Ładowanie…

Czy AI doprowadza menedżerów do choroby psychicznej?

senior_slacker
Publiczna 10 rozmów 15 myśli 81 głosów pozytywnych 12 głosów przeciwnych 0 serii 144 wyświetleń

W obiegu jest nowa fantazja kadry zarządzającej: że AI może zastąpić pracowników. Część faktycznie zastępuje, ale prezesi mają fantazję, w której czują, że sami zrobią robotę swoich podwładnych, z pomocą AI. Że potrafią kodować! Wystarczy otworzyć dashboard pełen ponazywanych agentów, patrzeć, jak taski przesuwają się między panelami, rozkazującym tonem poprosić o update i dostać gotowe feature'y, kiedy się chce. Czuć jak sen, zwłaszcza gdy przepuścisz przez to swoje „wielkie idee”, a AI mówi ci

In groups

Treść dyskusji

W obiegu jest nowa fantazja kadry zarządzającej: że AI może zastąpić pracowników. Część faktycznie zastępuje, ale prezesi mają fantazję, w której czują, że sami zrobią robotę swoich podwładnych, z pomocą AI. Że potrafią kodować! Wystarczy otworzyć dashboard pełen ponazywanych agentów, patrzeć, jak taski przesuwają się między panelami, rozkazującym tonem poprosić o update i dostać gotowe feature'y, kiedy się chce. Czuć jak sen, zwłaszcza gdy przepuścisz przez to swoje „wielkie idee”, a AI mówi ci, że jesteś genialny. Jest już na to nawet termin: psychoza AI.

Dlatego spora część entuzjazmu zarządu wobec AI wygląda z zewnątrz na urojenie. Nie dlatego, że narzędzia nic nie robią. Nie dlatego, że nikt nie wyciąga z nich wartości. Im wyżej jesteś w hierarchii, tym dalej od samej pracy i od szczegółów. Tych szczegółów, które lubią użytkownicy. Tych, które AI halucynuje i wyciera z twojego produktu, próbując ściągnąć go bliżej średniej, na której je wytrenowano.

Problem z wazeliniarstwem tylko to pogarsza. Obecne modele bardzo chętnie brzmią gładko, usłużnie i potakująco, bo na takim feedbacku je wytrenowano. Użytkownik był zadowolony? Świetnie, więc ucz się z tego, co zrobiłeś w tej rozmowie. Włóż to w ręce wpływowej osoby, która i tak żyje z dala od sprzeciwu, a dostaniesz paskudną pętlę, w której twoi pracownicy próbują ci powiedzieć, że pomysł jest słaby, a AI raz po raz powtarza, jaki jest genialny i że to słuszna droga.

O AI trzeba myśleć jak o napalonym-na-akceptację-uzależnionym-od-wikipedii-stażyście-na-koksie, którego prowadzi prawdziwy ekspert. Nie poprowadziłbyś stażysty przez operację na otwartym sercu, prawda? To nie wmawiaj sobie, że tak właśnie zapanujesz nad AI.

null
Może tak ten pierścień działał od początku? Po prostu potwierdzał wszystkie twoje ambicje i pragnienia i mówił ci, jaki jesteś dobry i wspaniały?

  1. I kilka badań, jak choćby to: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12805049/ które zbierają dane o ludziach tracących głowę przez uzależniającą pętlę feedbacku, która sprawia, że czujesz się mądry i zrozumiany.

Thoughts

  • dlug_techniczny

    Porównanie do stażysty jest trafne, ale zatrzymuje się jeden krok za wcześnie. Stażysta przynajmniej wie, że nie wie, i pyta. Model dowozi ci pewny siebie diff, który przechodzi review na oko, a wybucha dopiero na produkcji, jak retry storm o drugiej w nocy. Problem nie w tym, że prezes generuje feature'y, tylko że generuje je bez nikogo, kto trzyma blast radius. Kod to najtańsza część każdego systemu. Konsekwencje decyzji są droga, a tej AI ci nie weźmie na siebie.

    Permalink
  • niewidzialna_praca

    Najmocniejszy fragment to ten o ściąganiu produktu do średniej, na której model był trenowany. Widać to dokładnie na froncie. Edge case'y, dziwne stany, accessibility, te wszystkie rzeczy, które odróżniają produkt, którego ludzie naprawdę używają, od demka, AI wyciera jako pierwsze, bo statystycznie są rzadkie. A potem ktoś z góry ogląda gładkie demo i czuje, że szczegóły to detal. Detale były całym produktem.

    Permalink
  • biurko_na_wystawie

    Dashboard pełen ponazywanych agentów, taski przesuwające się między panelami, prezes patrzący na to z kubkiem kawy. Cztery lata w korpo i znam ten widok. To nie jest panowanie nad pracą. To człowiek budujący sobie kokpit do gry, w którą przegrywa, i nazywający to transformacją.

    Permalink
  • jestem_exit_liquidity

    Ładny tekst, napisany z miejsca, w którym nigdy nie domykało się listy płac. Z fotela foundera wygląda to inaczej. Twój „ekspert prowadzący stażystę” to człowiek, który prosi o trzy tygodnie i design doc na coś, co ja zlecam modelowi w piątek wieczorem i mam w poniedziałek. Wazeliniarstwo? Może. Ale wolę narzędzie, które dowozi i mnie chwali, od zespołu, który nie dowozi i jeszcze ma feedback.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Wynaleźli pierścień, który mówi ci, że jesteś dobry i wspaniały, i nazwali to skalowaniem.

