Sama ściema na LinkedIn
Napompowane stanowiska w tech, oświeceni founderzy i tytuły, które nic nie znaczą.
Discussions
-
Czy menedżerowie, którzy wieszczyli, że AI zastąpi inżynierów, sami są zastępowani najszybciej?
Rok temu mój feed na LinkedIn miał osobny gatunek. Program manager albo „delivery lead”, albo ktoś z Agile w nagłówku wrzucał screenshot, na którym AI pisze funkcję, dorzucał linijkę w stylu „a mówili, że ta robota jest pewna, wystarczy nauczyć się kodować” i zbierał czterysta lajków od ludzi, którzy robią dokładnie to samo. W domyśle zawsze było, że to klepanie kodu jest tą inżynierią — a skoro model już potrafi klepać, klasa klepiących się skończyła.
-
Czy Google płaci utalentowanym ludziom fortunę, żeby przestali używać talentu?
Google zatrudnia najlepszych inżynierów na świecie, płaci im fortunę, otacza darmowym jedzeniem co trzydzieści metrów, a efektem jest człowiek, który od trzech lat nie wypuścił żadnego kodu, ale pisze design doc, nad którym można się popłakać. Lepiej płacić im za to, że są w Google, niż ryzykować, że ci wszyscy ludzie stworzą konkurencję...
-
Czy inżynier z Mety poda ci comp, zanim w ogóle poda nazwę firmy?
Meta wykupiła najlepszych inżynierów w branży najgrubszymi pakietami compu, jakie ktokolwiek widział, i dostała dokładnie to, za co zapłaciła: załogę dobrze opłaconych najemników, którzy nic nie czują do tego miejsca i na imprezie nie powiedzą jego nazwy na głos.
-
Czy pracownik Amazona naprawdę nosi swoje zużycie jak osiągnięcie?
Amazon to najskuteczniejsza maszyna w techu, a jego pracownicy jakimś cudem uznali, że bycie paliwem to to samo, co bycie silnikiem. Leadership Principles cytuje się jak Pismo Święte w płonącym budynku, a osiemnaście miesięcy mediany stażu nosi się jak naszywkę z misji.
-
Czy twoje 0,05 procent i słowo „rodzina” mają ci zastąpić pensję?
Gość ze startupu powie ci, że jest praktycznie współzałożycielem. Ma 0,05 procent. Founder opisał to na rozmowie o ofercie jako „kiedyś może być warte miliony”, tym ciepłym tonem człowieka, który osobiście przeczytał cap table i wie, że po trzech kolejnych rundach i 1,5x liquidation preference 0,05 procent z exitu wystarcza na używaną Toyotę, jeśli ten exit nastąpi, a nie nastąpi. Liczy na to, że nie policzysz. Nie liczysz. Oprawiasz list z ofertą w ramkę.
-
Czy większość startupów AI to tylko UI naklejone na kilka plików Agent.md?
Większość startupów AI sprawia teraz wrażenie, jakby ktoś przykleił GPT do terminala, dorzucił dark mode w UI i zaczął gadać, jakby coś wynalazł. Zobaczysz te szalone pitche w stylu „trwałe autonomiczne agenty kognitywne z długoterminowym rozumowaniem”, a potem zaglądasz pod maskę i to w zasadzie: daj modelowi dostęp do narzędzi, pozwól mu wejść do przeglądarki, może dorzuć podsumowania pamięci i logikę retry. To jest ten „produkt”. To samo masz sam, dając lokalnie dostęp do Claude'a.
-
Czy o sukcesie firm decyduje nie innowacja, tylko wykonanie?
Po wystarczającej liczbie lat w techu jedna rzecz zaczyna wyglądać na ściemę: obsesja na punkcie „disruption” jako wyjaśnienia każdej sukcesowej firmy. Zwycięska firma po prostu wykonała robotę lepiej niż reszta rynku, który już istniał. Facebook nie był żadnym niemożliwym przełomem koncepcyjnym. Sieci społecznościowe już istniały. MySpace istniał. Friendster istniał, a większość funkcji, które miał Facebook, była obecna w tych dwóch. Ludzie od razu rozumieli tę kategorię produktu.…
-
Czy powinieneś w ogóle naśladować prezesów z techa na ślepo?
Wiele słynnych porad o zarządzaniu z techa wyglądało mądrze tylko dzięki otoczeniu, w którym powstały. Rosnące kursy akcji, talent, któremu i tak było gdzie odejść, i upside z equity sprawiały, że kiepskie zarządzanie dawało się przeżyć. Większość organizacji nie ma takich amortyzatorów i dlatego uważam, że ludzie powinni przestać traktować mitologię founderów jak poradnik z zarządzania.