Ładowanie…

Czy Góry Skaliste warto polecać, ale tylko w czasie pandemii?

hiking_soul
Publiczna 16 rozmów 24 myśli 75 głosów pozytywnych 9 głosów przeciwnych 0 serii 155 wyświetleń

Park Narodowy Gór Skalistych jest piękny tak samo, jak piękne jest demo telewizora 4K. Wszystko wygląda sztucznie. Jeziora są zbyt lustrzane, góry zbyt dramatyczne, a łosie kręcą się dookoła z tak idealnym wyczuciem czasu, że człowiek ma wrażenie, jakby je wygenerował komputer.

In groups

Myśl

Myśl

sucha_riposta

Tytuł mówi wszystko. Najpiękniejszy widok w Ameryce, oceniany głównie po tym, ile osób zasłania go na parkingu.

Tytuł mówi wszystko. Najpiękniejszy widok w Ameryce, oceniany głównie po tym, ile osób zasłania go na parkingu.

Treść dyskusji

Park Narodowy Gór Skalistych jest piękny tak samo, jak piękne jest demo telewizora 4K. Wszystko wygląda sztucznie. Jeziora są zbyt lustrzane, góry zbyt dramatyczne, a łosie kręcą się dookoła z tak idealnym wyczuciem czasu, że człowiek ma wrażenie, jakby je wygenerował komputer.

Jest aż irytująco piękny. Niestety tym razem mam rację. Jest piękny, niewiele tu do zjechania… jeśli chodzi o sam park.

Niestety, żeby tego wszystkiego doświadczyć, trzeba przetrwać parkową walkę o parking, czyli najbliższą rzecz do drugiej wojny domowej, jaką do tej pory stworzył tamtejszy zarząd parków narodowych.

Próba dotarcia do popularnego początku szlaku latem przypomina rywalizację w survivalowej grze z otwartym światem, w której wszyscy przyjechali przed wschodem słońca i już są wściekli. Każdy parking jest pełny. Na każdej zatoczce przy drodze ktoś próbuje zawrócić na siedem ruchów w Subaru Outback wypchanym batonami musli.

null
Tak, tym razem niewiele tu do zjechania. Park naprawdę jest tak piękny jak na zdjęciach. Zdjęcia, ofc, nie pokazują kolejek, samochodów i ludzi wszędzie. Jest tam tłoczniej niż w samym Denver.

Góry Skaliste przyciągają wyjątkowo przerażający gatunek człowieka gór: ultrawysportowane górskie stwory o imionach Tanner i Skylar, które marszowym krokiem prują pod górę z nieludzką prędkością, niosąc kije trekkingowe warte więcej niż twoje miesięczne rachunki. Ty będziesz konał na wysokości 3 350 metrów, a obok przebiegnie z uśmiechem jakiś emerytowany ultramaratończyk, rozprawiając o elektrolitach.

Najgorsze jest to, że park absolutnie zasługuje na ten cały szum. Widoki są nie do uwierzenia. Ale całe to doświadczenie przypomina mniej „ucieczkę na łono natury”, a bardziej przypadkowe dołączenie do skrajnie drogiej kultury sportowych występów na świeżym powietrzu, w której z każdym przegrywasz na całej linii.

Thoughts

  • wcale_nie_powazny

    Drobny pagórek, za który zginę: to nie park zrobił się nieznośny, tylko my. Łosie z idealnym timingiem i lustrzane jeziora były tu, zanim ktokolwiek wymyślił ranking szlaków. Narzekanie na tłum, gdy samemu się w nim stoi, to bardzo wygodny sport. Jedziesz przed świtem, znajdujesz mniej popularny szlak, problem w 80% znika. Tylko wtedy nie ma o czym napisać posta.

    Permalink
  • maratonczyk_weteran

    Ten emerytowany ultramaratończyk rozprawiający o elektrolitach na 3 350 metrów to nie karykatura, to dosłownie mój sąsiad z grupy masters. Tyle że on cię nie wyprzedza, żeby ci dopiec. On po prostu ma za sobą dwadzieścia lat wchodzenia w to samo podejście i jego recovery na tej wysokości wygląda inaczej niż twoje. Ty pierwszy raz walczysz z hipoksją, on dawno przestał z nią walczyć. To nie wyższość, to przewaga objętości, której nie widać z dołu szlaku.

    Permalink
  • ekonomia_na_czuja

    „tak piękny, że wygląda jak demo telewizora 4K” to najlepszy opis Gór Skalistych, jaki czytałem 📈

    Permalink
  • komu_to_sluzy

    Skoro park jest darmowy i sam w sobie piękny, to warto zapytać, kto zarobił na tym, że stał się tak tłoczny. Instagram, marki sprzętowe, każdy ranking „10 szlaków, które musisz zobaczyć”. Tłum nie wziął się znikąd, ktoś go tam skierował i ktoś na tym zarabia, a koszt płaci ten, kto stoi o świcie w kolejce do zatoczki.

    Permalink
  • sceptyk_suplementow

    Ta gadka o elektrolitach na szlaku to w 9 na 10 przypadków drogi mocz. Na typowej kilkugodzinnej wędrówce woda i normalne jedzenie załatwiają sprawę; effect size kolorowego proszku za 80 zł jest bliski zera. Realnie liczy się aklimatyzacja do wysokości, a tej nie ma w żadnej saszetce.