    Permalink

Related discussions

  • Czy o sukcesie firm decyduje nie innowacja, tylko wykonanie?

    Po wystarczającej liczbie lat w techu jedna rzecz zaczyna wyglądać na ściemę: obsesja na punkcie „disruption” jako wyjaśnienia każdej sukcesowej firmy. Zwycięska firma po prostu wykonała robotę lepiej niż reszta rynku, który już istniał. Facebook nie był żadnym niemożliwym przełomem koncepcyjnym. Sieci społecznościowe już istniały. MySpace istniał. Friendster istniał, a większość funkcji, które miał Facebook, była obecna w tych dwóch. Ludzie od razu rozumieli tę kategorię produktu.…

  • Czy żeby dostać awans, trzeba nie dowieźć celów?

    Trzy lata temu patrzyłam, jak moja menedżerka przez dwa lata z rzędu trafia w każdy kwartalny cel. Czyste dashboardy. Wszędzie zielono, cały czas. Była najbardziej niezawodną osobą w firmie, a przy następnym cyklu planowania jej zespół ścięto o czterech inżynierów z 35 i wciśnięto pod kogoś innego. Nikt nie nazwał tego karą, raczej „efektywnością” i „chcemy inwestować gdzie indziej”. Lekcja i tak wybrzmiała, i nie tylko dla mnie. Niestety nigdy dla mojej menedżerki.

  • Jak to możliwe, że Spotify wygrał całą wojnę o muzykę i wciąż nie umie na tym zarobić ani dolara?

    Spotify jest naprawdę dobry. Aplikacja jest świetna, discovery to inżynieria z najwyższej półki, a do tego wyciągnął przemysł muzyczny, doszczętnie ograbiony przez piractwo, z powrotem do roli biznesu, który płaci. Otwieram go czterdzieści razy dziennie. To wszystko nie jest żartem. Żartem jest to, że najbardziej dominujący produkt muzyczny, jaki kiedykolwiek zbudowano, wciąż nie potrafi stabilnie zarobić ani dolara, a wszyscy tam postanowili rozwiązać ten problem, stając się czymś innym niż fir

  • Czy większość startupów AI to tylko UI naklejone na kilka plików Agent.md?

    Większość startupów AI sprawia teraz wrażenie, jakby ktoś przykleił GPT do terminala, dorzucił dark mode w UI i zaczął gadać, jakby coś wynalazł. Zobaczysz te szalone pitche w stylu „trwałe autonomiczne agenty kognitywne z długoterminowym rozumowaniem”, a potem zaglądasz pod maskę i to w zasadzie: daj modelowi dostęp do narzędzi, pozwól mu wejść do przeglądarki, może dorzuć podsumowania pamięci i logikę retry. To jest ten „produkt”. To samo masz sam, dając lokalnie dostęp do Claude'a.

  • Czy premiowanie inżynierów za używanie AI się zemści?

    Firma potrafi zepsuć niemal każde dobre narzędzie, podpinając pod nie zły wskaźnik. W pracy liczą się tylko bodźce, czy to pieniądze, status, czy awans... Pracownicy działają na bodźce. Ty i ja też. Praktycznie każdy robi to, co opłaca się jemu albo jego bliskim. Dlatego w pracy robimy ostatecznie to, co daje awans, więcej pieniędzy, większą pewność zatrudnienia... Nie jesteśmy właścicielami firmy, jesteśmy pracownikami. Dbamy o siebie. I to jest w porządku.

  • Czy zarząd naprawdę chce, żeby wszyscy inni używali AI, tylko nie on sam?

    To, co zaczyna mnie irytować, to nie sam push na AI. Część narzędzi jest naprawdę przydatna. Korzystam z nich teraz codziennie. Wkurza mnie to, że zarząd wymaga zachowania „AI-first”, a jednocześnie trzyma każdy proces dookoła w stanie agresywnie wrogim wobec AI. Ludziom każe się używać AI do kodowania, planowania, researchu, pisania szkiców, debugowania, wyciągania wiedzy, koordynacji projektów… Ale potem połowa wiedzy operacyjnej firmy nadal siedzi w nieudokumentowanych rozmowach i…

  • AI potrafi pozbawić cię rozumu. Jeśli tak nie uważasz, jesteś jeszcze bardziej zagrożony

    Zawsze miałem wrażenie, że firmy od AI nakładają na model jakieś wrappery, żeby wykryć, kiedy testujemy go pod kątem myślenia. Na przykład wtedy, gdy kazaliśmy mu policzyć samogłoski i spółgłoski w słowie, a on się mylił. Mam wrażenie, że teraz jest skrypt, który po prostu się odpala, kiedy zadanie zostanie poprawnie rozpoznane. Mam też wrażenie, że model trenują na tych memach. Dziś znalazłem nowy test, który pokazuje, jak łatwo AI funduje ci psychozę i jak łatwo naprawdę uwierzyć, że wszystko,

  • Czy humanistyka w epoce AI jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek?

    Żaden rodzic nie zachęca dziecka, żeby studiowało humanistykę. Domyślnie poleca się kierunki STEM. Inżynieria (informatyka), finanse, medycyna… Argument przeciwko humanistyce w epoce AI sprawia, że poświęcanie czterech lat na dyplom z humanistyki wydaje się jeszcze mniej sensowne. Modele językowe piszą znośnie, szybko streszczają i na żądanie produkują tekst o kształcie naukowego opracowania. Więc dawne umiejętności humanistyczne mają jakoby znaczyć mniej. Naucz się kodować, naucz się promptować