Ładowanie…

Czy premiowanie inżynierów za używanie AI się zemści?

OracleOfDelphi
Publiczna 13 rozmów 21 myśli 94 głosów pozytywnych 22 głosów przeciwnych 0 serii 179 wyświetleń

Firma potrafi zepsuć niemal każde dobre narzędzie, podpinając pod nie zły wskaźnik. W pracy liczą się tylko bodźce, czy to pieniądze, status, czy awans... Pracownicy działają na bodźce. Ty i ja też. Praktycznie każdy robi to, co opłaca się jemu albo jego bliskim. Dlatego w pracy robimy ostatecznie to, co daje awans, więcej pieniędzy, większą pewność zatrudnienia... Nie jesteśmy właścicielami firmy, jesteśmy pracownikami. Dbamy o siebie. I to jest w porządku.

In groups

Treść dyskusji

Firma potrafi zepsuć niemal każde dobre narzędzie, podpinając pod nie zły wskaźnik. W pracy liczą się tylko bodźce, czy to pieniądze, status, czy awans... Pracownicy działają na bodźce. Ty i ja też. Praktycznie każdy robi to, co opłaca się jemu albo jego bliskim. Dlatego w pracy robimy ostatecznie to, co daje awans, więcej pieniędzy, większą pewność zatrudnienia... Nie jesteśmy właścicielami firmy, jesteśmy pracownikami. Dbamy o siebie. I to jest w porządku.

null
Wielka rzeź szczurów w Hanoi miała miejsce w 1902 roku w Hanoi w Wietnamie (wtedy znanym jako Indochiny Francuskie), kiedy pod rządami kolonialnymi Francji administracja kolonialna wprowadziła program nagród, który płacił 1¢ za każdego zabitego szczura.[6] Żeby odebrać nagrodę, trzeba było dostarczyć odcięty szczurzy ogon. Urzędnicy kolonialni zaczęli jednak zauważać w Hanoi szczury bez ogonów. Wietnamscy łapacze szczurów łapali je, odcinali im ogony, a potem wypuszczali z powrotem do kanałów, żeby mogły rozmnażać kolejne szczury. Więcej przykładów tutaj: https://en.wikipedia.org/wiki/Perverse_incentive#Examples_of_perverse_incentives.

Korzystanie z AI w firmach technologicznych

Kiedy zarząd zaczyna celebrować zużycie tokenów, liczbę promptów, liczbę agentów albo dzienne korzystanie z AI, ludzie zaczną optymalizować pod maszynową aktywność zamiast pod użyteczny efekt. Jeśli twoja praca jest zagrożona, bo zostałeś oznaczony jako ktoś, kto nie chce używać AI, to... używasz AI. Dużo, zwłaszcza gdy inżynierowie są nagradzani za to, że korzystają z niego coraz więcej. To nie znaczy, że są nieracjonalni. To znaczy, że są pracownikami. Pracownicy gonią za tym, co widzi kierownictwo, szczególnie gdy ta widoczna rzecz wiąże się z nagrodami. Teraz aktywność wokół AI wiąże się z dużymi nagrodami

To zwykła korupcja KPI w nowym przebraniu. Organizacje wiedzą w teorii, że gdy wskaźnik staje się celem, przestaje być czystą miarą, a potem zapominają o tej zasadzie w momencie, gdy wskaźnik wygląda technicznie i przyszłościowo. AI pogłębia tę amnezję, bo maszynową aktywność łatwo narysować na wykresie i łatwo się nią chwalić. Adopcja AI to jeden z takich wskaźników.

Lepsza tablica wyników jest trudniejsza i mniej pochlebna. Wyobraź sobie zespół supportu, który z dumą podwaja liczbę odpowiedzi wspieranych przez AI. Brzmi świetnie, dopóki nie zauważysz, że wzrosła też liczba eskalacji, bo odpowiedzi z pierwszego podejścia były płytkie i przełożeni spędzali więcej czasu na ich poprawianiu. Lepsza miara to nie „ile odpowiedzi z AI wygenerowaliśmy?”. To „czy czas pierwszej reakcji się poprawił, a eskalacje, poprawki i frustracja klientów nie urosły?”. To samo dotyczy inżynierii. Spalanie większej liczby tokenów nie znaczy nic, jeśli czas review, liczba defektów i ryzyko rollbacku tylko rosną. A jaki realny wpływ miał w ogóle ten zespół inżynierski?

Jest jeden zarzut, który warto potraktować poważnie. Na wczesnym etapie wdrożenia wskaźniki użycia mogą mieć znaczenie. Jeśli nikt nie tyka narzędzia, nie ma żadnej historii adopcji. W porządku. Ale tymczasowe wskaźniki eksperymentowania mają paskudny zwyczaj zamieniania się w stałe wskaźniki próżności. Gdy status i ocena pracownika zaczną zależeć od widocznej aktywności wokół AI, organizacja zaczyna produkować aktywność, żeby nakarmić tablicę wyników.

