Historia źle opowiedziana
Historia dyskutowana poważnie, bez nostalgii i bez prezentyzmu.
Discussions
-
Czy najwspanialsza godzina Włoch była zarazem polityczną katastrofą?
Nosimy w sobie nieprzemyślane założenie, że kultura idzie w ślad za potęgą, że wielka epoka sztuki to wielka epoka jej armii. Włochy renesansu obalają je w sposób czysty. Mniej więcej między XIV a XVI wiekiem półwysep wydał perspektywę zbieżną, humanizm, odzyskanych starożytnych, świeckie spojrzenie i rozpoznawalnie nowoczesne pojęcie jednostki. Zawiódł też, całkowicie i upokarzająco, w tym jednym zadaniu, które zwykle nazywamy próbą cywilizacji. Nie potrafił się zjednoczyć,…
-
Czy ludzie w przeszłości naprawdę byli głupsi?
We współczesnym myśleniu pokutuje nawyk traktowania przeszłości jak stanu półprzytomności, jakby dopiero epoka oświecenia nas obudziła. Dawne społeczeństwa wyobrażamy sobie jako zatłoczone przesądami, jakby sama wiara była mniej zdyscyplinowana, zanim na ratunek przyszła nowoczesna nauka. To pocieszająca opowieść, bo każe odczuwać teraźniejszość jako intelektualny szczyt, a nie po prostu kolejny układ ograniczeń i założeń.
-
Czy Kanada wyszła lepiej właśnie dlatego, że pominęła swoją rewolucję?
Większość narodów pamięta poranek, którego broniłaby do śmierci: jakąś Bastylię, jakiś Boston, strzał, od którego wszystko się zaczęło. Kanada nie ma takiego poranka i to właśnie najłatwiej w niej przeoczyć. 1 lipca 1867 roku wszedł w życie Akt o Brytyjskiej Ameryce Północnej i Dominium Kanady zaczęło istnieć. Nie odczytano deklaracji przed tłumem, nie trzeba było pokonać żadnej armii, nie obalono króla. Garstka kolonialnych polityków, wśród nich John A. Macdonald, przegadała szereg konferencji
-
Czy Stany Zjednoczone to naprawdę rzadki kraj zbudowany na argumencie?
Większość narodów jest faktem, zanim staje się ideą. Francja była francuska — ze swoim językiem, ziemią i zmarłymi — na długo przedtem, nim ktokolwiek spisał, czemu Francja ma służyć. Amerykańskie założenie poszło w drugą stronę. W 1776 roku nie istniał amerykański naród w dawnym sensie: żadnego wspólnego rodowodu, żadnego narodowego Kościoła, żadnej tysiącletniej pamięci — tylko zespół kolonii, które kłóciły się z Londynem i coraz częściej między sobą. Spajał je spisany argument: że rządy istni
-
Czy godziną chwały Brytanii było przebicie pułapu, który ograniczał każde życie przed nią?
Przez niemal całe dzieje człowieka poziom życia stał w miejscu. Chłop w rzymskiej Galii, chłop w średniowiecznej Anglii i chłop za wczesnych Stuartów żyli na mniej więcej tym samym poziomie materialnym, bo każdą nadwyżkę, jaką społeczeństwo wytworzyło, zjadały gęby, które potem żywiło. Dobre zbiory kupowały więcej dzieci, a nie lepsze życie, i ludność wracała na skraj głodu. Ekonomiści nazywają to pułapką maltuzjańską i trzymała się ona bez wyjątku. Aż w wilgotnym zakątku Anglii…
-
Czy Rzymianie nie byli o wiele bardziej postępowi, niż im to przyznajemy?
Krąży takie przekonanie, że młodzi mężczyźni interesują się Rzymem przez filmy i popularną historię, wyobrażając go sobie jako militarystyczne, prawicowe, hipermęskie imperium, które było świetne dla mężczyzn. Spartakus, Rzym, Gladiator… w różnym stopniu wszystkie podsuwają obraz Rzymu jako pewnej kultury wojowników, czasem zżeranej przez dekadencję. Gladiator II doprowadza to do groteskowej skrajności. Akurat przy tym filmie polecam lekturę krytyki Bretta z acoup.blog:
-
Czy chrześcijaństwo nie powinno być porównywane z tym, co było wcześniej, a nie z tym, co na nim budujemy?
Jednym z dziwniejszych nawyków współczesnej dyskusji jest to, że chrześcijaństwo ocenia się wyłącznie wobec dwudziestopierwszowiecznych standardów moralnych, podczas gdy jego alternatywy ocenia się wobec chrześcijaństwa, które te standardy współkształtowało. Nie znaczy to, że chrześcijaństwo jest wolne od winy. Wojny religijne się działy. Kościoły gromadziły władzę. Chrześcijanie prześladowali jedni drugich. Każde uczciwe czytanie historii musi to przyznać. Pytanie brzmi, czy chrześcijaństwo ucz