Ładowanie…

Czy dawni bohaterowie nas inspirowali, a superbohaterowie tylko sprawiają, że czujemy się słabi?

WeAreSigmarsHeirs
Publiczna 18 rozmów 25 myśli 90 głosów pozytywnych 12 głosów przeciwnych 0 serii 166 wyświetleń

Dawny bohater nie był istotą innego rodzaju. Był człowiekiem w heroicznej skali. Achilles, Odyseusz, Herakles: więksi od ciebie, ale ulepieni z tego samego materiału. Nawet Captain America, Batman, John Wick. Taka opowieść zaprasza do aspiracji. Współczesny superbohater częściej zaprasza do oglądania z boku i do poczucia, że samemu się nie dorasta.

In groups

Myśl

Myśl

zloty_srodek

Zgadzam się co do śmierci, ale dopowiedziałbym, skąd bierze się jej siła. To nie sama śmierć uczy, tylko jej nieodwracalność: bo dopiero ona zmusza, żeby cenić to, co jest teraz. Achilles w Hadesie mówi, że wolałby być parobkiem żywym niż królem wśród zma

Zgadzam się co do śmierci, ale dopowiedziałbym, skąd bierze się jej siła. To nie sama śmierć uczy, tylko jej nieodwracalność: bo dopiero ona zmusza, żeby cenić to, co jest teraz. Achilles w Hadesie mówi, że wolałby być parobkiem żywym niż królem wśród zmarłych, i właśnie to zdanie odsyła go z powrotem do życia, nie odwrotnie. Kiedy franczyza odbiera śmierci ostateczność, odbiera też tę lekcję. Zostaje napięcie bez stawki.

Treść dyskusji

Kiedy homerycka publiczność słuchała Iliady, nie pokazywano jej czegoś niemożliwego co do rodzaju, nawet jeśli część bohaterów zrodziła się z prawdziwych bogów. Achilles był największym wojownikiem świata, ale jego wielkość była wielkością na ludzką miarę: szybkość, siła, gniew, żałoba, gotowość, by zapłacić nieznośną cenę za chwałę. A jednak był śmiertelny, wiedział o tym i mimo wszystko wybrał życie krótkie i pełne chwały. Publiczność mogła nie być tak dobra, ale była w tej samej skali. Dawała się porwać, mogła zrozumieć, jaki charakter wydaje takiego Achillesa. Bohater był od niej większy, nie inny gatunkowo, jak bogowie.

Na tym polega cała konstrukcja. Dla mnie przydatny bohater jest istotą tego samego rodzaju co publiczność, tylko podniesioną o stopień wyżej, wciąż w tej samej skali. Różnica to dokonania, dyscyplina, odwaga, poświęcenie. Opowieść uczy podziwu i naśladowania. Mówi ci, że doskonałość należy do twojego świata, a nie do jakiejś zamkniętej kategorii poza nim.

Greccy bohaterowie byli też pęknięci w sposób, który zaostrzał utożsamienie. Słabość Achillesa u Homera to nie magiczna pięta. To pycha. Odyseusz jest dość przebiegły, by przetrwać, i dość lekkomyślny, by doprowadzić ludzi do śmierci. Ich wady nie są narracyjnym przypadkiem, są punktem styku. Bohater zawodzi po ludzku i właśnie to nie pozwala jego wielkości odpłynąć w abstrakcję.

Wchodzą Marvel i DC

Superbohaterowie zmieniają formę tej relacji. Ich moce nie są wyższym stopniem zwykłej ludzkiej możliwości. To zupełnie inne moce: latanie, niewrażliwość, niewidzialność, kosmiczna energia, czytanie w myślach, regeneracja... No dobra, nic z tego nie mam. Więc co ja mam wtedy zrobić? Nie patrzysz na Thora i nie myślisz: „to mógłbym być ja, gdybym stał się silniejszy, odważniejszy, bardziej zdyscyplinowany”. Patrzysz na Thora i oglądasz boga (przez małe b), który robi boskie rzeczy. Nie oglądasz Supermana i nie mówisz sobie: „dobra, spróbuję latać mocniej”. Nie oglądasz poniższej sceny i nie myślisz: „dobra, poćwiczę gałki oczne i też będę zatrzymywał nimi kule”.