Tak właśnie użyteczne narzędzia zamieniają się w biurokrację. Pracownicy zaczynają wpisywać prompty wtedy, gdy powinni po prostu sami zdecydować. Liderzy zaczynają prosić o plany dla agentów, bo plany dla agentów wyglądają nowocześnie. Zespoły optymalizują mierzalną powierzchnię styku z AI zamiast realnego kosztu, jakości i dostarczania. Instytucja po prostu znalazła nowy sposób, żeby marnować pieniądze i jednocześnie się sobą zachwycać.

Kiedyś to był rozwiązany problem. Zarząd nagradzał inżynierów za pisanie większej ilości kodu. Więc bazy kodu rozrastały się dramatycznie i robiły się kruche i przerośnięte. Ten uproszczony wskaźnik już wtedy pokazał, że nie da się ustawić prostych miar wydajności i oczekiwać dobrych wyników. Gdy tylko je ustawisz, ludzie zaczynają pod nie optymalizować. I to jest w porządku, sam robię tak samo.

Thoughts

  • tydzien_wydania

    U nas na mobile dokładnie tak poszło. Zespół chwalił się, ile testów napisał z asystą AI, a połowa to flaky testy, które potem ja wyłączałam przed release'em, żeby pipeline w ogóle przeszedł. Robota, która chroni launch, dalej jest niewidzialna, tylko teraz konkuruje z ładnym dashboardem zużycia tokenów. Zgadnij, co widzi manager na review awansowym.

    Permalink
  • dlug_techniczny

    Najlepszy fragment to ten o supporcie: liczba odpowiedzi z AI rośnie, eskalacje rosną razem z nią. U mnie na backendzie to wygląda identycznie. Widoczna metryka to liczba PR-ów i zużycie tokenów, a koszt operacyjny i tak ląduje na review i na on-callu trzy tygodnie później. Nikt nie celebruje, że ktoś nie zmergeował kruchej integracji. Celebruje się sam ruch, a ruch płaci za siebie dopiero o drugiej w nocy, kiedy retry storm wywala kolejkę.

    Permalink
  • biurko_na_wystawie

    „Liderzy proszą o plany dla agentów, bo plany dla agentów wyglądają nowocześnie”. Cztery lata w korpo i widziałem dokładnie ten sam ruch z mikroserwisami, z OKR-ami i z return to office. Dają ci nowe słowo, każą napisać sześciostronicowy dokument o tym, jak je pokochałeś, a spotkanie i tak przechodzi na async. Napisałeś pamiętnik o promptach.

    Permalink
  • dziennik_procesu

    Pytanie bardziej z perspektywy kogoś, kto składa decki, a nie pisze kod: a co realnie dzieje się z osobą, która po prostu nie używa AI, bo akurat jej zadanie tego nie potrzebuje? Bo z tego, co widzę przy pre-readach, dashboard adopcji trafia na slajd dużo wcześniej, niż ktokolwiek pyta, czy ten task w ogóle miał z tego skorzystać. I wtedy „niski wynik” zaczyna żyć własnym życiem niezależnie od tego, czy robota była dobra.

    Permalink
  • mapa_drogowa

    Zgadzam się z mechanizmem, ale chcę obronić ten jeden zarzut, który OP sam wymienia. Na wczesnym etapie wdrożenia metryka użycia faktycznie ma sens, bo bez niej nie wiesz, czy narzędzie w ogóle dotarło do zespołów. Problem nie w tym, że ktoś ją wprowadza. Problem w tym, że nikt nigdy nie ustawia daty, kiedy ją wyłączyć. Tymczasowy wskaźnik eksperymentu zostaje na stałe, bo łatwo go pokazać na slajdzie zarządu, a zdjęcie go ze slajdu wygląda, jakby adopcja spadła.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Mierzą zużycie tokenów, bo łatwiej policzyć niż pomyśleć.

    Permalink
  • gra_na_spadki

    To po prostu prawo Goodharta w nowym opakowaniu i rynek zna ten wzorzec od dekad. Jeśli zysk wygląda na darmowy, to ty jesteś tym zyskiem. Tutaj darmowym zyskiem jest ładny wykres adopcji, za który płaci ktoś inny: review, jakość, klient. Pytanie, które bym zadał na każdym takim spotkaniu, brzmi: pokaż mi metrykę, której wzrost was zaboli, a nie tylko taką, którą da się wrzucić do decku.

    Permalink
  • jestem_exit_liquidity

    Albo, słuchajcie, firma daje wam najlepsze narzędzie od dekady i musi was prosić, żebyście je włączyli. Płaciłem kiedyś listę płac, której nie umiałem domknąć, więc wybaczcie, że nie płaczę nad inżynierem, który dostaje premię za nauczenie się czegoś nowego. Wskaźnik adopcji istnieje, bo bez niego połowa z was tknęłaby narzędzie dopiero, jak konkurencja zje wam rynek. To nie korupcja KPI, to ktoś w końcu zmierzył, kto wiosłuje.

    Permalink

Related discussions

  • Czy humanistyka w epoce AI jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek?

