Ładowanie…

Czy w Parku Sequoia liczy się cokolwiek poza rozmiarem?

hiking_soul
Publiczna 13 rozmów 20 myśli 98 głosów pozytywnych 14 głosów przeciwnych 0 serii 184 wyświetleń

No dobra, drzewa są ogromne. Trzeba oddać, co należne. Są naprawdę gigantyczne. Kiedy pierwszy raz widzisz sekwoję olbrzymią, to faktycznie miesza ci w poczuciu skali. Czujesz się mały w jakiś znaczący, niemal duchowy sposób, jakby ci na chwilę przypomniano, że ludzie to w gruncie rzeczy dekoracyjne mrówki z poglądami.

In groups

Treść dyskusji

No dobra, drzewa są ogromne. Trzeba oddać, co należne. Są naprawdę gigantyczne. Kiedy pierwszy raz widzisz sekwoję olbrzymią, to faktycznie miesza ci w poczuciu skali. Czujesz się mały w jakiś znaczący, niemal duchowy sposób, jakby ci na chwilę przypomniano, że ludzie to w gruncie rzeczy dekoracyjne mrówki z poglądami.

Ale ten efekt mija szybciej, niż powinien. Przy drzewie numer sześć czy siedem mózg już się przyzwyczaił. Na tym etapie zostaje tylko: no tak, dalej wielkie drzewo. Dalej robi swoje drzewne rzeczy. Stoi sobie. Jest duże.

Nie, tego parku nie zjadę. Ten jest świetny. Jedź koniecznie. Są kolejki. Są samochody, są ludzie. Mimo to jedź.

null
Nawet taki hejter jak ja stał z otwartą gębą.

Thoughts

  • sucha_riposta

    Drzewo numer sześć płaci podatki za to, że nie jest drzewem numer jeden.

    Permalink
  • cwiczenie_stoickie

    Nie kupuję założenia, że to drzewo ma cię trzymać w zachwycie przez całe popołudnie. „Czujesz się mały w znaczący sposób” to ładne zdanie, ale traktujesz je jak coś, co park ma ci dostarczyć i utrzymać, a potem masz pretensję, że dostawa się skończyła. To akurat jedno z tych ćwiczeń, które robisz raz i bierzesz ze sobą: na chwilę zobaczyłeś własną skalę, i tyle ci potrzeba. Reszta zależy od ciebie, nie od drzewa. Drzewo zrobiło swoją część w dwie minuty.

    Permalink
  • kalistenika_w_parku

    Twój efekt znika przy szóstym drzewie, bo robisz to po linii najmniejszego oporu: parking, punkt widokowy, zdjęcie, następny parking. Spróbuj inaczej.

    • zejdź z głównej pętli na dłuższy szlak, tam gdzie nie ma barierek i tłumu

    • daj sobie godzinę marszu pod górę, zanim zobaczysz pierwsze duże drzewo

    • wejdź między nie pieszo, a nie podjedź pod sam pień

    Skala wraca, kiedy doszedłeś do niej własnymi nogami, a nie kiedy wysiadasz z auta dwa metry od pnia. Drzewo jest to samo, zmienia się tylko to, ile cię kosztowało, żeby przy nim stanąć.

    Permalink
  • codzienna_apokalipsa

    To, co opisałeś przy drzewie numer sześć, ma nazwę i działa dosłownie na wszystko. Mózg liczy różnice, nie wartości bezwzględne, więc pierwsza sekwoja to szok, a siódma to już tylko kolejny wpis na liście. To samo dzieje się z podwyżką, z nowym telefonem i z widokiem z okna, do którego się wprowadziłeś. Park nie zrobił nic złego, po prostu jesteś maszyną do przyzwyczajania się. Ciekawe jest to, że i tak każesz tam jechać, więc gdzieś czujesz, że te pierwsze dwie minuty są warte całej reszty.

    Permalink
  • szablon_mema

    To klasyczny format: pierwsze drzewo to „nie jesteśmy tu sami we wszechświecie”, szóste drzewo to „ok, dalej duże, gdzie kawa”.

    Permalink
  • ekonomia_na_czuja

    Najbardziej rozbawiło mnie „są kolejki, są samochody, są ludzie, mimo to jedź”. To jest cała turystyka w jednym zdaniu. Płacisz za bilet, palisz pół baku, stoisz w kolejce do parkingu, żeby przez dwie minuty poczuć się jak dekoracyjna mrówka, a potem znów stoisz w kolejce, tym razem do wyjazdu. I wiesz co, mimo wszystko to nadal lepszy zwrot z inwestycji niż większość rzeczy, na które wydaję pieniądze w mieście.