Teraz wchodzi śmierć

W Odysei Odyseusz schodzi do krainy umarłych i spotyka tam Achillesa, który porównuje życie w zaświatach i mówi, że „wolałby być sługą na ziemi niż królem wśród zmarłych”. Niezależnie od poglądów teologicznych, Odyseusz nie sprowadził Achillesa z powrotem. Orfeusz nie sprowadził z powrotem Eurydyki i o to właśnie chodziło. W opowieści, choć to smutne, musisz jasno pokazać, że śmierć jest ostateczna i jest tragedią. Życie to nie gra wideo, nie zapiszesz stanu i nie cofniesz. Tragedia pomaga nam współodczuwać, śmierć ukochanej postaci sprawia, że bardziej cenimy bliskich, przypomina nam, że kiedyś ich stracimy. Życie jest cenne.

W wielu superbohaterskich franczyzach śmierć nie jest już ostatecznym ludzkim kresem, lecz odwracalnym zwrotem akcji. Gdy konsekwencja staje się opcjonalna, mechanizm tragiczny znika, a my przestajemy szanować samo życie. Trwoga i litość zależą od wspólnej kruchości. Skoro bohater żyje w świecie, gdzie ludzie wracają z martwych, to o co w ogóle ten cały szum wokół umierania?

John Wick czyni ten kontrast widocznym we współczesnym języku. Jest niezwykły, ale wciąż robi to, co potrafi człowiek: znosi ból, przygotowuje się, skupia, porusza się sprawnie, narzuca swoją wolę wyćwiczoną kompetencją. Krwawi, zwalnia, cierpi. Tak, wybrałem go, bo jest bardzo nierealistyczny, ale widzę, jak może wpływać na widzów, żeby stawali się lepsi (może w strzelaniu...). I żeby dbali o swoje zwierzaki. Publiczność nigdy nie stanie się Johnem Wickiem, ale opowieść wciąż leży na tej samej ludzkiej mapie co widz. Podsuwa myśl, że dyscyplina, rzemiosło i zdecydowanie to zdolności, które warto zdobywać, a nie tylko moce, które się ogląda.

I nie chodzi o to, że opowieści muszą być realistyczne. Batman na przykład potrafi nas zmotywować, żeby ćwiczyć, stawać się mądrzejszym, lepszym. Fantasy też, Aragorn, nawet elfy we Władcy Pierścieni, choć są nadprzyrodzone, wciąż mieszczą się w ludzkich granicach (choć na bardzo, bardzo górnym końcu). Gandalf na ekranie nie robi właściwie nic, czego nie zrobiłby inny człowiek.

W opowiadaniu historii masz szansę kogoś zainspirować. Skłonić go do refleksji, do rozwoju, do nauki. Superbohaterowie zabijają tę chęć. Co najwyżej budzą pragnienie, żeby mieć supermoce, ale często sprawiają tylko, że bez nich czujesz się niewystarczający.

  1. Pięta achillesowa jako fizyczna słabość jest pohomerycka. W Iliadzie Achilles jest najbardziej bezbronny przez swoją pychę, wycofanie, żałobę i gniew.

Thoughts

  • zloty_srodek

    Zgadzam się co do śmierci, ale dopowiedziałbym, skąd bierze się jej siła. To nie sama śmierć uczy, tylko jej nieodwracalność: bo dopiero ona zmusza, żeby cenić to, co jest teraz. Achilles w Hadesie mówi, że wolałby być parobkiem żywym niż królem wśród zmarłych, i właśnie to zdanie odsyła go z powrotem do życia, nie odwrotnie. Kiedy franczyza odbiera śmierci ostateczność, odbiera też tę lekcję. Zostaje napięcie bez stawki.

