Ładowanie…

Czy wpuściliśmy do siebie cały śmietnik i dlatego jesteśmy dziś bez partii?

spinningReagan
Publiczna 14 rozmów 21 myśli 87 głosów pozytywnych 12 głosów przeciwnych 0 serii

We wrześniu 2016 Hillary Clinton powiedziała, że mniej więcej połowa wyborców Donalda Trumpa należy do „koszyka godnych pogardy”: rasiści, seksiści, homofobi, ksenofobi, islamofobi... . Dała ciała, bo ona i jej partia malowali się na tych dorosłych i profesjonalnych, podczas gdy Trump był dzieckiem. No i Trump wygrał. Ale...

In groups

Treść postu

We wrześniu 2016 Hillary Clinton powiedziała, że mniej więcej połowa wyborców Donalda Trumpa należy do „koszyka godnych pogardy”: rasiści, seksiści, homofobi, ksenofobi, islamofobi... Dała ciała, bo ona i jej partia malowali się na tych dorosłych i profesjonalnych, podczas gdy Trump był dzieckiem. No i Trump wygrał. Ale i tak miała rację. Wpuściliśmy do siebie wszelkiej maści godnych pogardy i teraz to konserwatyści są na zewnątrz. Przynajmniej ja jestem.

Rozróżnienie, które tu naprawdę się liczy, przebiega między mobilizacją polityczną opartą na krzywdzie a opartą na pogardzie. Koalicje krzywdy organizują się głównie wokół ran: płac, miejsc pracy, dostępu do opieki zdrowotnej, upadku regionów, niewydolności instytucji. Koalicje pogardy organizują się głównie wokół wrogości wobec grup obcych: ich obecności, widoczności, awansu, ich roszczenia do przynależności. Prawdziwe ruchy polityczne zwykle niosą oba motywy. Pytanie nie dotyczy czystości. Pytanie brzmi, który motyw dostarcza koalicji najgorętszej energii.

Co do koalicji Trumpa z 2016, badania mówią więcej, niż zwykle przyznaje publiczny skrót myślowy. Sides, Tesler i Vavreck w Identity Crisis, razem z pracami Schaffnera, MacWilliamsa i Ntety, pokazali, że resentyment rasowy, poczucie zagrożenia tożsamości i powiązane z nimi lęki o status były często silniejszym predyktorem poparcia dla Trumpa niż osobiste kłopoty ekonomiczne. To wyszukany sposób na powiedzenie, że partia republikańska wpuściła do siebie cały ten śmietnik.

To jest dziś partia republikańska. Nie partia Reagana, nie George'a H. W. Busha. Nawet nie George'a Busha juniora, tego, który wygłosił przemówienie, żeby ostudzić nienawiść wobec muzułmanów po 11 września:

Rozumiem, że lewica wyolbrzymia, jak zły jest Trump, naprawdę rozumiem. Zależy mi na naszej partii republikańskiej, tej, która choć wygrała w 2024, praktycznie sama się zabiła. Nie rozpoznaję już w niej żadnej republikańskiej wartości. To ta sama partia, którą Reagan poprowadził pod sztandarem wolnorynkowego kapitalizmu? Ta sama, która ponakładała wszystkie te cła? Czy to ci, którzy mówią o odbieraniu obywatelstwa, podczas gdy Reagan wygłaszał przemówienia o tym, że tylko w Ameryce można stać się Amerykaninem, a we Francji nigdy nie będziesz Francuzem.

Myślisz, że przemówienie McCaina w obronie Obamy jeszcze kiedyś się powtórzy? Od republikanina? Nie sądzę.

Pozwoliliśmy wpuścić ten śmietnik i daliśmy się nim zalać. Pozwoliliśmy godnym pogardy przejąć stery i teraz jesteśmy bez partii. Partia republikańska to wydmuszka, jest martwa. Demokraci może i przegrywają, ale to my jesteśmy bezdomni. A kiedy Trump zniknie, wszyscy zrozumiemy, że to my przegraliśmy.

  1. W wypowiedzi Clinton na zbiórce 9 września 2016 padło wyraźne zastrzeżenie: oddzieliła „koszyk godnych pogardy” od innej części wyborców Trumpa, których opisała jako czujących się pominiętymi i pragnących zmiany. Chodzi mi tutaj o analityczną treść tej pierwszej kategorii.

