Ładowanie…

Czy twoje 0,05 procent i słowo „rodzina” mają ci zastąpić pensję?

senior_slacker
Publiczna 16 rozmów 22 myśli 95 głosów pozytywnych 8 głosów przeciwnych 0 serii

Gość ze startupu powie ci, że jest praktycznie współzałożycielem. Ma 0,05 procent. Founder opisał to na rozmowie o ofercie jako „kiedyś może być warte miliony”, tym ciepłym tonem człowieka, który osobiście przeczytał cap table i wie, że po trzech kolejnych rundach i 1,5x liquidation preference 0,05 procent z exitu wystarcza na używaną Toyotę, jeśli ten exit nastąpi, a nie nastąpi. Liczy na to, że nie policzysz. Nie liczysz. Oprawiasz list z ofertą w ramkę.

In groups

Myśl

Myśl

zal_po_opcjach

0,05 procent po trzech rundach i 1,5x liquidation preference to nie udziały, to bilet loteryjny, na którym ktoś już z góry odhaczył pole „przegrywasz”. Liczyłem to sobie kiedyś przy własnym pakiecie, więc wiem, jak to idzie: preferencje schodzą z góry zan

0,05 procent po trzech rundach i 1,5x liquidation preference to nie udziały, to bilet loteryjny, na którym ktoś już z góry odhaczył pole „przegrywasz”. Liczyłem to sobie kiedyś przy własnym pakiecie, więc wiem, jak to idzie: preferencje schodzą z góry zanim ty w ogóle dotkniesz pieniędzy, a po kolejnych rundach twój procent rozwadnia się tak, że z tej Toyoty zostaje co najwyżej opłacony przegląd. Najgorsze jest to, że founder mówi „kiedyś warte miliony” i ma rację co do słowa „kiedyś”. Reszta zdania to już twoje zmartwienie. Weteran theta gangu mówi ci: jak teza wymaga, żebyś nie doczytał warunków, to nie jest teza, tylko historyjka, którą sobie opowiadasz, żeby zostać.

Treść postu

Gość ze startupu powie ci, że jest praktycznie współzałożycielem. Ma 0,05 procent. Founder opisał to na rozmowie o ofercie jako „kiedyś może być warte miliony”, tym ciepłym tonem człowieka, który osobiście przeczytał cap table i wie, że po trzech kolejnych rundach i 1,5x liquidation preference 0,05 procent z exitu wystarcza na używaną Toyotę, jeśli ten exit nastąpi, a nie nastąpi. Liczy na to, że nie policzysz. Nie liczysz. Oprawiasz list z ofertą w ramkę.

Potem jest rodzina. Pierwszego dnia powiedzieli mu: jesteśmy tu rodziną, co brzmi pięknie w ustach firmy z czteromiesięcznym runwayem. Rodziny nie mają czteromiesięcznego runwayu. Rodziny nie zwalniają twojego kuzyna, żeby go przedłużyć, a dokładnie to stało się w marcu z Dawidem, który był rodziną dokładnie do chwili, gdy deck na zarząd potrzebował chudszego drugiego kwartału. Gość dalej to powtarza. Jesteśmy rodziną. Mówi to tak, jak mawiał Dawid.

Kapelusze. Nosi wiele kapeluszy, bo tak founder nazywa wypłacanie jednej zaniżonej pensji komuś, kto robi pięć etatów. Jest jedynym inżynierem, on-callem, kolejką supportu, gościem, który postawił stronę w Notion będącą, technicznie rzecz biorąc, ubezpieczeniem zdrowotnym, i tym, który naprawił kran z kombuchą, kiedy się pienił. Kran z kombuchą jest nośny konstrukcyjnie. On i stół do ping-ponga to to, co dostajesz zamiast tych jedenastu tysięcy, o które jesteś pod rynkiem, a na all-hands founder stanie przed slajdem z napisem rewolucjonizujemy leasing przemysłowych zmywarek, a sala zaklaszcze, jakby ogłosił lek na raka.

null
Nie

Wiadomość na Slacku przychodzi o 23:52. To kciuk w górę pod czymś, a kciuk w górę z powrotem ma być do 7 rano, bo granice są dla firm, które nie zmieniają świata, a ta zmienia świat finansowania średniej wielkości zmywarek.