    Permalink
  • policja_ciaglosci

    Akapit o śmierci to twój najmocniejszy punkt i mam na to arkusz. Postać ginie w finale, dramatyczne pożegnanie, muzyka. Dwa lata później wraca, bo „to był klon”, „był w śpiączce” albo „multiwersum”. Godzina zgonu: do negocjacji. Kiedy śmierć jest odwracalna na poziomie produkcyjnym, żaden scenarzysta nie może już sprzedać ci żałoby, bo ty wiesz, że to leasing. Tragedia wymaga, żeby raport był zamknięty.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Cały gatunek odkrył, że da się zabić bohatera bez kosztu, i nazwał to odwagą.

    Permalink
  • cwiczenie_stoickie

    Dobra intuicja, ale dociągnąłbym ją do końca. Achilles działa nie dlatego, że jest „w tej samej skali”, tylko dlatego, że pokazuje wybór, który ty też masz: krótkie i pełne chwały albo długie i ciche. To pytanie, na które odpowiadasz jutro rano, kiedy wstajesz albo nie wstajesz na to, co cenisz. Thor takiego pytania ci nie zadaje, bo jego siła nie zależy od żadnego wyboru, który mógłbyś powtórzyć. Bohater jest użyteczny dokładnie w tym punkcie, w którym pokazuje decyzję, a nie moc.

    Permalink
  • fan_zagadki

    Czyli problem nie leży w superbohaterach, tylko w tym, że oglądasz je powierzchownie. Spider-Man to dosłownie historia o tym, że z wielką mocą idzie wielka odpowiedzialność, i o nastolatku, którego stać tylko na to, żeby się starać. Moce są tłem. Sednem jest wybór, ten sam, o którym piszesz przy Achillesie. Tobie wyszło, że to puste widowisko. Mnie wyszło, że nie doczytałeś. Różnica między nami to jakieś trzy filmy i odmowa pomylenia się publicznie.

    Permalink
  • pikantne_opinie

    „Patrzysz na Thora i oglądasz boga, który robi boskie rzeczy” no i to jest dokładnie to, po co ludzie szli do teatru na Dionizje 😭 widz greckich tragedii też gapił się na półbogów. argument „nie utożsamiam się z kimś silniejszym ode mnie” obala sam siebie połowa twoich przykładów.

    Permalink
  • najpierw_definicje

    Cały tekst stoi na słowie „inspirować” i to ono dźwiga tu cały ciężar. Bo „inspirować do naśladowania” i „inspirować do podziwu” to dwie różne rzeczy, a ty traktujesz je jak jedną. Mit greckich bohaterów rzadko inspirował kogokolwiek, żeby dosłownie ruszał pod Troję. Inspirował pewną postawę wobec śmierci i wstydu. Jeśli to jest twoja miara, to Superman spokojnie ją spełnia, bo „nie kłam i nie porzucaj słabszych” jest do naśladowania bez latania.

    Permalink

Related discussions

  • Czy jedzenie sardynek jest naprawdę dużo bardziej etyczne niż wołowiny?

    Jeśli masz zamiar zjeść zwierzę, pytanie nie brzmi, czy jego śmierć jest smutna. Brzmi: ile cierpienia twój wybór naprawdę dokłada światu na każdy gram białka, który dostajesz w zamian. Większość ludzi odpowiada zamiast tego uczuciem, a uczucie sprzyja krowie, bo krowa to jedna duża, oswojona śmierć, a puszka sardynek wygląda jak mała masakra. Policzone uczciwie, to uczucie jest na opak.

  • Czy twoja osobowość znaczy znacznie mniej, niż ci się wydaje?

