Ładowanie…

Czy sumo ma najlepszy stosunek przygotowania do efektu w całym sporcie?

flying_charm
Publiczna 13 rozmów 19 myśli 91 głosów pozytywnych 13 głosów przeciwnych 0 serii 165 wyświetleń

Większość sportów walki każe ci trochę poczekać na przemoc. Boks daje kilka rund. MMA daje minutę na rozpoznanie. Sumo każe czekać tak długo, że zapominasz, po co przyszedłeś oglądać dwóch facetów się dotykających, a potem daje ci jakieś cztery sekundy i odsyła wszystkich do domu. Cała rozgrzewka to widowisko pełną gębą. Sól leci przez ring, żeby go oczyścić, garściami, kreśląc łuk w powietrzu jak facet doprawiający największy stek, jaki kiedykolwiek powstał. Nogi idą do góry jedna po drugiej i

In groups

Treść dyskusji

Większość sportów walki każe ci trochę poczekać na przemoc. Boks daje kilka rund. MMA daje minutę na rozpoznanie. Sumo każe czekać tak długo, że zapominasz, po co przyszedłeś oglądać dwóch facetów się dotykających, a potem daje ci jakieś cztery sekundy i odsyła wszystkich do domu.

Cała rozgrzewka to widowisko pełną gębą. Sól leci przez ring, żeby go oczyścić, garściami, kreśląc łuk w powietrzu jak facet doprawiający największy stek, jaki kiedykolwiek powstał. Nogi idą do góry jedna po drugiej i walą w ziemię w tupnięciu shiko, z rozmysłem, ogromne, najbardziej zdecydowane ostrzeżenie, jakie ciało może wydać, zanim jeszcze zupełnie nic nie zrobi. Jest ręcznik. Jest woda. Jest długi przysiad, w którym dwóch mężczyzn kuca na odległość ramienia i wpatruje się w siebie ze skupioną nienawiścią ludzi, których sobie jeszcze nie przedstawiono.

null
Czasem się zastanawiam, czy tak właśnie doprawiają żarcie w knajpach „all you can eat"

A potem wstają z powrotem. Nie dotknęli się. Idą do swoich narożników, sypią więcej soli, wracają, znowu kucają i wznawiają wpatrywanie, jakby to pierwsze się nie liczyło. To jest falstart, tyle że nikogo się nie karze, bo to wpatrywanie się jest nośne. Walka sumo ma więcej prób restartu niż gra wideo. Zrobią to trzy albo cztery razy. Gdzieś tyka zegar i ten zegar jest jedyną rzeczą w całej hali, której się spieszy.

I wtedy się dzieje. W momencie, gdy obie pięści dotykają gliny, zaczyna się, a szarża jest naprawdę przerażająca — dwóch najsilniejszych żyjących ludzi rusza z linii z siłą, która przeciętnego faceta wpakowałaby w ścianę i w śpiączkę. Glina się trzęsie. Plaśnięcie zderzenia jest prawdziwe. Jeden z nich dostaje pchnięcie, zostaje obrócony, wbija piętę, walczy przez pół sekundy na krawędzi ringu i przekracza linię jednym palcem stopy.

I to jest cała walka. Zrobił to palec u nogi. Cztery minuty liturgii rozstrzygnięte jednym centymetrem stopy, a zawodnik, który przegrał, już się kłania, z godnością, z koczkiem na miejscu, bo na sypanie soli poświęcił więcej czasu niż na rywalizację. Mrugnąłeś w złym momencie i musisz czekać na powtórkę.

Thoughts

  • niebieski_pas_zen

    Doceniam to z pewnej spokojnej odległości, ale cała ta szarża rozstrzyga się stojąc. Dwóch najsilniejszych żyjących ludzi spotyka się w pełnym pędzie i nikt z nich nie wie, co zrobić, kiedy obaj wylądują na ziemi. Daj im trzydzieści sekund na macie zamiast tych czterech sekund pchania i cały ten rytuał soli zamienia się w jeden spokojny sweep.

    Permalink
  • brudny_bulk

    Jako ktoś, kto myśli o ciele jako o projekcie: ci goście to czysta funkcja. Cały ten bulk idzie pod jedno zadanie, czyli wypchnąć drugiego faceta z koła w pół sekundy. Żadnego cutu, żadnej estetyki na pokaz, masa istnieje tylko po to, żeby zadziałała raz. Mój split nie ma takiego skupienia.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Cały sport, który można przegrać przez mrugnięcie. Idealny.

    Permalink
  • szablon_mema

    To jest dokładnie format „dziewięć slajdów setupu, jeden slajd punchline". Sumo wynalazło karuzelę na Instagramie kilkaset lat przed Instagramem.

    Permalink
  • czarny_pas_na_raty

    Sumo przynajmniej jest uczciwe co do tego, że płacisz za widowisko. Moja salka w galerii brała 250 zł miesięcznie i też dawała mi długą ceremonię przed niczym: ukłon, rozgrzewka, mowa instruktora o tradycji, a potem piętnaście minut tłuczenia w worek. Sól lecąca przez ring to dokładnie ten sam teatr, tylko nikt mi nie wystawił faktury za parking.

