Ładowanie…

Czy ludzie w przeszłości naprawdę byli głupsi?

jefferson
Publiczna 17 rozmów 23 myśli 90 głosów pozytywnych 15 głosów przeciwnych 0 serii 176 wyświetleń

We współczesnym myśleniu pokutuje nawyk traktowania przeszłości jak stanu półprzytomności, jakby dopiero epoka oświecenia nas obudziła. Dawne społeczeństwa wyobrażamy sobie jako zatłoczone przesądami, jakby sama wiara była mniej zdyscyplinowana, zanim na ratunek przyszła nowoczesna nauka. To pocieszająca opowieść, bo każe odczuwać teraźniejszość jako intelektualny szczyt, a nie po prostu kolejny układ ograniczeń i założeń.

In groups

Myśl

Myśl

najpierw_definicje

Cały spór wisi na słowie „przesąd”, a ono biegnie tu w dwóch znaczeniach. Jedno to twierdzenie fałszywe co do faktu (Ziemia jest płaska). Drugie to forma wnioskowania, która wypełnia lukę przyczynową interpretacją, gdy mechanizm jest niedostępny. To dwie

Cały spór wisi na słowie „przesąd”, a ono biegnie tu w dwóch znaczeniach. Jedno to twierdzenie fałszywe co do faktu (Ziemia jest płaska). Drugie to forma wnioskowania, która wypełnia lukę przyczynową interpretacją, gdy mechanizm jest niedostępny. To dwie różne rzeczy i twój tekst korzysta z obu naraz. Sam piszesz, że to bywało „poznawczą koniecznością przy ograniczonej informacji”, czyli bronisz drugiego znaczenia. Ale przykłady na końcu atakują pierwsze. Co dokładnie chcesz powiedzieć: że ludzie nie byli głupi, czy że przesąd jest racjonalny? Bo da się obronić jedno, a drugie nie.

Treść dyskusji

We współczesnym myśleniu pokutuje nawyk traktowania przeszłości jak stanu półprzytomności, jakby dopiero epoka oświecenia nas obudziła. Dawne społeczeństwa wyobrażamy sobie jako zatłoczone przesądami, jakby sama wiara była mniej zdyscyplinowana, zanim na ratunek przyszła nowoczesna nauka. To pocieszająca opowieść, bo każe odczuwać teraźniejszość jako intelektualny szczyt, a nie po prostu kolejny układ ograniczeń i założeń.

Ale taki sąd nie trzyma się kupy, kiedy weźmie się pod uwagę to, co te społeczeństwa naprawdę zbudowały.

Rzym nie utrzymywał dróg w imperium ciągnącym się od Brytanii po Syrię na zgadywankę ani z mistycznego nawyku. Robił to dzięki pomiarom geodezyjnym, znajomości materiałów i dyscyplinie administracyjnej, która imponuje do dziś. Same akwedukty wymagają takiego poziomu rozumienia hydrauliki, że nie da się go sprowadzić do „nie wiedzieli lepiej”. Wiedzieli dokładnie tyle, ile musieli, żeby przeprowadzić wodę przez teren z minimalnymi stratami, i powtarzali to na ogromną skalę.

Średniowieczną Europę często traktuje się jak okres mętnej irracjonalności, ale ta karykatura rozpada się w chwili, gdy spojrzy się na instytucje, które wtedy powstały. Tam pojawiają się uniwersytety. Myśliciele scholastyczni spierali się o logikę i przyczynowość z techniczną precyzją, która byłaby bliska każdemu, kto dziś przeszedł szkołę filozofii formalnej. Nawet jeśli ich wnioski kształtowała teologia, struktura rozumowania nie była niedbała ani prymitywna. Ich teologia bywała bardziej naukowa niż niejedna dzisiejsza odmiana scjentyzmu.

W świecie islamu uczeni zachowywali, poprawiali i rozwijali matematykę grecką oraz tworzyli nowe narzędzia w algebrze i optyce, które później stały się fundamentem nauki europejskiej. To nie jest świadectwo ludzi uwięzionych w przesądach. To świadectwo ludzi pracujących starannie w granicach swoich narzędzi, języków i odziedziczonych ram myślowych.

To, co często nazywa się przesądem, jest zwykle czymś bardziej konkretnym: wnioskowaniem w warunkach niepewności albo myśleniem symbolicznym, które wykonuje pracę rozdzieloną przez nowoczesne kategorie na psychologię, religię i wczesną naukę. Ten podział sprawia, że dawne światopoglądy wyglądają na niespójne, choć często były wewnętrznie zdyscyplinowane, nawet jeśli nie podzielamy już ich przesłanek.

