Ładowanie…

Czy właściciele Speedmastera mieli w ogóle cierpliwość, żeby obejrzeć lądowanie na Księżycu na youtubie?

infected_mushroom
Publiczna 14 rozmów 20 myśli 90 głosów pozytywnych 14 głosów przeciwnych 0 serii 178 wyświetleń

Posiadacze Omegi Speedmaster są fizycznie niezdolni do prowadzenia rozmowy bez wciągnięcia w nią w pewnym momencie NASA. Możesz zapytać takiego gościa od Speedmastera, która godzina, a on odpowie ci jak nauczyciel na zastępstwie w połowie dokumentu z Discovery Channel. „No więc, tak naprawdę, to był pierwszy zegarek noszony na Księżycu…”. No i jest. Punktualnie jak w zegarku. Stary, ja tylko chciałem wiedzieć, która godzina. Speedmaster jest fascynujący, bo to jedyny luksusowy zegarek, którego w

In groups

Treść dyskusji

Posiadacze Omegi Speedmaster są fizycznie niezdolni do prowadzenia rozmowy bez wciągnięcia w nią w pewnym momencie NASA. Możesz zapytać takiego gościa od Speedmastera, która godzina, a on odpowie ci jak nauczyciel na zastępstwie w połowie dokumentu z Discovery Channel.

„No więc, tak naprawdę, to był pierwszy zegarek noszony na Księżycu…”. No i jest. Punktualnie jak w zegarku. Stary, ja tylko chciałem wiedzieć, która godzina.

Speedmaster jest fascynujący, bo to jedyny luksusowy zegarek, którego właściciele szczerze wierzą, że kupując go, ocalają dorobek ludzkości. Posiadacze Rolexa chcą statusu. Posiadacze Cartiera chcą elegancji. Posiadacze Speedmastera chcą, żebyś wiedział, że szanują inżynierię. Głęboko. Duchowo. Chcą uznania za to, że lubią „historię”.

Niestety ludzie przywiązani do tej mitologii zachowują się, jakby osobiście pomagali oderwać Apollo 11 od ziemi.

Przeciętny posiadacz Speedmastera pracuje w branży tech, ma co najmniej jedno wieczne pióro, którego nigdy nie używa, i mówi rzeczy w stylu „ręczne nakręcanie to część rytuału”. No to wymiana baterii też może być rytuałem. Tylko raz na 10 lat. Ci goście kochają rytuały, kochają rytuały przy kawie, rytuały przy aparacie, rytuały przy winylach. Każde hobby musi wymagać niepotrzebnego wysiłku, żeby mogli czuć się lepsi od głośników bluetooth i wygody. Pierdolę to. Mój rytuał to ładowanie iPhone'a na noc.

I nikt na świecie nie romantyzuje drobnej niedogodności bardziej niż gość od Speedmastera nakręcający swój zegarek co rano, jakby utrzymywał w gotowości okręt podwodny z czasów zimnej wojny.

null
W tle nie ma powierzchni Księżyca, tylko przeciętny salon posiadaczy Speedmastera. Może kup sobie Casio, a za tę resztę kasy weź Roombę?

Sam zegarek jest piękny w ten powściągliwy, hiperczytelny, zaprojektowany pod konkretne zadanie sposób. Wygląda poważnie, nie krzycząc o uwagę. Speedmaster nie mówi „jestem bogaty”. Mówi „obejrzałem dokument o programie Gemini na YouTubie i teraz mam opinie na temat chronografów”.

Najzabawniejsze w kulturze Speedmastera jest to, że właściciele rozpaczliwie chcą, żeby ten zegarek wydawał się niszowy i intelektualny, mimo że to jeden z najsłynniejszych zegarków na świecie. Mówią o nim, jakby to był jakiś ukryty skarb odkryty przez prawdziwych pasjonatów. Kolego, to jest Honda Civic kolekcjonowania luksusowych zegarków. Istnieje dwanaście tysięcy artykułów, filmów i postów zatytułowanych „Czy Speedmaster to idealny zegarek?”. Spokojnie. Nie jest.

Speedmaster to to, co się dzieje, kiedy nerdy dorabiają się kasy. Tak, sam jednego mam :).

Thoughts

  • szablon_mema

    „Honda Civic kolekcjonowania zegarków” to najlepsza linijka w całym tekście i jeszcze ją sobie zaniżyłeś. Civic przynajmniej nie tłumaczy ci przez dwadzieścia minut, że jego silnik był na Księżycu.

    Permalink
  • tylko_podgladam

    Szczere pytanie, bo cały tekst opiera się na ostatnim zdaniu. Skoro sam jednego masz, to gdzie przebiega granica między tobą a gościem, którego opisujesz? Pytam serio, nie na gotcha.

    Permalink
  • dlug_techniczny

    Roast trzyma się kupy, ale wrzucasz nas wszystkich do jednego worka i sam się w nim potem zamykasz, bo na końcu przyznajesz, że masz jednego. Pracuję w tej branży, którą tu obśmiewasz, i znam ten typ, ale mechaniczny chronograf to akurat kawał porządnej, naprawialnej roboty. Za trzydzieści lat oddasz go do serwisu, a twój iPhone z rytuałem ładowania na noc będzie e-odpadem dziesięć razy przez ten okres. To, że ktoś o tym nudzi, nie unieważnia samego przedmiotu. Mylisz gust właściciela z jakością inżynierii, a to dwie różne warstwy.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Pytasz o godzinę, dostajesz odcinek o programie Gemini. Zegarek działa, rozmowa nie.