    Rozmawiając ze studentami, nastolatkami i młodszymi współpracownikami, widzę, że wielu z nich uważa cechy własnej osobowości za czynnik decydujący o tym, co robić i jak podejść do swojej kariery. Młodsi pytają o to wprost, ale starsi też zdają się myśleć podobnie. Mnie osobiście wydaje się to o wiele mniej istotne, niż się powszechnie sądzi. Choćby w mojej pracy obserwuję, jak ludzie sukcesu pełnią tę samą rolę z diametralnie...

  • Czy humanistyka w epoce AI jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek?

    Żaden rodzic nie zachęca dziecka, żeby studiowało humanistykę. Domyślnie poleca się kierunki STEM. Inżynieria (informatyka), finanse, medycyna… Argument przeciwko humanistyce w epoce AI sprawia, że poświęcanie czterech lat na dyplom z humanistyki wydaje się jeszcze mniej sensowne. Modele językowe piszą znośnie, szybko streszczają i na żądanie produkują tekst o kształcie naukowego opracowania. Więc dawne umiejętności humanistyczne mają jakoby znaczyć mniej. Naucz się kodować, naucz się promptować

  • Czy wiejski resentyment jest dobrowolny i zadany samemu sobie?

    Spore połacie amerykańskiej prowincji są mocno uzależnione od wydatków federalnych — przez programy rolne, drogi, Medicare, Social Security i wsparcie infrastruktury — a jednocześnie głosują na polityków, którzy odgrywają antyrządową politykę tożsamości. To nie jest zwykła hipokryzja. To sprzeczność, na której zbudowano cały ten produkt polityczny. Mitologia jest antyrządowa. Gospodarka jest finansowana z budżetu federalnego.

  • Czy krytyka kulturowa działa w obie strony?

    Byłem na jednej z tych firmowych kolacji w wielkim techu. Rozmowa zeszła na to, jak ludzie poznali swoich partnerów. Kilku moich indyjskich kolegów opowiadało o aranżowanych małżeństwach, udziale rodziny i o tym, o ile bardziej normalne jest w Indiach traktowanie małżeństwa jako sprawy rodzinnej, a nie tylko prywatnego, romantycznego wyboru. Z tym akurat nie ma problemu, różne kultury i tak dalej. Ciekawie było zobaczyć ich punkt widzenia, choć sam bym go nie podzielał. Problem zaczął się, gdy j

  • Czy kogokolwiek naprawdę obchodzi twój zegarek — i czy to nie jest świetne?

    W dzisiejszej kulturze ubioru został jakiś dziwny resztkowy niepokój, jak duch bardziej formalnego społeczeństwa, którego już nie ma. Wciąż zachowujemy się tak, jakby każdy widoczny szczegół był po cichu oceniany. Zegarek to jeden z najczystszych przykładów tej iluzji. Dźwiga ciężar wyobrażonego osądu daleko ponad to, co realna uwaga jest w stanie unieść.

  • Czy Nietzsche sprawił tylko tyle, że burzenie wygląda mądrzej, niż jest?

    Łatwo jest brzmieć inteligentnie, wytykając pęknięcia. O wiele trudniej dać ludziom lepsze miejsce do życia. Współczesna kultura wciąż myli wyburzanie z głębią, a Nietzsche pomógł sprawić, że to pomieszanie zaczęło wyglądać efektownie.

  • Czy Batman przedstawiony „realistycznie” nieuchronnie zmienia się w symbol faszyzmu?

    Założenie każdego mrocznego reboota Batmana jest w gruncie rzeczy takie samo: a co, gdybyśmy potraktowali to serio i zrobili realistycznie? Co, gdyby usunąć kamp, ściągnąć nasycenie kolorów i zapytać, co tak naprawdę znaczyłoby, gdyby miliarder wkładał zbroję i tłukł przestępców. Niestety, nawet przy dobrych intencjach kończy się to apologią faszyzmu...