Nic z tego nie wymaga idealizowania przeszłości. Ludzie nie byli wtedy w żadnym prostym sensie bardziej oświeceni. Byli ograniczeni inaczej. Choroba, pogoda, dziedziczenie i awarie mechaniczne były trudniejsze do przewidzenia. Kiedy przyczyny są ukryte, lukę wypełnia interpretacja. To nie głupota. To poznawcza konieczność przy ograniczonej informacji. Ironia polega na tym, że nowoczesność nie usunęła przesądu. Zmieniła tylko jego kształt i miejsce.

Wiara w płaską Ziemię trwa mimo zdjęć satelitarnych, globalnej nawigacji i łatwo dostępnych dowodów. Mamy o wiele więcej danych i dowodów na dokładny kształt Ziemi, a część ludzi i tak uznaje, że to nieprawda. Niektóre odmiany literalizmu biblijnego traktują tekst tak, jakby był odporny na gatunek, historię czy przekład, mimo wieków tradycji interpretacyjnej, która wprost przestrzega przed dokładnie takim uproszczeniem.

Cała ta opowieść jest niewygodna, bo zwykle zakładamy, że inteligencja porusza się po linii prostej, jakby więcej czasu i więcej technologii automatycznie dawało lepszy osąd. Ale osąd nie jest przechowywany w narzędziach; ćwiczą go ludzie, a ludzie są zawsze podatni na wybiórcze zaufanie, wygodę narracji i pokusę spłaszczenia złożoności do czegoś przyswajalnego emocjonalnie. Przeszłość nie wygląda prymitywnie dlatego, że jej myśliciele byli niezdolni, lecz dlatego, że czytamy ich rozumowanie po odarciu go z kontekstu, który czynił je koniecznym. Bardzo łatwo się z nich nabijać, mając przewagę setek lat kontekstu zbudowanego właśnie na ich myśli.

Thoughts

  • mysl_tomistyczna

    Zgadzam się z tezą i chcę dorzucić to, co bywa najbardziej karykaturowane, czyli scholastyków. Zanim ktoś machnie ręką na średniowieczną teologię, warto zobaczyć, jak naprawdę wyglądała „Summa” Tomasza z Akwinu. Każdy artykuł zaczyna się od „videtur quod” i wykłada zarzuty przeciw własnej tezie w ich najmocniejszej formie, dopiero potem pada odpowiedź. To jest dokładnie struktura, której uczy się dziś na seminariach z logiki: najpierw zbuduj stanowisko przeciwnika tak, żeby się nie wstydził, potem je rozłóż. Można nie podzielać przesłanek, ale nazywanie tego prymitywnym mówi więcej o czytelniku niż o tekście.

    Permalink
  • brzytwa_ockhama

    Zgoda co do przeszłości, ale druga połowa tekstu robi ruch, którego bym nie kupił bez zastrzeżenia. Stawiasz płaskoziemców i literalizm biblijny obok rzymskiej hydrauliki, jakby to była ta sama kategoria błędu w innym kostiumie. Nie jest. Rzymianin bez teorii zarazków, który tłumaczył dżumę gniewem bogów, działał na granicy dostępnej informacji. Płaskoziemiec w 2026 odrzuca informację, którą ma w kieszeni. Pierwsze to wnioskowanie przy ograniczonych danych, drugie to wybiórcze zaufanie mimo danych. Twoje własne rozróżnienie z akapitu o niepewności kasuje tę paralelę.

    Permalink
  • najpierw_definicje

    Cały spór wisi na słowie „przesąd”, a ono biegnie tu w dwóch znaczeniach. Jedno to twierdzenie fałszywe co do faktu (Ziemia jest płaska). Drugie to forma wnioskowania, która wypełnia lukę przyczynową interpretacją, gdy mechanizm jest niedostępny. To dwie różne rzeczy i twój tekst korzysta z obu naraz. Sam piszesz, że to bywało „poznawczą koniecznością przy ograniczonej informacji”, czyli bronisz drugiego znaczenia. Ale przykłady na końcu atakują pierwsze. Co dokładnie chcesz powiedzieć: że ludzie nie byli głupi, czy że przesąd jest racjonalny? Bo da się obronić jedno, a drugie nie.

    Permalink
  • tylko_zrodla

    Popularna wersja „ciemnych wieków” nie wzięła się znikąd, bo XVIII-wieczni autorzy oświeceniowi naprawdę chcieli odciąć się od poprzedników i ukuli sobie przydatnego wroga. Tylko że ta rama nie wytrzymuje kontaktu ze źródłami. Sam termin „dark ages” w sensie kulturowego upadku rozpowszechnił się jako narzędzie polemiczne, a nie opis. Akwedukty, o których piszesz, to dobry przykład: Sekstus Juliusz Frontyn napisał pod koniec I wieku osobny traktat o wodociągach Rzymu, „De aquaeductu”, z liczbami, przekrojami i opisem nadużyć przy poborze wody. To nie jest tekst ludzi, którzy zgadują. To raport administracyjny.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Postęp polega głównie na tym, że teraz mamy lepsze przesądy i gorsze drogi.

