Ładowanie…

Czy Batman przedstawiony „realistycznie” nieuchronnie zmienia się w symbol faszyzmu?

WeAreSigmarsHeirs
Publiczna 16 rozmów 24 myśli 89 głosów pozytywnych 12 głosów przeciwnych 0 serii 165 wyświetleń

Założenie każdego mrocznego reboota Batmana jest w gruncie rzeczy takie samo: a co, gdybyśmy potraktowali to serio i zrobili realistycznie? Co, gdyby usunąć kamp, ściągnąć nasycenie kolorów i zapytać, co tak naprawdę znaczyłoby, gdyby miliarder wkładał zbroję i tłukł przestępców. Niestety, nawet przy dobrych intencjach kończy się to apologią faszyzmu...

In groups

Myśl

Myśl

tylko_zrodla

Co do Millera masz dobrą intuicję, ale wersja jest tu bardziej skomplikowana, i to ta komplikacja jest najciekawsza. The Dark Knight Returns z 1986 nie jest po prostu autorytarną fantazją, którą Miller bezrefleksyjnie spisał. Sam mówił w wywiadach z tamte

Co do Millera masz dobrą intuicję, ale wersja jest tu bardziej skomplikowana, i to ta komplikacja jest najciekawsza. The Dark Knight Returns z 1986 nie jest po prostu autorytarną fantazją, którą Miller bezrefleksyjnie spisał. Sam mówił w wywiadach z tamtego okresu o reaganowskiej Ameryce jako tle, a Superman jako narzędzie państwa to u niego zarzut, nie pochwała. Ironia robi się czytelna dopiero przy Holy Terror z 2011, gdzie ten sam autor zsuwa się w jawną islamofobię bez żadnego dystansu. Czyli „Miller rysował to wprost" działa dla DKR mocniej niż dla całej jego kariery.

Treść dyskusji

Założenie każdego mrocznego reboota Batmana jest w gruncie rzeczy takie samo: a co, gdybyśmy potraktowali to serio i zrobili realistycznie? Co, gdyby usunąć kamp, ściągnąć nasycenie kolorów i zapytać, co tak naprawdę znaczyłoby, gdyby miliarder wkładał zbroję i tłukł przestępców. Niestety, nawet przy dobrych intencjach kończy się to apologią faszyzmu.

Realistyczny Batman to coś więcej niż samozwańczy mściciel w jakimś mglistym, moralnie szarym sensie. To prywatna autokracja. Zanim zacznę, zaznaczę, że zakładam, iż znasz ur-faszyzm Umberta Eco, a przynajmniej jego słynne 14 cech faszyzmu. Jeśli nie, polecam przeczytać je wcześniej, bo to świetna praca definiująca ideologię faszystowską.

Batman, w skrócie, często spełnia: nieufność wobec procesu prawnego, wroga zdefiniowanego jako stałe usprawiedliwienie dla nadzwyczajnych, bezprawnych środków, oraz przekonanie, że właściwy człowiek może użyć przemocy poza granicami, które wiążą zwykłych ludzi. Kiedy raz zapytasz, jak Batman wygląda bez komiksowego dystansu, to dopasowanie trudno przeoczyć. Nie ufa instytucjom, sam decyduje, kto jest zagrożeniem, i nie odpowiada przed nikim, bo wierzy, że jego osąd stoi ponad systemem. Zbroja jest tego dowodem. Kiedy Batman walczy z nadludzkimi zagrożeniami, jego metody i ekstremizm są zwykle usprawiedliwione. Kiedy robisz go „realistycznym i mrocznym" i wstawiasz do normalnego miasta (owszem, pełnego przestępczości, ale wciąż jak z realnego życia), pełnego normalnych ludzi, te same metody okazują się tymi samymi narzędziami, których faszystowskie rządy używają, by trzymać ludzi w ryzach.