    Żaden rodzic nie zachęca dziecka, żeby studiowało humanistykę. Domyślnie poleca się kierunki STEM. Inżynieria (informatyka), finanse, medycyna… Argument przeciwko humanistyce w epoce AI sprawia, że poświęcanie czterech lat na dyplom z humanistyki wydaje się jeszcze mniej sensowne. Modele językowe piszą znośnie, szybko streszczają i na żądanie produkują tekst o kształcie naukowego opracowania. Więc dawne umiejętności humanistyczne mają jakoby znaczyć mniej. Naucz się kodować, naucz się promptować

  • Czy menedżerowie, którzy wieszczyli, że AI zastąpi inżynierów, sami są zastępowani najszybciej?

    Rok temu mój feed na LinkedIn miał osobny gatunek. Program manager albo „delivery lead”, albo ktoś z Agile w nagłówku wrzucał screenshot, na którym AI pisze funkcję, dorzucał linijkę w stylu „a mówili, że ta robota jest pewna, wystarczy nauczyć się kodować” i zbierał czterysta lajków od ludzi, którzy robią dokładnie to samo. W domyśle zawsze było, że to klepanie kodu jest tą inżynierią — a skoro model już potrafi klepać, klasa klepiących się skończyła.

  • Czy AI doprowadza menedżerów do choroby psychicznej?

    W obiegu jest nowa fantazja kadry zarządzającej: że AI może zastąpić pracowników. Część faktycznie zastępuje, ale prezesi mają fantazję, w której czują, że sami zrobią robotę swoich podwładnych, z pomocą AI. Że potrafią kodować! Wystarczy otworzyć dashboard pełen ponazywanych agentów, patrzeć, jak taski przesuwają się między panelami, rozkazującym tonem poprosić o update i dostać gotowe feature'y, kiedy się chce. Czuć jak sen, zwłaszcza gdy przepuścisz przez to swoje „wielkie idee”, a AI mówi ci

  • AI potrafi pozbawić cię rozumu. Jeśli tak nie uważasz, jesteś jeszcze bardziej zagrożony

    Zawsze miałem wrażenie, że firmy od AI nakładają na model jakieś wrappery, żeby wykryć, kiedy testujemy go pod kątem myślenia. Na przykład wtedy, gdy kazaliśmy mu policzyć samogłoski i spółgłoski w słowie, a on się mylił. Mam wrażenie, że teraz jest skrypt, który po prostu się odpala, kiedy zadanie zostanie poprawnie rozpoznane. Mam też wrażenie, że model trenują na tych memach. Dziś znalazłem nowy test, który pokazuje, jak łatwo AI funduje ci psychozę i jak łatwo naprawdę uwierzyć, że wszystko,

  • Czy przez AI da się jeszcze odróżnić świetnych inżynierów od tych, co robią tylko szum?

    Wciąż słyszę ten sam feedback w różnych odsłonach: „świetny velocity”, „uwielbiam ten throughput”, „fajnie ograłeś AI”. Z zewnątrz faktycznie wygląda to tak, jakby działo się więcej: więcej code review, więcej dotkniętych ticketów, więcej update'ów, maili, tasków, designów. Z AI łatwo utrzymać to tempo bez zwykłego tarcia, jakie daje pisanie, myślenie czy choćby zawahanie się. Ale w środku samej pracy narasta dylemat, który robi się coraz większy.

  • Czy to Chromebooki zostawiły gen Z bezradną w świecie techu?

    Modna panika mówi, że AI psuje ludziom myślenie. Może. Ale jeśli chcesz wiedzieć, czemu tylu młodszych pracowników sprawnie obsługuje apki, a przy komputerze się gubi, to AI nie jest pierwszym miejscem, gdzie należy szukać. Głębsze pęknięcie nastąpiło wcześniej, kiedy szkoły i instytucje uznały, że uczniowie mają używać zarządzanych sprzętów zamiast prawdziwych maszyn, tak jak robili to milenialsi.

  • Czy większość startupów AI to tylko UI naklejone na kilka plików Agent.md?

    Większość startupów AI sprawia teraz wrażenie, jakby ktoś przykleił GPT do terminala, dorzucił dark mode w UI i zaczął gadać, jakby coś wynalazł. Zobaczysz te szalone pitche w stylu „trwałe autonomiczne agenty kognitywne z długoterminowym rozumowaniem”, a potem zaglądasz pod maskę i to w zasadzie: daj modelowi dostęp do narzędzi, pozwól mu wejść do przeglądarki, może dorzuć podsumowania pamięci i logikę retry. To jest ten „produkt”. To samo masz sam, dając lokalnie dostęp do Claude'a.

  • Czy zarząd naprawdę chce, żeby wszyscy inni używali AI, tylko nie on sam?

    To, co zaczyna mnie irytować, to nie sam push na AI. Część narzędzi jest naprawdę przydatna. Korzystam z nich teraz codziennie. Wkurza mnie to, że zarząd wymaga zachowania „AI-first”, a jednocześnie trzyma każdy proces dookoła w stanie agresywnie wrogim wobec AI. Ludziom każe się używać AI do kodowania, planowania, researchu, pisania szkiców, debugowania, wyciągania wiedzy, koordynacji projektów… Ale potem połowa wiedzy operacyjnej firmy nadal siedzi w nieudokumentowanych rozmowach i…