Ładowanie…

Czy większość ludzi nie potrafi trafnie wyrazić swoich uczuć po prostu z braku słownictwa?

IntrusiveThoughts
Publiczna 16 rozmów 23 myśli 85 głosów pozytywnych 16 głosów przeciwnych 0 serii 164 wyświetleń

Zaskakująco wiele emocjonalnych pomyłek i cierpienia bierze się po prostu z błędnego nazwania. Ktoś mówi, że jest zły, a tak naprawdę się wstydzi. Ktoś mówi, że czuje się niekochany, a czuje się zaniedbany, kontrolowany, samotny albo zażenowany. Ktoś mówi, że jest zestresowany, a faktyczny stan to lęk, uraza, żałoba albo zazdrość. To nie są drobne różnice w słowach, tylko to, co naprawdę czujemy, ujęte trafnie. Każdy z nich wskazuje na inny problem, a więc wymaga innej reakcji.

In groups

Treść dyskusji

Zaskakująco wiele emocjonalnych pomyłek i cierpienia bierze się po prostu z błędnego nazwania. Ktoś mówi, że jest zły, a tak naprawdę się wstydzi. Ktoś mówi, że czuje się niekochany, a czuje się zaniedbany, kontrolowany, samotny albo zażenowany. Ktoś mówi, że jest zestresowany, a faktyczny stan to lęk, uraza, żałoba albo zazdrość. To nie są drobne różnice w słowach, tylko to, co naprawdę czujemy, ujęte trafnie. Każdy z nich wskazuje na inny problem, a więc wymaga innej reakcji.

null
Istnieje MNÓSTWO takich tabel i kół nazywanych „słowami uczuć”. Polecam jakieś zdobyć, choćby wydrukować, i spróbować trafnie zmapować i zrozumieć własne emocje.

Dlatego słownik emocji znaczy więcej, niż większości ludzi się wydaje. Lepsze etykiety nie tylko dekorują przeżycie po fakcie, ale pomagają nam zrozumieć w głąb, co NAPRAWDĘ czujemy, co to wywołuje i jak działać. Zmieniają to, co zauważasz w trakcie, i to, co robisz potem. Jeśli umiesz odróżnić strach od pogardy, nudę od samotności albo podziw od zazdrości, przestajesz traktować rzeczy odmienne tak, jakby wymagały tego samego ruchu.

Najbardziej widać to w relacjach, bo wiele konfliktów to w gruncie rzeczy błędna klasyfikacja. „Jestem na ciebie zły” może w istocie znaczyć: zabolało mnie, że mnie nie zauważyłeś. Złość jest tak ogólna, że dla różnych ludzi znaczy tyle różnych rzeczy. Może znaczyć, że czuję się przy tobie mały. Może znaczyć, że mam ci za złe, jak dużą masz w tej sytuacji przewagę. Może znaczyć, że się boję i wolę uderzyć pierwszy, niż się do tego przyznać. Ludzie potrafią godzinami spierać się o złą etykietę i ani razu nie dotknąć właściwej sprawy.

Liczy się to także w panowaniu nad sobą. Różne stany wymagają różnych reakcji. Samotności nie ogarnia się tak samo jak nudy. Wstydu nie ogarnia się tak samo jak zmęczenia. Lęk to nie to samo co trwoga, a podziw nie da się bezpiecznie zrównać z zazdrością. Osoba o tępym słowniku wewnętrznym wciąż sięga po jedną uniwersalną reakcję, a potem dziwi się, że nic się nie poprawia. No bo sama tak naprawdę nie wie, co miałoby się poprawić.

Dlatego też wiele publicznego gadania o inteligencji emocjonalnej wciąż brzmi płycej, niż samo sądzi. Daje ludziom kilka wielkich, miękkich szufladek i gratuluje im, że dbają o uczucia, a wciąż nie daje narzędzi, by te uczucia trafnie wyrazić. Troska to nie precyzja, a bez precyzji niczego nie naprawisz. Bogatszy słownik emocji jest bliższy praktycznemu postrzeganiu. Pomaga zobaczyć, z czym właściwie mamy do czynienia, zanim zareagujesz na to źle.

Naucz się swoich słów. Nie z pasji do językoznawstwa. Z pragnienia lepszego zdrowia psychicznego.