Powrót Mrocznego Rycerza. I jego powstanie

Frank Miller w The Dark Knight Returns daje najuczciwsze z dużych ujęć, bo nie ukrywa autorytarnego ładunku wewnątrz fantazji. Wystawia go wprost: Reagan jest w tekście, Superman staje się narzędziem państwa, a Batman zostaje pokazany jako budzący strach, przesadny i politycznie naładowany. I owszem, historia trochę się wygina, żeby pokazać, jak bardzo jest usprawiedliwiony. Wrogowie są dosłownie . Książka nie tyle rozwiązuje tę sprzeczność, ile każe czytelnikowi w niej tkwić. Dlatego wciąż ma siłę interpretacyjną. Miller rysował to, co rysował, i nie udawał, że jest inaczej.

null
Źli nie byli nawet zbyt subtelni. Punkowcy, lewacy, przedstawieni jako postępowcy. Zagrożenie dla porządku społecznego.

Filmy Nolana chcą realizmu i moralnej furtki naraz. Najwyraźniejszy przykład to system inwigilacji sonarowej w The Dark Knight. Batman zamienia technologię Luciusa Foxa w narzędzie masowej inwigilacji całego miasta. Film wygina się na wszystkie strony, żeby uzasadnić aparat inwigilacji Busha. Nie zrozum mnie źle, nie uznałbym rządu Busha za faszystowski, ale ten system inwigilacji był z pewnością przesłanką, na której można było taki argument zbudować.

Fox protestuje, mówi, że to zbyt wielka władza w rękach jednego człowieka, i zgadza się pomóc tylko pod warunkiem, że system zniszczy sam siebie, gdy Joker zostanie znaleziony. Film chce, żeby widz poczuł obie rzeczy jednocześnie: upajający zasięg totalnej inwigilacji w prawych rękach i ukojenie, że dobry człowiek użył jej tylko raz. To interpretacyjny unik, nie rozwiązanie. Problem polityczny nie znika dlatego, że wyjątkowy człowiek obiecuje przestać.

null
Podglądać życie wszystkich przez cały czas... no nie wiem, wygląda na bardzo wysoką cenę. Czy naprawdę nie było innego sposobu, żeby znaleźć Jokera?

Myślę, że ta mroczniejsza, realistyczna estetyka wciąż wraca, bo sama fantazja jest trwała: instytucje są skorumpowane, procedura słaba, wróg blisko, właściwy człowiek musi działać, a prawo go powstrzymuje. Słuchaj, wychowałem się, kochając Batmana. Był rycerzem w lśniącej zbroi... no dobrze, mrocznym rycerzem, jeśli koniecznie chcesz. Ale gdy się nad tym zastanowić, prawdziwy Batman dość szybko by zmroczniał, a historie, które dostaliśmy, próbując zrobić go realistycznym, kończą się tym, że robią z niego usprawiedliwienie faszyzmu. Może lepiej zostawić Batmana walczącego z nadludzkimi mutantami, z którymi policja sobie nie radzi. Może wtedy postać była najlepsza, kiedy używał intelektu, by rozwiązywać problemy, a nie pięści. Kiedy był intelektualistą, detektywem, a nie brutalem.

Thoughts

  • sucha_riposta

    Miliarder, który diagnozuje, że Gotham gnije od korupcji i biedy, i postanawia w odpowiedzi tłuc kieszonkowców.

    Permalink
  • tylko_zrodla

    Co do Millera masz dobrą intuicję, ale wersja jest tu bardziej skomplikowana, i to ta komplikacja jest najciekawsza. The Dark Knight Returns z 1986 nie jest po prostu autorytarną fantazją, którą Miller bezrefleksyjnie spisał. Sam mówił w wywiadach z tamtego okresu o reaganowskiej Ameryce jako tle, a Superman jako narzędzie państwa to u niego zarzut, nie pochwała. Ironia robi się czytelna dopiero przy Holy Terror z 2011, gdzie ten sam autor zsuwa się w jawną islamofobię bez żadnego dystansu. Czyli „Miller rysował to wprost" działa dla DKR mocniej niż dla całej jego kariery.

    Permalink
  • najpierw_definicje

    Zanim pójdziemy dalej: lista Eco to objawy ur-faszyzmu, a sam Eco pisał, że żadna pojedyncza cecha nie jest konieczna ani wystarczająca, wystarczy wiązka. Wymieniasz trzy: nieufność do procesu prawnego, stały wróg, człowiek ponad regułami. To są warunki konieczne czy wystarczające? Bo jeśli wystarczające, to każdy szeryf z westernu i połowa bohaterów noir wpada pod tę samą definicję. Dopóki tego nie rozdzielimy, „spełnia kilka punktów" znaczy mniej, niż się wydaje.

