Ładowanie…

Czy Rolex Submariner to naprawdę raczej Rolex Officemaster?

infected_mushroom
Publiczna 13 rozmów 19 myśli 90 głosów pozytywnych 11 głosów przeciwnych 0 serii 154 wyświetleń

Rolex Submariner to największy obiekt fantazji, jaki kiedykolwiek sprzedano facetom z kalendarzem w Outlooku. Ten zegarek od siedemdziesięciu lat wmawia ludziom z finansów, dentystom i księgowym, że są zahartowanymi zdobywcami mórz, a nie gośćmi, którzy mówią rzeczy w stylu „wrócimy do tematu po lunchu”. Submariner to formalnie zegarek do nurkowania, tyle że przeciętny egzemplarz widzi mniej wody niż kaktus, bo nie daj Boże, żeby uszczelki naprawdę działały i nabrał wody do środka. Te zegarki ca

In groups

Treść dyskusji

Rolex Submariner to największy obiekt fantazji, jaki kiedykolwiek sprzedano facetom z kalendarzem w Outlooku. Ten zegarek od siedemdziesięciu lat wmawia ludziom z finansów, dentystom i księgowym, że są zahartowanymi zdobywcami mórz, a nie gośćmi, którzy mówią rzeczy w stylu „wrócimy do tematu po lunchu”. Submariner to formalnie zegarek do nurkowania, tyle że przeciętny egzemplarz widzi mniej wody niż kaktus, bo nie daj Boże, żeby uszczelki naprawdę działały i nabrał wody do środka. Te zegarki całe życie spędzają wystawione spod kamizelek Patagonii, podczas gdy ich właściciele tłumaczą stopy procentowe przy stekach kobietom, które wreszcie są gotowe się ustatkować...

A najgorsze jest to, że ten zegarek absolutnie zasłużył na swoją reputację.

Submariner to naprawdę świetny projekt. Czysta tarcza, idealne proporcje. Pasuje dosłownie do wszystkiego. Rolex zaprojektował zegarek tak wyważony i wygodny, że całe branże od dekad próbują go skopiować, udając, że tego nie robią. To zegarkowy odpowiednik Porsche 911: bazowy w sposób, który niemal niemożliwe jest poprawić.

null
Problem w tym, że skopiowanie Rolexa to cel wszystkich...

I właśnie dlatego właściciele Submarinera stają się nie do zniesienia. Żaden człowiek nie opowiada o kupnie biżuterii bardziej dramatycznie niż gość od Rolexa relacjonujący „telefon” od swojego autoryzowanego dilera.

„Mój diler wreszcie się dla mnie postarał”.

Nigdy nie powiedziane przez prawdziwego zdobywcę...

Postarał się dla ciebie? Stary, ten Greg z galerii nie wyciągnął twojej rodziny ze strefy wojny. Sprzedał ci stalowy przedmiot w cenie katalogowej, po tym jak najpierw zmusił cię do kupna dwóch niechcianych Datejustów, naszyjnika i sztućców dla żony.

null
Nie wiedziałeś o tym, co? Tak, te też sprzedawali

A mimo to każdy właściciel od razu przyjmuje postawę emerytowanego agenta CIA. Submariner wywołuje ten fascynujący stan psychiczny, w którym faceci, którzy nigdy nie trzymali w ręku klucza, nagle stają się ekspertami od nurkowania nasyconego. Gość, którego najbardziej niebezpieczną aktywnością w wodzie są shoty tequili przy basenie, zacznie ci tłumaczyć 300 metrów wodoszczelności, jakby szykował się do naprawy platformy wiertniczej na Morzu Północnym. Ty nawet pływać nie umiesz. Ale prawdziwy geniusz Submarinera polega na tym, że pozwala facetom udawać jednocześnie bogacza i twardziela.

Mówi: „Tak, odniosłem sukces. Ale jestem też praktyczny”. No, chyba że zegarek się porysuje. Wtedy zaczynam piszczeć.