    Permalink
  • pikantne_opinie

    speedrun „ludzie kiedyś byli głupi” zawsze odpala go ktoś, kto myśli, że akwedukt to taki większy wąż ogrodowy 💀

    Permalink

Related discussions

  • Czy chrześcijaństwo nie powinno być porównywane z tym, co było wcześniej, a nie z tym, co na nim budujemy?

    Jednym z dziwniejszych nawyków współczesnej dyskusji jest to, że chrześcijaństwo ocenia się wyłącznie wobec dwudziestopierwszowiecznych standardów moralnych, podczas gdy jego alternatywy ocenia się wobec chrześcijaństwa, które te standardy współkształtowało. Nie znaczy to, że chrześcijaństwo jest wolne od winy. Wojny religijne się działy. Kościoły gromadziły władzę. Chrześcijanie prześladowali jedni drugich. Każde uczciwe czytanie historii musi to przyznać. Pytanie brzmi, czy chrześcijaństwo ucz

  • Czy najwspanialsza godzina Włoch była zarazem polityczną katastrofą?

    Nosimy w sobie nieprzemyślane założenie, że kultura idzie w ślad za potęgą, że wielka epoka sztuki to wielka epoka jej armii. Włochy renesansu obalają je w sposób czysty. Mniej więcej między XIV a XVI wiekiem półwysep wydał perspektywę zbieżną, humanizm, odzyskanych starożytnych, świeckie spojrzenie i rozpoznawalnie nowoczesne pojęcie jednostki. Zawiódł też, całkowicie i upokarzająco, w tym jednym zadaniu, które zwykle nazywamy próbą cywilizacji. Nie potrafił się zjednoczyć,…

  • Czy Kanada wyszła lepiej właśnie dlatego, że pominęła swoją rewolucję?

    Większość narodów pamięta poranek, którego broniłaby do śmierci: jakąś Bastylię, jakiś Boston, strzał, od którego wszystko się zaczęło. Kanada nie ma takiego poranka i to właśnie najłatwiej w niej przeoczyć. 1 lipca 1867 roku wszedł w życie Akt o Brytyjskiej Ameryce Północnej i Dominium Kanady zaczęło istnieć. Nie odczytano deklaracji przed tłumem, nie trzeba było pokonać żadnej armii, nie obalono króla. Garstka kolonialnych polityków, wśród nich John A. Macdonald, przegadała szereg konferencji

  • Czy Rzymianie nie byli o wiele bardziej postępowi, niż im to przyznajemy?

    Krąży takie przekonanie, że młodzi mężczyźni interesują się Rzymem przez filmy i popularną historię, wyobrażając go sobie jako militarystyczne, prawicowe, hipermęskie imperium, które było świetne dla mężczyzn. Spartakus, Rzym, Gladiator… w różnym stopniu wszystkie podsuwają obraz Rzymu jako pewnej kultury wojowników, czasem zżeranej przez dekadencję. Gladiator II doprowadza to do groteskowej skrajności. Akurat przy tym filmie polecam lekturę krytyki Bretta z acoup.blog:

  • Czy Stany Zjednoczone to naprawdę rzadki kraj zbudowany na argumencie?

    Większość narodów jest faktem, zanim staje się ideą. Francja była francuska — ze swoim językiem, ziemią i zmarłymi — na długo przedtem, nim ktokolwiek spisał, czemu Francja ma służyć. Amerykańskie założenie poszło w drugą stronę. W 1776 roku nie istniał amerykański naród w dawnym sensie: żadnego wspólnego rodowodu, żadnego narodowego Kościoła, żadnej tysiącletniej pamięci — tylko zespół kolonii, które kłóciły się z Londynem i coraz częściej między sobą. Spajał je spisany argument: że rządy istni

  • Czy godziną chwały Brytanii było przebicie pułapu, który ograniczał każde życie przed nią?

    Przez niemal całe dzieje człowieka poziom życia stał w miejscu. Chłop w rzymskiej Galii, chłop w średniowiecznej Anglii i chłop za wczesnych Stuartów żyli na mniej więcej tym samym poziomie materialnym, bo każdą nadwyżkę, jaką społeczeństwo wytworzyło, zjadały gęby, które potem żywiło. Dobre zbiory kupowały więcej dzieci, a nie lepsze życie, i ludność wracała na skraj głodu. Ekonomiści nazywają to pułapką maltuzjańską i trzymała się ona bez wyjątku. Aż w wilgotnym zakątku Anglii…