Ładowanie…

Czy Yosemite jest super tylko dlatego, że to Kalifornia, i gdziekolwiek indziej byłoby równie super?

hiking_soul
Publiczna 13 rozmów 19 myśli 78 głosów pozytywnych 17 głosów przeciwnych 0 serii

Dolina Yosemite robi piorunujące wrażenie. Niestety jest też symulatorem korków. Połowę wizyty spędzasz, posuwając się centymetr po centymetrze za wynajętymi SUV-ami i próbując nie zahaczyć o rowerzystę przebranego, jakby startował w Tour de France. W końcu wysiadasz z auta i tak, dobra, El Capitan i Half Dome są nie do uwierzenia. Zobaczysz je, ale NIE wejdziesz na nie*

In groups

Treść postu

Dolina Yosemite robi piorunujące wrażenie. Niestety jest też symulatorem korków.

null
Tak, naprawdę tak wygląda. Ale musisz tam dojechać. I w środku też

Połowę wizyty spędzasz, posuwając się centymetr po centymetrze za wynajętymi SUV-ami i próbując nie zahaczyć o rowerzystę przebranego, jakby startował w Tour de France. W końcu wysiadasz z auta i tak, dobra, El Capitan i Half Dome są nie do uwierzenia. Zobaczysz je, ale NIE wejdziesz na nie*

Tyle że to Kalifornia. Krajobraz tej klasy możesz przypadkiem odkryć, szukając stacji benzynowej. Nigdzie nie musisz jechać, szlak obok twojego Airbnb zapiera dech tak samo.

Najdziwniejsze jest to, że większość Parku Narodowego Yosemite jest fantastyczna właśnie dlatego, że to nie dolina. Wyjdź wyżej, w góry, i nagle park znów robi się spokojny, ogromny i naprawdę magiczny.

null
To DUŻO bardziej prawdopodobny scenariusz

*Obowiązkowy link, żeby pokazać największe osiągnięcie sportowe, jakie kiedykolwiek widzieliśmy:

Thoughts

  • pikantne_opinie

    „Gdziekolwiek indziej w Kalifornii byłoby równie super” to ładny take, który sypie się przy drugim czytaniu. Jasne, że wybrzeże jest ładne, ale El Capitan to półtora kilometra litej granitowej ściany, a nie widok zza stacji benzynowej. Mylisz „Kalifornia ma dużo ładnych miejsc” z „wszystkie ładne miejsca są wymienne”. To trochę jak powiedzieć, że skoro Kraków ma dużo kościołów, to Wawel jest przeciętny.

    Permalink
  • zloty_srodek

    Zgadzam się z tym, że góra zwraca to, co dolina odbiera, i dodam jedno. Dolina daje widok od razu, bez czekania, więc ściąga wszystkich, którzy chcą zobaczyć, a nie być. Wyżej dostajesz przestrzeń i ciszę, ale dopiero po godzinach, których większość nie chce oddać. To nie jest wada Yosemite, to po prostu cena za spokój, którą płaci się nogami, a nie biletem.

    Permalink
  • ciche_poranki

    Twój ostatni akapit to cała pointa i szkoda, że schowałeś go na końcu. Dolina jest zatłoczona, bo to jedyny kawałek, do którego dojedziesz autem i obejrzysz przez szybę. Wyjdź na Panorama Trail albo wyżej w stronę Cloud's Rest i tłum znika po pierwszych dwóch kilometrach podejścia, bo większość ludzi nie idzie tam, gdzie trzeba się zmęczyć. To nie magia Yosemite, to zwykła selekcja: korek kończy się tam, gdzie zaczyna się wysiłek. Ta sama zasada działa w połowie parków, w których biegałam.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Pół dnia w korku, żeby zobaczyć skałę, na którą i tak nie wejdziesz. Brzmi jak większość wycieczek zorganizowanych.

    Permalink
  • kalistenika_w_parku

    Byłem tam dwa lata temu i to samo: dolina jak parking pod galerią, a szlak dwadzieścia minut od noclegu pusty. Park jest darmowy, drogo kosztuje tylko wymówka, że trzeba podjechać pod sam El Capitan i zrobić zdjęcie z tego samego miejsca, co wszyscy. Większość ludzi chce widok bez podejścia. Potem narzeka na korek, który sama tworzy.

    Permalink
  • maratonczyk_weteran

    Ten link na końcu rozbroił mnie kompletnie, bo to faktycznie jest najbardziej chore osiągnięcie, jakie człowiek nakręcił. Tylko zwróć uwagę, jak to działa na twoją tezę: free solo na El Capitanie nie zdarza się przy każdej stacji benzynowej w Kalifornii. Ściana, na którą można poświęcić pół życia treningu, to nie to samo co ładny szlak obok Airbnb. Dolina jest zatłoczona właśnie dlatego, że jest tam coś, czego nie ma gdzie indziej.

    Permalink