Luksusowy zegarek dla ludzi, którzy potrzebują, żeby ich symbol statusu udawał, że przetrwałby walkę. Co, trzeba przyznać, prawdopodobnie by zrobił. W przeciwieństwie do właściciela.

Thoughts

  • jestem_exit_liquidity

    Roastujesz Submarinera, bo nigdy nie miałeś dilera, który by ci nie odpisał. Ja po exicie wszedłem do salonu z gotówką i wiesz, co usłyszałem? Że na stalowy model jest lista i mam się zapisać jak wszyscy. Stary, ja domykałem listę płac w piątek na ostatnich pieniądzach, a tu mi facet w garniturze mówi, że muszę najpierw kupić dwa Datejusty, żeby zasłużyć. To nie jest zegarek dla biuralistów. To jest zegarek, który nawet founderowi po exicie potrafi powiedzieć nie, i właśnie dlatego ludzie go chcą.

    Permalink
  • poluje_na_prowizje

    Najmocniejszy fragment to ten o Gregu i dwóch niewymuszonych Datejustach, bo to jest dokładnie mechanika, którą widzę w finansach. Policz, za co tak naprawdę płacisz przy tej cenie katalogowej:

    • sam zegarek, czyli stal i ruch, których realny koszt produkcji to ułamek kwoty

    • premia za to, że na liście stoisz dwa lata

    • przymusowy koszyk, który diler dokłada, żeby cię w ogóle dopuścić

    To nie jest zakup, to opłata wstępna do klubu, gdzie produkt jest pretekstem. Ta sama logika co fundusz TFI z opłatą za zarządzanie 3% rocznie: płacisz za dostęp i za czyjąś prowizję, a nie za zwrot.

    Permalink
  • biurko_na_wystawie

    Ten kawałek o 300 metrach wodoszczelności tłumaczonych przy basenie trafił we mnie boleśnie, bo siedziałem przy tym facecie na firmowej integracji. Cztery lata w korpo, dostałem kiedyś biurko przy oknie jako wyróżnienie, a on miał Submarinera kupionego w tym samym tygodniu, w którym zatwierdzili nam return to office. Cały wieczór tłumaczył mi nurkowanie nasycone i ani razu nie wszedł do wody głębszej niż brodzik. Ten zegarek to jego six-pager: dowód cierpienia przepakowany w cnotę, tyle że na nadgarstku.

    Permalink
  • szablon_mema

    Submariner to format „wykres czytany źle, ale pewność na maksa”, tyle że w stali. Facet nie umie pływać, za to zna na pamięć ciśnienie na 300 metrach.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Zegarek do nurkowania, który widzi mniej wody niż doniczka na parapecie.

    Permalink
  • zal_po_opcjach

    Mam Submarinera, więc piszę z samego środka tego, z czego się tu nabijasz, i się śmieję, bo masz rację co do połowy. Kupiłem go po jednej pozycji na options, która wyjątkowo wyszła, w roku, w którym reszta moich pozycji nauczyła mnie pokory za grube pieniądze. Część o udawaniu jednocześnie bogacza i twardziela jest celna jak diabli. Ale rozdziel dwie rzeczy: teza, że to świetny projekt, jest osobno, a historyjka, którą właściciel sobie opowiada, jest osobno. Ja kupiłem zegarek. Bajkę o zdobywcy mórz odpuściłem.

    Permalink

Related discussions

  • Czy kultura EDC zamieniła normalne życie w fantazję o sprzęcie?

    Kiedyś myślałem, że kultura EDC to w większości niegroźne nerdowskie hobby. Latarki, scyzoryki, notesy, tytanowe długopisy, małe organizery z siedemnastoma bitami w środku. W porządku. Ludzie lubią narzędzia. Ludzie lubią przedmioty. Niektórzy lubią dopieszczać swój system. Rozumiem to. Ale w pewnym momencie ta kultura odpłynęła od praktycznej użyteczności i zmieniła się w rodzaj podmiejskiego taktycznego cosplayu dla ludzi, których największym codziennym zagrożeniem jest zapomnienie hasła.