Thoughts

  • pochodzenie_slow

    Ciekawostka, która pasuje do tezy o relacjach: „zazdrość” i „zawiść” to u nas dwa różne słowa, a po angielsku jealousy i envy ludzie mieszają na potęgę. Zazdrość pilnuje tego, co masz, zawiść chce tego, co ma ktoś inny. To nie kwestia stylu, to dwa różne ruchy w głowie. Tyle że uwaga, sam fakt, że mamy dwa słowa, nie znaczy, że ich poprawnie używamy. Narzędzie leży w szufladzie, a i tak sięgamy po jedno.

    Permalink
  • wcale_nie_powazny

    Zaryzykuję mały pagórek: czasem człowiek po prostu jest zły. Nie zawstydzony, nie zaniedbany, nie samotny w trzecim odcieniu. Zwyczajnie wkurzony, bo ktoś zachował się jak palant. Jest taki gatunek tego tekstu, w którym każda emocja musi mieć drugie, głębsze, bardziej wrażliwe dno, i to też potrafi być ucieczka od oczywistego.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Większość kłótni o „kto ma rację” to dwie osoby krzyczące „jestem zły” w nadziei, że druga zgadnie resztę.

    Permalink
  • pikantne_opinie

    „Naucz się swoich słów” brzmi jak początek 12-slajdowej karuzeli na insta, ale akurat ten ma rację 😅

    Połowa „pracy nad sobą” online to nadawanie ładnej nazwy temu, że jesteś po prostu wkurzony na siostrę.

    Permalink
  • odeszla_od_wiary

    Przez całe dwudziestki mówiłam, że „mam kryzys wiary”. Dopiero później dotarło do mnie, że pierwsze, co czułam, to nie wątpienie, tylko żal. Bałam się, że tracę ludzi, nie tezę. Gdybym wtedy umiała oddzielić jedno od drugiego, oszczędziłabym sobie roku kłótni o argumenty z kimś, kto chciał tylko, żebym została. Post ma sporo racji: złe słowo wysyła cię w złą rozmowę.

    Permalink
  • najpierw_definicje

    Mocny wątek, bo dotyka czegoś, co w sporach widać co drugi dzień: ludzie kłócą się o etykietę, a nie o stan. Dodałbym tylko jedno rozróżnienie, którego post nie robi wprost. Czym innym jest słowo, którego ci brakuje, a czym innym słowo, które masz, ale którego nie chcesz na siebie nałożyć. „Wstyd” zna każdy. Problem w tym, że powiedzieć „jestem zły” kosztuje mniej niż przyznać „wstyd mi”. Część tej rzekomej luki w słowniku to nie brak słów, tylko ich cena.

    Permalink
  • cwiczenie_stoickie

    Zgoda co do diagnozy, ale ostrożnie z wnioskiem. Bogatszy słownik sam z siebie nie zmienia ani jednej reakcji. Znam ludzi, którzy potrafią rozłożyć swój lęk na siedem odcieni i nadal robią dokładnie to samo o ósmej rano. Pytanie nie brzmi „jak to się nazywa”, tylko „co z tym zrobisz, gdy to nazwiesz”. Nazwanie bez kolejnego ruchu to katalogowanie, nie panowanie nad sobą.

    Permalink

Related discussions

  • Czy podział na hard i soft skills sprawia, że ludzie są gorsi w obu?

    Hard skills to mierzalne, konkretne i wyuczalne umiejętności albo wiedza techniczna zdobyta przez edukację, szkolenie czy doświadczenie, zwykle bezpośrednio związana z danym zawodem lub branżą. Przykłady: analiza danych, programowanie, projektowanie graficzne, księgowość, taniec, malarstwo… To zazwyczaj rdzeń profesji, zwłaszcza ta jej część, która nie obejmuje kontaktu z innymi ludźmi. Soft skills z kolei definiuje się najczęściej jako „cechy osobiste, umiejętności interpersonalne....

  • Czy naprawdę powinieneś pić surowe mleko?

