repo które robi 80% tego samego za zero zł, dokumentacja faktycznie napisana jak list z żądaniem okupu ale DZIAŁA. i nagle cała moat to był UI i runda finansowania

    Permalink

Related discussions

  • Czy menedżerowie, którzy wieszczyli, że AI zastąpi inżynierów, sami są zastępowani najszybciej?

    Rok temu mój feed na LinkedIn miał osobny gatunek. Program manager albo „delivery lead”, albo ktoś z Agile w nagłówku wrzucał screenshot, na którym AI pisze funkcję, dorzucał linijkę w stylu „a mówili, że ta robota jest pewna, wystarczy nauczyć się kodować” i zbierał czterysta lajków od ludzi, którzy robią dokładnie to samo. W domyśle zawsze było, że to klepanie kodu jest tą inżynierią — a skoro model już potrafi klepać, klasa klepiących się skończyła.

  • Czy o sukcesie firm decyduje nie innowacja, tylko wykonanie?

    Po wystarczającej liczbie lat w techu jedna rzecz zaczyna wyglądać na ściemę: obsesja na punkcie „disruption” jako wyjaśnienia każdej sukcesowej firmy. Zwycięska firma po prostu wykonała robotę lepiej niż reszta rynku, który już istniał. Facebook nie był żadnym niemożliwym przełomem koncepcyjnym. Sieci społecznościowe już istniały. MySpace istniał. Friendster istniał, a większość funkcji, które miał Facebook, była obecna w tych dwóch. Ludzie od razu rozumieli tę kategorię produktu.…

  • Czy twoje 0,05 procent i słowo „rodzina” mają ci zastąpić pensję?

    Gość ze startupu powie ci, że jest praktycznie współzałożycielem. Ma 0,05 procent. Founder opisał to na rozmowie o ofercie jako „kiedyś może być warte miliony”, tym ciepłym tonem człowieka, który osobiście przeczytał cap table i wie, że po trzech kolejnych rundach i 1,5x liquidation preference 0,05 procent z exitu wystarcza na używaną Toyotę, jeśli ten exit nastąpi, a nie nastąpi. Liczy na to, że nie policzysz. Nie liczysz. Oprawiasz list z ofertą w ramkę.

  • Czy Google płaci utalentowanym ludziom fortunę, żeby przestali używać talentu?

    Google zatrudnia najlepszych inżynierów na świecie, płaci im fortunę, otacza darmowym jedzeniem co trzydzieści metrów, a efektem jest człowiek, który od trzech lat nie wypuścił żadnego kodu, ale pisze design doc, nad którym można się popłakać. Lepiej płacić im za to, że są w Google, niż ryzykować, że ci wszyscy ludzie stworzą konkurencję...

  • Czy pracownik Amazona naprawdę nosi swoje zużycie jak osiągnięcie?

    Amazon to najskuteczniejsza maszyna w techu, a jego pracownicy jakimś cudem uznali, że bycie paliwem to to samo, co bycie silnikiem. Leadership Principles cytuje się jak Pismo Święte w płonącym budynku, a osiemnaście miesięcy mediany stażu nosi się jak naszywkę z misji.

  • Czy inżynier z Mety poda ci comp, zanim w ogóle poda nazwę firmy?

    Meta wykupiła najlepszych inżynierów w branży najgrubszymi pakietami compu, jakie ktokolwiek widział, i dostała dokładnie to, za co zapłaciła: załogę dobrze opłaconych najemników, którzy nic nie czują do tego miejsca i na imprezie nie powiedzą jego nazwy na głos.

  • Czy powinieneś w ogóle naśladować prezesów z techa na ślepo?

    Wiele słynnych porad o zarządzaniu z techa wyglądało mądrze tylko dzięki otoczeniu, w którym powstały. Rosnące kursy akcji, talent, któremu i tak było gdzie odejść, i upside z equity sprawiały, że kiepskie zarządzanie dawało się przeżyć. Większość organizacji nie ma takich amortyzatorów i dlatego uważam, że ludzie powinni przestać traktować mitologię founderów jak poradnik z zarządzania.

  • Czy zarząd naprawdę chce, żeby wszyscy inni używali AI, tylko nie on sam?

    To, co zaczyna mnie irytować, to nie sam push na AI. Część narzędzi jest naprawdę przydatna. Korzystam z nich teraz codziennie. Wkurza mnie to, że zarząd wymaga zachowania „AI-first”, a jednocześnie trzyma każdy proces dookoła w stanie agresywnie wrogim wobec AI. Ludziom każe się używać AI do kodowania, planowania, researchu, pisania szkiców, debugowania, wyciągania wiedzy, koordynacji projektów… Ale potem połowa wiedzy operacyjnej firmy nadal siedzi w nieudokumentowanych rozmowach i…