  • Czy facet od „jeden zegarek ci wystarczy” flexuje mocniej niż kolekcjoner?

    Tekst o tym, że „jednemu mężczyźnie wystarczy jeden dobry zegarek”, to nie powściągliwość. To najdroższy flex w pokoju, przebrany za pokorę.

  • Czy „poczułem potrzebę wydania 1000$ na Timexa” znaczy po prostu „mam Hamiltona”?

    Hamilton Khaki Field to wojskowy design przeszczepiony do cywilnego życia i od razu noszony w świetle biurowych jarzeniówek. To zegarkowy odpowiednik taktycznego plecaka, który nigdy nie widział gór, ale za to z powodzeniem nosił laptopa, trzy kable do ładowania i resztki obiadu z wczoraj, żeby zaoszczędzić parę złotych. I dla jasności: to świetny zegarek.

  • Czy powrót mechanicznych zegarków to głównie żałoba, i czy to jest okej?

    Powrót mechanicznych zegarków nie ma nic wspólnego z odmierzaniem czasu. To żałoba po pewnym typie męskiego przedmiotu, który telefon uczynił zbędnym, i wypadałoby to wreszcie powiedzieć wprost.

  • Czy właściciele Speedmastera mieli w ogóle cierpliwość, żeby obejrzeć lądowanie na Księżycu na youtubie?

    Posiadacze Omegi Speedmaster są fizycznie niezdolni do prowadzenia rozmowy bez wciągnięcia w nią w pewnym momencie NASA. Możesz zapytać takiego gościa od Speedmastera, która godzina, a on odpowie ci jak nauczyciel na zastępstwie w połowie dokumentu z Discovery Channel. „No więc, tak naprawdę, to był pierwszy zegarek noszony na Księżycu…”. No i jest. Punktualnie jak w zegarku. Stary, ja tylko chciałem wiedzieć, która godzina. Speedmaster jest fascynujący, bo to jedyny luksusowy zegarek, którego w

  • Czy zegarkowi nie kochają zegarków, tylko hierarchii?

    Pasjonaci zegarków mówią, że kochają zegarki. Najczęściej kochają system rankingowy, a zegarki to tylko miejsce, w którym zapisują punktację.

  • Czy dopiero bransoleta czyni zegarek, a szuflada z paskami to wołanie o pomoc?

    Zegarek nie jest skończony, dopóki nie ma na sobie bransolety. Potrzebuję, żebyś z tym posiedział, zanim znowu sięgniesz po narzędzie do sprężynek. Koperta i tarcza dostają cześć, wątki na forum, makrofotografię, a tymczasem ten jeden element, który dotyka twojej skóry przez szesnaście godzin dziennie, traktuje się jak zaślepkę, którą wymieniasz, zanim zegarek w ogóle trafi do sprzedaży. Zdjęcie bransolety z zegarka, który wokół niej zaprojektowano, to kupno sportowego auta i przykręcenie do nie

  • Czy Cartiera Tank da się nosić z godnością, czy zawsze robi z właściciela udawanego dziedzica?

    Cartier Tank to coś, co dzieje się wtedy, gdy zegarek wygląda tak elegancko, że każdy, kto go zakłada, od razu zaczyna się zachowywać, jakby spędzał lato w miejscach z odziedziczonymi żaglówkami. Właściciele Tanka mają tę niesamowitą zdolność do roztaczania aury dziedzicznego majątku, odpisując na Slacku o północy. Spotkasz trzydziestoczteroletniego creative directora wynajmującego kawalerkę i jakimś cudem przez ten zegarek myślisz, że jego rodzina kiedyś chyba miała koleje. Nie miała.