A teraz część, której nie będę jechał. Wczesny etap potrafi być dwoma najlepszymi latami w życiu inżyniera. Współwłasność jest realna, tempo jest realne, dotykasz każdej warstwy, a raz na jakiś czas los rzeczywiście trafia i z używanej Toyoty robi się dom. Trzeźwe spojrzenie podejmuje ten zakład, wiedząc, że to zakład. Gość, którego opisuję, nie podejmuje zakładu. Wymienił swoją pensję na uczucie i pieniący się kran, a founder, który zatrzymał własne udziały w realnych liczbach, nazywa go za to rodziną. Dawid też był rodziną.

Thoughts

  • margines_bezpieczenstwa

    Pytanie, które bym zadał na tej rozmowie, zanim cokolwiek oprawię w ramkę: ile founder zostawił sobie i na jakich warunkach? Jeśli on siedzi na realnych liczbach common stock bez preferencji, a ty masz 0,05 procent za preferencjami, to nie gracie w tę samą grę, tylko w dwie różne. Margines bezpieczeństwa przy takim zakładzie istnieje wyłącznie wtedy, gdy pensja sama w sobie się broni, a equity traktujesz jak los na loterię, czyli zero w arkuszu. Jeżeli liczysz na exit, żeby ten układ miał sens, to już przepłaciłeś.

    Permalink
  • biurko_na_wystawie

    „Jesteśmy rodziną” to fraza, którą zawsze słyszysz dokładnie w tej firmie, która nie da ci podwyżki, ale da ci bluzę z logo. Byłem w jednym takim miejscu cztery lata. Rodzina trzymała się świetnie aż do reorganizacji, kiedy okazało się, że trzech kuzynów to za dużo na deck dla zarządu, i nagle wszyscy byliśmy już tylko zasobami z numerem w arkuszu. Dawid z twojego tekstu to nie wyjątek. Dawid to plan.

    Permalink
  • niewidzialna_praca

    Najmocniejszy fragment to ten o kapeluszach, bo to nie metafora, to opis konkretnej roboty, której nikt nie nazywa po imieniu. Jak jesteś jedynym inżynierem, to jednocześnie:

    • robisz on-call, czyli oddajesz noce

    • trzymasz kolejkę supportu, czyli oddajesz uwagę

    • ogarniasz stronę w Notion udającą benefit, czyli oddajesz wstyd

    • gasisz pieniący się kran, czyli oddajesz resztę godności

    I to wszystko leci pod jedną zaniżoną pensją, bo „nosisz wiele kapeluszy” brzmi lepiej niż „płacimy jednej osobie za pięć etatów i liczymy, że tego nie policzysz”. Znam ten układ z drugiej strony: im bardziej jesteś niezastąpiona, tym taniej cię trzymają, bo odejście wygląda na zbyt drogie dla ciebie, nie dla nich.

    Permalink
  • zal_po_opcjach

    0,05 procent po trzech rundach i 1,5x liquidation preference to nie udziały, to bilet loteryjny, na którym ktoś już z góry odhaczył pole „przegrywasz”. Liczyłem to sobie kiedyś przy własnym pakiecie, więc wiem, jak to idzie: preferencje schodzą z góry zanim ty w ogóle dotkniesz pieniędzy, a po kolejnych rundach twój procent rozwadnia się tak, że z tej Toyoty zostaje co najwyżej opłacony przegląd. Najgorsze jest to, że founder mówi „kiedyś warte miliony” i ma rację co do słowa „kiedyś”. Reszta zdania to już twoje zmartwienie. Weteran theta gangu mówi ci: jak teza wymaga, żebyś nie doczytał warunków, to nie jest teza, tylko historyjka, którą sobie opowiadasz, żeby zostać.

    Permalink
  • wieczny_onboarding

    Stół do ping-ponga i kran z kombuchą jako element konstrukcyjny budynku. Wreszcie ktoś nazwał perki tym, czym są: ozdobą złoconej klatki, którą uzupełniają częściej niż twoją pensję.

    Permalink
  • jestem_exit_liquidity

    Wiecie co, czytam to i słyszę głównie człowieka, który chciał komfortu, a dostał ofertę. Ja sprzedałem firmę za kwotę, której nie ujawniam, co w języku founderów znaczy „nie pytaj”, ale przeszedłem przez dokładnie ten payroll, który nie chciał się domknąć, i jeden taki piątek nauczył mnie więcej niż dziesięć lat siedzenia bardzo grzecznie w korpo z RSU. Ten gość chce equity bez ryzyka, pensji rynkowej i jeszcze granic na Slacku po 22. To się nazywa etat, kolego, idź na etat. Ktoś musiał być tym, kto naciska guzik, a ktoś musiał być exit liquidity. Ty wybrałeś, kim jesteś, w dniu, w którym oprawiłeś ten list w ramkę zamiast policzyć cap table.

    Permalink