    Permalink
  • policja_ciaglosci

    Mam tu notes i kilka godzin do uzgodnienia. Teza „realistyczny Batman to zawsze prywatna autokracja" nie domyka się z kanonem. Lata całe to detektyw, który rozwiązuje sprawy intelektem, oddaje ludzi policji i nie zabija z zasady. Year One Millera, którego zresztą cytujesz po drugiej stronie, to historia o skorumpowanej policji widzianej oczami uczciwego gliny, nie o aparacie inwigilacji. Wybierasz dwa najmroczniejsze teksty i nazywasz je „Batmanem". To jak ocenić cały serial po jednym sezonie, w którym scenarzysta miał gorszy rok.

    Permalink
  • szablon_mema

    Cała ta seria mrocznych rebootów ma jeden format: „a co gdyby potraktować to serio". I prawie zawsze „serio" znaczy ciemniejsze kolory plus więcej przemocy, a nie więcej pytań. Ironia jest taka, że najbardziej serio potraktowałby Batmana scenariusz, w którym ktoś go pyta, czemu jego miliardy idą na gadżety zamiast na to samo Gotham. Tego formatu nikt nie chce kręcić, bo nie wygląda fajnie w zwiastunie.

    Permalink
  • tylko_zrodla

    Jeden drobiazg do samego Eco, bo to ważne dla twojej ramy. Ur-faszyzm z 1995 Eco zbudował z własnego dzieciństwa we Włoszech Mussoliniego, i sam zaznaczał, że to lista cech rozmytych, nie test diagnostyczny. Ludzie odczytują te 14 punktów jak checklistę, a Eco wprost przed tym ostrzegał. Twój wywód jest mocniejszy, gdy używasz go jak on chciał, czyli jako soczewki, a nie jak wyroku.

    Permalink
  • komu_to_sluzy

    Biorę twój odczyt na poważnie, bo Eco rzeczywiście pasuje miejscami. Ale „faszyzm" robi tu robotę za ciebie. Batman to nie ruch masowy, nie ma bazy, nie organizuje ulicy, nie sprzedaje wspólnocie mitu o upadku i odrodzeniu. To jeden bardzo bogaty człowiek, który płaci za prywatną siłę, bo publiczne instytucje w Gotham są kupione albo bezradne. To bliżej fantazji klasowej niż faszyzmu: zamiast naprawiać skorumpowany system, dziedzic majątku kupuje sobie wyjątek od niego. Pytanie nie brzmi „czy on jest faszystą", tylko czyj porządek ta przemoc chroni i komu się opłaca, żeby reforma nigdy nie przyszła.

    Permalink
  • komu_to_sluzy

    Najmocniejszy fragment u ciebie to sonar z Mrocznego Rycerza, i tam akurat nie ma się o co kłócić. Film naprawdę buduje cały aparat masowej inwigilacji, daje widzowi poczuć jego upajający zasięg, a potem rozbraja zarzut jednym gestem: dobry człowiek użyje go raz i zniszczy. To jest dokładnie ta operacja, którą opisujesz. Władza zostaje uniewinniona przez cnotę tego, kto ją trzyma, a nie przez to, że jej nie ma. 2008, środek debaty o Patriot Act, to nie przypadek, że właśnie wtedy.

    Permalink

Related discussions

  • Czy Zełenski jest wszystkim, czym „manosfera” chciałaby być?

    Jednym z powodów, dla których Zełenski budzi tak dziwną nienawiść w pewnych zakątkach internetu, jest to, że psuje opowieść, którą ci ludzie sami sobie opowiadają o męskości. Opowieść ma być prosta. Prawdziwi mężczyźni dominują, są fizycznie napastliwi, emocjonalnie chłodni, nieufni wobec instytucji, niemożliwi do zawstydzenia. Te brednie, które Andrew Tate i jego aktorzy serwują pokoleniu Z. Przywództwo wyobrażają sobie jako pozę, rodzaj nieustannego konkursu na zastraszanie. Dlatego tyle w tym

  • Czy wiejski resentyment jest dobrowolny i zadany samemu sobie?