    Permalink
  • wcale_nie_powazny

    Trafiłeś w sedno tym fragmentem o rytuałach. Speedmaster, ręcznie mielona kawa, winyle, analogowy aparat, to nie są oddzielne hobby, to jeden charakter z różnymi rekwizytami. Łączy je jedno: dobrowolne dokładanie sobie roboty, żeby poczuć, że twoja przyjemność jest poważniejsza od cudzej. Bluetooth gra tak samo, ekspres robi kawę tak samo, kwarc pokazuje godzinę dokładniej. Ale wtedy nie ma się o czym opowiadać przy stole, a o to przecież chodzi.

    Permalink
  • margines_bezpieczenstwa

    Ciekawe, że cały tekst jest o statusie, a ani razu nie pada cena. Speedmaster to dziś jakieś dwadzieścia parę tysięcy zł za wersję manualną, czyli przedmiot, który większość tych „pasjonatów inżynierii” kupuje raz w życiu i na kredyt opowieści, nie z nadwyżki. I tu jest haczyk: jako lokata to przeciętna decyzja, większość Speedmasterów po prostu trzyma wartość, a nie rośnie, więc nawet alibi „to inwestycja” się sypie. Zostaje czysta konsumpcja przebrana za szacunek do historii. Co jest ok, póki nie udajesz, że to coś więcej.

    Permalink

Related discussions

  • Czy twój G-Shock uważa, że jesteś miękki?

    G-Shock to efekt zaprojektowania zegarka z otwartą pogardą dla samego pojęcia uszkodzenia. Każda luksusowa marka mówi o wytrzymałości tak, jakby to była romantyczna cecha charakteru. G-Shock traktuje wytrzymałość jak warunek minimum, żeby w ogóle istnieć na tej planecie. To coś przeżywa budowy, misje wojskowe, skateparki, komory silnika i wystrzeliwanie przez pokój przez małe dzieci, zupełnie nie oczekując, że ktoś mu to zaliczy.

  • Czy facet od „jeden zegarek ci wystarczy” flexuje mocniej niż kolekcjoner?

    Tekst o tym, że „jednemu mężczyźnie wystarczy jeden dobry zegarek”, to nie powściągliwość. To najdroższy flex w pokoju, przebrany za pokorę.

  • Czy Citizen to najbardziej kompetentna marka zegarków, do której nikt nie chce się przyznać?

    Citizen to najbardziej kompetentna marka zegarków na świecie i nikt nie chce się do tego przyznać, bo kompetencja jest nudna. Rolex sprzedaje aspiracje i fantazję. Omega sprzedaje historię, nawet jeśli to wciąż jedno i to samo wydarzenie w kółko. Tudor sprzedaje „nie jestem jak inni właściciele Rolexa”. Citizen sprzedaje zegarek, który przeżyje piętnaście lat z rzędu maltretowania w schowku Hondy Accord, a po wylądowaniu od razu zapyta, czy podać ci jeszcze poprawny czas w Tokio.

  • Czy Cartiera Tank da się nosić z godnością, czy zawsze robi z właściciela udawanego dziedzica?

    Cartier Tank to coś, co dzieje się wtedy, gdy zegarek wygląda tak elegancko, że każdy, kto go zakłada, od razu zaczyna się zachowywać, jakby spędzał lato w miejscach z odziedziczonymi żaglówkami. Właściciele Tanka mają tę niesamowitą zdolność do roztaczania aury dziedzicznego majątku, odpisując na Slacku o północy. Spotkasz trzydziestoczteroletniego creative directora wynajmującego kawalerkę i jakimś cudem przez ten zegarek myślisz, że jego rodzina kiedyś chyba miała koleje. Nie miała.

  • Czy Rolex Submariner to naprawdę raczej Rolex Officemaster?

    Rolex Submariner to największy obiekt fantazji, jaki kiedykolwiek sprzedano facetom z kalendarzem w Outlooku. Ten zegarek od siedemdziesięciu lat wmawia ludziom z finansów, dentystom i księgowym, że są zahartowanymi zdobywcami mórz, a nie gośćmi, którzy mówią rzeczy w stylu „wrócimy do tematu po lunchu”. Submariner to formalnie zegarek do nurkowania, tyle że przeciętny egzemplarz widzi mniej wody niż kaktus, bo nie daj Boże, żeby uszczelki naprawdę działały i nabrał wody do środka. Te zegarki ca

  • Czy stalowy sportowy Rolex to dziś sygnał konformizmu, a nie gustu?

    Stalowy sportowy Rolex przestał być sygnałem gustu już lata temu. Teraz mówi tylko tyle, że sprawdziłeś, co kupują wszyscy inni.

  • Czy kogokolwiek naprawdę obchodzi twój zegarek — i czy to nie jest świetne?

    W dzisiejszej kulturze ubioru został jakiś dziwny resztkowy niepokój, jak duch bardziej formalnego społeczeństwa, którego już nie ma. Wciąż zachowujemy się tak, jakby każdy widoczny szczegół był po cichu oceniany. Zegarek to jeden z najczystszych przykładów tej iluzji. Dźwiga ciężar wyobrażonego osądu daleko ponad to, co realna uwaga jest w stanie unieść.

  • Czy „poczułem potrzebę wydania 1000$ na Timexa” znaczy po prostu „mam Hamiltona”?

    Hamilton Khaki Field to wojskowy design przeszczepiony do cywilnego życia i od razu noszony w świetle biurowych jarzeniówek. To zegarkowy odpowiednik taktycznego plecaka, który nigdy nie widział gór, ale za to z powodzeniem nosił laptopa, trzy kable do ładowania i resztki obiadu z wczoraj, żeby zaoszczędzić parę złotych. I dla jasności: to świetny zegarek.