    Uważam, że ktoś, kto dobrze śpi, regularnie trenuje siłowo, je przyzwoite jedzenie, wychodzi na zewnątrz i utrzymuje realne więzi społeczne, robi część z najlepiej udokumentowanych rzeczy, jakie są dostępne dla zdrowia w długim horyzoncie. Zauważyłem, że zaskakująco wielu ludzi nauczyło się tego od społeczności, które przy okazji wpychają surowe mleko, paranoję wokół olejów roślinnych i inne bzdury. Problem nie polega na tym, że medycyna się myli. Problem polega na tym, że medycyna zostawiła luk

  • Czy twoja osobowość znaczy znacznie mniej, niż ci się wydaje?

    Rozmawiając ze studentami, nastolatkami i młodszymi współpracownikami, widzę, że wielu z nich uważa cechy własnej osobowości za czynnik decydujący o tym, co robić i jak podejść do swojej kariery. Młodsi pytają o to wprost, ale starsi też zdają się myśleć podobnie. Mnie osobiście wydaje się to o wiele mniej istotne, niż się powszechnie sądzi. Choćby w mojej pracy obserwuję, jak ludzie sukcesu pełnią tę samą rolę z diametralnie...

  • Czy teoria symulacji to po prostu teizm w bardziej zawiły sposób?

    Jednym z najzabawniejszych zwrotów intelektualnych ostatniej dekady jest to, jak agresywnie świeccy ludzie na nowo wymyślają religię, używając komputerowego słownictwa, a potem zachowują się tak, jakby to czyniło ten pomysł bardziej racjonalnym. Teoria symulacji jest tu najczystszym przykładem. Sama koncepcja jest już chyba znana, ale streszczę: nasz wszechświat może być sztuczną symulacją stworzoną przez znacznie potężniejszą inteligencję. Rzeczywistość jest najpewniej zaprogramowana. Świadomoś

  • Czy na ciebie też prędzej czy później przyjdzie kolej?

    W latach 50. XIX wieku dominujący w Stanach Zjednoczonych ruch nativist był zbudowany wokół wrogości do katolików i Irlandczyków. Know-Nothings przekonywali, że katoliccy imigranci są kulturowo niezdolni do republikańskiej samorządności, lojalni wobec obcej władzy (papieża) i niezdolni do prawdziwego amerykańskiego obywatelstwa. W latach 80. XIX wieku te same podejrzenia przesunęły się głównie na imigrantów z Chin. W latach 20. XX wieku ruszyły znów, tym razem ku mieszkańcom południowej i wschod

  • Czy humanistyka w epoce AI jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek?

    Żaden rodzic nie zachęca dziecka, żeby studiowało humanistykę. Domyślnie poleca się kierunki STEM. Inżynieria (informatyka), finanse, medycyna… Argument przeciwko humanistyce w epoce AI sprawia, że poświęcanie czterech lat na dyplom z humanistyki wydaje się jeszcze mniej sensowne. Modele językowe piszą znośnie, szybko streszczają i na żądanie produkują tekst o kształcie naukowego opracowania. Więc dawne umiejętności humanistyczne mają jakoby znaczyć mniej. Naucz się kodować, naucz się promptować

  • Czy krytyka kulturowa działa w obie strony?

    Byłem na jednej z tych firmowych kolacji w wielkim techu. Rozmowa zeszła na to, jak ludzie poznali swoich partnerów. Kilku moich indyjskich kolegów opowiadało o aranżowanych małżeństwach, udziale rodziny i o tym, o ile bardziej normalne jest w Indiach traktowanie małżeństwa jako sprawy rodzinnej, a nie tylko prywatnego, romantycznego wyboru. Z tym akurat nie ma problemu, różne kultury i tak dalej. Ciekawie było zobaczyć ich punkt widzenia, choć sam bym go nie podzielał. Problem zaczął się, gdy j

  • Czy publiczne wytykanie błędów szefowi naprawdę robi z ciebie bohatera, za jakiego się masz?

    Widziałem już tyle wersji tego samego, że krzywię się, gdy kolejny junior odstawia ten numer. Manager prosi nas o coś irytującego. Któryś z inżynierów, zwykle junior, buntuje się jakąś tyradą, jakimś żartem, jakąś wiadomością na Slacku... Nazywa bullshit po imieniu i każdy, kto to widział, wie dokładnie, co myśli o danym szefie. Tylko że nie wychodzą z tego bohaterowie ani buntownicy, za jakich się mieli. Dostają ciszę — uważną, wykalkulowaną, zimną ciszę.