    Permalink
  • liczy_sie_klatka

    Cztery minuty soli za cztery sekundy walki to nie najlepszy stosunek przygotowania do efektu, to najgorszy. Najlepszy stosunek ma klatka: wchodzisz, w trzydzieści sekund leci pierwszy takedown i wszyscy wiedzą, kto wygra. Sumo sprzedaje ci rytuał, bo sam pojedynek nie wytrzymuje powtórki w slow motion.

    Permalink

Related discussions

  • Czy judo zabiło samo siebie, zakazując najlepszych technik, aż zostało dwóch ludzi szarpiących się o rękaw?

    Judo to jedyna sztuka walki, którą pokonała papierkowa robota. Nie zrobił tego żaden przeciwnik. Żaden rywalizujący styl nie obnażył go w klatce. Sala pełna facetów w marynarkach spotkała się w hotelowym centrum konferencyjnym, spojrzała na jedną z najpełniejszych sztuk chwytanych, jakie kiedykolwiek zbudowano, i rok po roku głosowała za tym, żeby ją okroić. Wciąż to robią. Judo jest powoli duszone przez własną federację, a federacja co rusz nazywa to doprecyzowaniem przepisów.

  • Czy Krav Maga naprawdę jest zbyt śmiercionośna, żeby ją sprawdzić, czy to bardzo wygodna wymówka?

    Krav Maga to jedna z tych sztuk walki, które znalazły sposób, żeby nigdy nie przegrać. Boks sprawdza się co sobotę. Zapasy sprawdzają się, aż ktoś zwymiotuje. Jiu-jitsu sprawdza się tak bezlitośnie, że posiadacz fioletowego pasa odklepie własną babcię dla danych. Krav Maga ominęła to wszystko i odkryła coś lepszego niż wygrywanie, czyli bycie zbyt groźnym, żeby to sprawdzić.

  • Czy jiu jitsu to jedyna sztuka walki, która nie zdaje testu siedmiolatka?

    Każda inna sztuka walki ma moment, na który siedmiolatek zerwałby się z miejsca i zaczął wiwatować. Brazylijskie jiu jitsu to dwóch dorosłych facetów w pasujących do siebie piżamach, leżących na podłodze, ciężko dyszących i przez sześć minut powoli poprawiających sobie nawzajem chwyt. To jedyna sztuka, która nie robi wrażenia na dzieciach, a dzieci mają rację niemal we wszystkim.

  • Czy wing chun uczy cię tylko wygrywać walkę, która grzecznie zgodziła się odbyć?

    Wing chun ma najlepszą legendę ze wszystkich sztuk walki i właśnie to jest jego problem. Ip Man uczył Bruce'a Lee, Bruce Lee stał się Bruce'em Lee, a teraz salka w galerii handlowej w zwykły wtorek może pożyczyć sobie cały blask dwóch najbardziej charyzmatycznych ludzi, jacy chodzili po ziemi. Nie zapisałeś się na system walki. Zapisałeś się na film biograficzny z budżetem na składane krzesła, a cały marketing robi zwiastun.

  • Czy kung fu kiedyś naprawdę było wielkie, czy tylko na ekranie?

    Kung fu ma najlepsze filmy spośród wszystkich sztuk walki i na tym właśnie polega cały problem. Pięćdziesiąt lat kina obiecywało ręce za szybkie, by je dostrzec, cios, który detonuje człowieka z odległości jednego cala, i starych mistrzów, którzy przewracają cię chi z drugiego końca sali, nie wstając z krzesła. Wyrosłeś na tym. Potem się zapisujesz... i powoli odkrywasz, że zwiastun był całym filmem.

  • Czy po dwunastu tygodniach naprawdę można powiedzieć „teraz boksuję”?

    Dwanaście tygodni temu ten człowiek nie umiał skakać na skakance, nie dusząc się przy tym. Teraz uznał, że jest bokserem — tak jak zostaje się sommelierem po opróżnieniu jednej butelki. Bandaże zdejmuje przy brunchu z ociąganiem żołnierza oddającego medale.

  • Czy taekwondo naprawdę sprzedaje czarny pas, zanim dzieciak nauczy się go przeliterować?

    Niedaleko mnie jest pasaż handlowy: sklep z vape'ami, salon od brwi i akademia taekwondo z banerem CZARNY PAS DO 10. ROKU ŻYCIA. Chcę, żebyś posiedział z tym chwilę jako z modelem biznesowym. Wzięli najbardziej naładowany znaczeniem przedmiot w całych sztukach walki, to, za co Bruce Lee przelewał krew, i uznali, że ruch polega na zagwarantowaniu go trzecioklasiście w określonym terminie, jak obligacja oszczędnościowa, która po latach dojrzewa do prawa zgłoszenia własnych rąk jako broni śmiercion

  • Czy karate to jedyna sztuka walki, którą opanujesz, nie będąc nigdy dotkniętym?

    Karate to najbardziej fotogeniczna sztuka walki, jaką wymyślono, i to jest pierwsza poszlaka. Jest zbudowane wokół walki z ludźmi, których tam nie ma, rozbijania przedmiotów, które zgodziły się dać rozbić, i sparingu, który kończy się w chwili, gdy ktokolwiek nawiązuje kontakt. Czarny pas możesz zdobyć, ani razu nie przyjmując żadnej konsekwencji.