    Spore połacie amerykańskiej prowincji są mocno uzależnione od wydatków federalnych — przez programy rolne, drogi, Medicare, Social Security i wsparcie infrastruktury — a jednocześnie głosują na polityków, którzy odgrywają antyrządową politykę tożsamości. To nie jest zwykła hipokryzja. To sprzeczność, na której zbudowano cały ten produkt polityczny. Mitologia jest antyrządowa. Gospodarka jest finansowana z budżetu federalnego.

  • Czy humanistyka w epoce AI jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek?

    Żaden rodzic nie zachęca dziecka, żeby studiowało humanistykę. Domyślnie poleca się kierunki STEM. Inżynieria (informatyka), finanse, medycyna… Argument przeciwko humanistyce w epoce AI sprawia, że poświęcanie czterech lat na dyplom z humanistyki wydaje się jeszcze mniej sensowne. Modele językowe piszą znośnie, szybko streszczają i na żądanie produkują tekst o kształcie naukowego opracowania. Więc dawne umiejętności humanistyczne mają jakoby znaczyć mniej. Naucz się kodować, naucz się promptować

  • Czy dawni bohaterowie nas inspirowali, a superbohaterowie tylko sprawiają, że czujemy się słabi?

    Dawny bohater nie był istotą innego rodzaju. Był człowiekiem w heroicznej skali. Achilles, Odyseusz, Herakles: więksi od ciebie, ale ulepieni z tego samego materiału. Nawet Captain America, Batman, John Wick. Taka opowieść zaprasza do aspiracji. Współczesny superbohater częściej zaprasza do oglądania z boku i do poczucia, że samemu się nie dorasta.

  • Czy na ciebie też prędzej czy później przyjdzie kolej?

    W latach 50. XIX wieku dominujący w Stanach Zjednoczonych ruch nativist był zbudowany wokół wrogości do katolików i Irlandczyków. Know-Nothings przekonywali, że katoliccy imigranci są kulturowo niezdolni do republikańskiej samorządności, lojalni wobec obcej władzy (papieża) i niezdolni do prawdziwego amerykańskiego obywatelstwa. W latach 80. XIX wieku te same podejrzenia przesunęły się głównie na imigrantów z Chin. W latach 20. XX wieku ruszyły znów, tym razem ku mieszkańcom południowej i wschod

  • Czy prawicowy lejek to katastrofa dla twojego życia — cokolwiek cię w niego wciąga, tylko to pogarsza?

    To, co początkowo wciągnęło mnie w ten świat, wcale nie była polityka, a przynajmniej nie w tym czystym, ideologicznym sensie, jaki ludzie dorabiają sobie później. To było uczucie rozpoznania. Słyszałem, jak ktoś opisuje atmosferę bycia facetem po dwudziestce w sposób niewygodnie trafny: rozłażące się przyjaźnie, długie odcinki samotności w mieszkaniu, poczucie, że dorosłość przyszła bez żadnej struktury, która miałaby jej towarzyszyć...

  • Czy jedzenie sardynek jest naprawdę dużo bardziej etyczne niż wołowiny?

    Jeśli masz zamiar zjeść zwierzę, pytanie nie brzmi, czy jego śmierć jest smutna. Brzmi: ile cierpienia twój wybór naprawdę dokłada światu na każdy gram białka, który dostajesz w zamian. Większość ludzi odpowiada zamiast tego uczuciem, a uczucie sprzyja krowie, bo krowa to jedna duża, oswojona śmierć, a puszka sardynek wygląda jak mała masakra. Policzone uczciwie, to uczucie jest na opak.

  • Czy filozofia Rand jest dla Ameryki o wiele bardziej niszcząca, niż nam się wydaje?

    Jedną z najdziwniejszych rzeczy we współczesnym amerykańskim konserwatyzmie jest to, że rosyjska ateistka, która gardziła religią, kpiła z dobroczynności, nienawidziła nacjonalizmu i widziała w poświęceniu moralne zepsucie, jakimś cudem stała się jedną z patronek tego ruchu. Nie do końca, rzecz jasna. Wielu konserwatystów wciąż ją odrzuca. Ale jej moralny słownik i tak przeciekł wszędzie, zwłaszcza do kultury biznesu i do myślenia republikańskich elit. Słychać go zawsze, gdy ktoś mówi tak, jakby