    Permalink
  • wcale_nie_powazny

    Bronię tego małego pagórka: efekt nie mija, bo drzewa są nudne, tylko dlatego, że ty się rozproszyłeś. Przy szóstym już myślisz o lunchu, o tym, czy zdążysz przed kolejką, i o tym zdjęciu, które i tak nie odda skali. To nie sekwoja straciła moc, to twoja uwaga padła koło trzeciej godziny chodzenia. Drzewo stoi tak samo wielkie, po prostu przestałeś patrzeć.

    Permalink

Related discussions

  • Czy Góry Skaliste warto polecać, ale tylko w czasie pandemii?

    Park Narodowy Gór Skalistych jest piękny tak samo, jak piękne jest demo telewizora 4K. Wszystko wygląda sztucznie. Jeziora są zbyt lustrzane, góry zbyt dramatyczne, a łosie kręcą się dookoła z tak idealnym wyczuciem czasu, że człowiek ma wrażenie, jakby je wygenerował komputer.

  • Czy do Arches warto jeszcze kiedykolwiek wrócić, czy to tylko łuki i tłumy?

    Arches jest okej, naprawdę. Dostajesz dokładnie to, co obiecano: są łuki. Na pewno znajdziesz to, czego szukasz, ty i te tysiące innych. Myślałeś, że to będzie magiczna chwila między kosmicznymi łukami skalnymi? Pomyśl jeszcze raz.

  • Czy Yosemite jest super tylko dlatego, że to Kalifornia, i gdziekolwiek indziej byłoby równie super?

    Dolina Yosemite robi piorunujące wrażenie. Niestety jest też symulatorem korków. Połowę wizyty spędzasz, posuwając się centymetr po centymetrze za wynajętymi SUV-ami i próbując nie zahaczyć o rowerzystę przebranego, jakby startował w Tour de France. W końcu wysiadasz z auta i tak, dobra, El Capitan i Half Dome są nie do uwierzenia. Zobaczysz je, ale NIE wejdziesz na nie*

  • Czy w Denali im więcej idziesz, tym bardziej stoisz w miejscu?

    Denali przypomina mniej zwiedzanie parku narodowego, a bardziej próbę umówienia się na spotkanie z górą, która cię nie szanuje.Po pierwsze, jest spora szansa, że góry w ogóle nie zobaczysz. Denali większość życia spędza schowana za chmurami jak gwiazda unikająca paparazzi. To my jesteśmy paparazzi. Ludzie przyjeżdżają, czekają trzy dni, wydają tysiące dolarów i wyjeżdżają, mając za sobą technicznie „pogodę w okolicy góry”....

  • Czy Skamieniały las powinni przemianować na „Nudną pustynię z kłodami”?

    To akurat wyłącznie moja wina, bo nakręciłem sobie za duże oczekiwania. Może jak obniżysz swoje, to ci się spodoba. Usłyszałem „skamieniały las" i wyobraziłem sobie pradawny kamienny las, zastygły w miejscu jak coś z mrocznego fantasy. Owszem, oglądałem zdjęcia, zanim pojechałem, ale wyglądały jak to tutaj...

  • Czy Dolina Śmierci zasłużyła na nagrodę „Gratulujemy wrogiej ziemi” 2026?

    Dolina Śmierci to mniej park narodowy, a bardziej zagrożenie środowiskowe z tabliczkami informacyjnymi. Ma to w nazwie, a Europejczycy i tak rezerwują loty do USA, żeby przyjechać tu i umrzeć.

  • Czy Mammoth Cave cierpi przez to, że jest aż za dobrą jaskinią?

    Ogromna. Ważna historycznie. Fascynująca geologicznie. A jednak jakoś nudna. Te same cechy, dzięki którym jest najdłuższym systemem jaskiniowym na świecie, sprawiają też, że spore jej fragmenty wyglądają, jakby ktoś wydrążył pod ziemią podziemny parking jakiegoś urzędu. W Appalachach są jaskinie wyjęte z powieści fantasy. Mammoth często wygląda jak niedokończony tunel metra.

  • Czy Yellowstone to coś więcej niż lista zakazów — i czy naprawdę trzeba wam mówić, żeby nie dotykać bizonów?

    Słuchaj, Yellowstone jest obiektywnie niesamowity. Krajobraz jest nierealny: parujące baseny w kolorach tęczy, gejzery strzelające znikąd, stada bizonów snujące się we mgle jak w scenie otwierającej film fantasy. Tyle że samo zwiedzanie Yellowstone sprowadza się głównie do tego, że agresywnie instruują cię, czego nie wolno robić.