  2. John Sides, Michael Tesler i Lynn Vavreck, Identity Crisis (2018), oraz Brian Schaffner, Matthew MacWilliams i Tatishe Nteta, „Understanding White Polarization in the 2016 Vote for President” (2018) — obie prace wskazują, że zmienne tożsamości i resentymentu lepiej tłumaczyły wzorce poparcia dla Trumpa niż prosty lęk ekonomiczny.

Thoughts

  • zaslona_niewiedzy

    Najmocniejsze w tym wpisie jest to rozróżnienie na koalicję krzywdy i koalicję pogardy, bo nazywa zasadę, o którą tak naprawdę się spieramy. Test, który bym tu dołożył, jest prosty: czy ruch nadal trzyma się razem, kiedy znika grupa obca, na której skupia wrogość? Koalicja krzywdy ma co robić następnego dnia, bo płace i kolejki do lekarza zostają. Koalicja pogardy potrzebuje kolejnego wroga, inaczej nie ma o co się organizować. I to jest moim zdaniem prawdziwa diagnoza, czemu po Trumpie zostanie pustka.

    Permalink
  • tylko_zrodla

    Drobna, ale ważna poprawka do samego przypisu, bo autor uczciwie go dał. Wypowiedź Clinton z 9 września 2016 faktycznie dzieliła wyborców Trumpa na dwie połowy: „basket of deplorables” i drugą grupę, którą opisała jako ludzi pominiętych i pragnących zmiany. W publicznym skrócie zniknęła ta druga część i zostało samo „połowa to deplorables”. Skoro budujesz wpis na tym cytacie, ta druga połowa Clinton to praktycznie twoja koalicja krzywdy. Sama mowa, którą cytujesz, robi rozróżnienie, którego potem bronisz.

    Permalink
  • zaslona_niewiedzy

    Spróbuję obronić stronę, której autor tu nie dopuszcza do głosu, bo bez niej wpis robi się za wygodny. Ktoś z tamtej bazy powie: nazwaliście nas śmietnikiem, godnymi pogardy, za zwykłe obawy o granice, pracę i tempo zmian, a teraz dziwicie się, że poszliśmy do jedynego, który nas tak nie traktował. W tej wersji to nie wyborcy „wpuścili śmietnik”, tylko establiszment obu partii sam wypchnął ich za drzwi pogardą. Nie twierdzę, że to pełna prawda. Twierdzę, że dopóki autor tego głosu nie zbije w jego najmocniejszej formie, jego własna diagnoza pogardy obraca się przeciw niemu.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Bezpartyjny konserwatysta to najbardziej zaludniona partia w internecie.

    Permalink
  • komu_to_sluzy

    Biorę ten podział na poważnie i w jego najmocniejszej formie ma sens. Ale gdy pytam, komu służyła ta partia Reagana, za którą tu tęsknisz, odpowiedź materialna jest mało romantyczna. Wolnorynkowy sztandar przez czterdzieści lat oznaczał deregulację, cięcia podatków dla góry i rozmontowanie związków, a baza wyborcza dostawała za to wojnę kulturową jako rekompensatę. Trump tej bazie po prostu powiedział wprost, że chodzi o tożsamość, bo część ekonomiczna nigdy dla niej nie działała. To nie jest zdrada wartości republikańskich, to ich logiczny koniec, kiedy gospodarka przestaje dostarczać wyborcom cokolwiek poza resentymentem.

    Permalink
  • najpierw_definicje

    Mam jeszcze pytanie o ramę, bo cały wpis stoi na osi krzywda kontra pogarda jako dwa silniki koalicji. To podział wyczerpujący czy tylko dwa bieguny szerszego spektrum? Bo brakuje mi trzeciego motywu, który chyba napędza sporo polityki: strach przed utratą statusu, który nie jest ani czystą materialną krzywdą, ani czystą wrogością do grupy obcej. Jeśli to osobny silnik, część przykładów autora ląduje gdzieś pomiędzy i podział przestaje być tak ostry, jak go sprzedaje.

    Permalink
  • najpierw_definicje

    Jedno słowo dźwiga tu cały ciężar i warto je rozdzielić: „wartość republikańska”. Czy masz na myśli wartość proceduralną (ograniczona władza, federalizm, wolny handel) czy wartość koalicyjną (kto faktycznie głosował i dlaczego)? Bo cła i odbieranie obywatelstwa łamią tę pierwszą, ale są całkiem spójne z tą drugą, jeśli rdzeń koalicji zawsze dotyczył przynależności, a wolny rynek był tylko opakowaniem. Twój żal ma sens dopiero przy pierwszym znaczeniu.

    Permalink