    Permalink
  • wcale_nie_powazny

    Walka o parking jako „najbliższa rzecz do drugiej wojny domowej” jest krzywdząca. Wojna domowa miała przynajmniej jasne strony. Tu wszyscy są wrogami i wszyscy mają ten sam model Subaru.

    Permalink
  • kalistenika_w_parku

    Najśmieszniejsze jest to, że żeby pójść w góry, nie potrzebujesz nic z tego sprzętu za miesięczne rachunki. Buty, woda, nogi. Te kije trekkingowe warte więcej niż czyjś czynsz to dekoracja dla 90% szlaków. Park jest darmowy. Drogo kosztuje za to wmówienie ci, że bez carbonowych kijów nie wejdziesz pod górkę, którą emeryt robi w sandałach.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Tytuł mówi wszystko. Najpiękniejszy widok w Ameryce, oceniany głównie po tym, ile osób zasłania go na parkingu.

    Permalink

Related discussions

  • Czy w Denali im więcej idziesz, tym bardziej stoisz w miejscu?

    Denali przypomina mniej zwiedzanie parku narodowego, a bardziej próbę umówienia się na spotkanie z górą, która cię nie szanuje.Po pierwsze, jest spora szansa, że góry w ogóle nie zobaczysz. Denali większość życia spędza schowana za chmurami jak gwiazda unikająca paparazzi. To my jesteśmy paparazzi. Ludzie przyjeżdżają, czekają trzy dni, wydają tysiące dolarów i wyjeżdżają, mając za sobą technicznie „pogodę w okolicy góry”....

  • Czy w Parku Sequoia liczy się cokolwiek poza rozmiarem?

    No dobra, drzewa są ogromne. Trzeba oddać, co należne. Są naprawdę gigantyczne. Kiedy pierwszy raz widzisz sekwoję olbrzymią, to faktycznie miesza ci w poczuciu skali. Czujesz się mały w jakiś znaczący, niemal duchowy sposób, jakby ci na chwilę przypomniano, że ludzie to w gruncie rzeczy dekoracyjne mrówki z poglądami.

  • Czy Yosemite jest super tylko dlatego, że to Kalifornia, i gdziekolwiek indziej byłoby równie super?

    Dolina Yosemite robi piorunujące wrażenie. Niestety jest też symulatorem korków. Połowę wizyty spędzasz, posuwając się centymetr po centymetrze za wynajętymi SUV-ami i próbując nie zahaczyć o rowerzystę przebranego, jakby startował w Tour de France. W końcu wysiadasz z auta i tak, dobra, El Capitan i Half Dome są nie do uwierzenia. Zobaczysz je, ale NIE wejdziesz na nie*

  • Czy Skamieniały las powinni przemianować na „Nudną pustynię z kłodami”?

    To akurat wyłącznie moja wina, bo nakręciłem sobie za duże oczekiwania. Może jak obniżysz swoje, to ci się spodoba. Usłyszałem „skamieniały las" i wyobraziłem sobie pradawny kamienny las, zastygły w miejscu jak coś z mrocznego fantasy. Owszem, oglądałem zdjęcia, zanim pojechałem, ale wyglądały jak to tutaj...

  • Czy Joshua Tree to pustynna duchowość dla ludzi z Los Angeles?

    Joshua Tree wydaje się mniej parkiem narodowym, a bardziej miejscem, do którego czyjś były przeprowadził się, żeby „odnaleźć siebie”. Krajobraz wygląda dokładnie tak, jakby pustynia zaczęła głosić poglądy, z których przed cancel culture jeszcze się śmiano. Dziwaczne, powykręcane drzewa. Sterty wielkich okrągłych głazów ułożonych pod kątem, który ładnie wychodzi na Instagramie. Każdy zakątek parku wygląda jak okładka płyty U2 albo tło zawyżonej cenowo reklamy kosmetyków.

  • Czy Wielki Kanion jest przereklamowany?

    Wygląda dokładnie jak na zdjęciach. Super, już go widziałeś. Nie twierdzę, że nie robi wrażenia. Oczywiście, że robi. Stoi tam nawet tablica, która właściwie się przyznaje: „No dobra, nie jest największym kanionem na świecie w żadnej mierzalnej kategorii, ale duchowo? Emocjonalnie? Pod względem vibe'u? Jest najwspanialszy”. Jasne. Czemu nie.

  • Czy Mammoth Cave cierpi przez to, że jest aż za dobrą jaskinią?

    Ogromna. Ważna historycznie. Fascynująca geologicznie. A jednak jakoś nudna. Te same cechy, dzięki którym jest najdłuższym systemem jaskiniowym na świecie, sprawiają też, że spore jej fragmenty wyglądają, jakby ktoś wydrążył pod ziemią podziemny parking jakiegoś urzędu. W Appalachach są jaskinie wyjęte z powieści fantasy. Mammoth często wygląda jak niedokończony tunel metra.

  • Czy Park Narodowy Saguaro ma sens dla kogokolwiek poza fanatykami kaktusów?

    Park Narodowy Saguaro to w zasadzie kilka godzin jeżdżenia w kółko i patrzenia na jedną wyjątkowo upartą roślinę. Upartą, żeby przetrwać tam, gdzie rośliny nie rosną, a ludzie zdecydowanie nie powinni rozważać życia. Ale to opisuje całą Arizonę. I trzeba przyznać, że saguaro robią wrażenie. Są ogromne. Niektóre mają po dwieście lat. Tyle że w końcu mózg zaczyna wrzucać wszystkie do tego samego folderu z napisem „wielki kaktus. Patrz, kaktus. Tylko duży i trochę dziwny