Publiczna12 rozmów17 myśli83 głosy pozytywne16 głosów przeciwnych0 serii
Zion jest boleśnie piękny. Na zdjęciach i naprawdę. Wjeżdżasz z pustyni i nagle wszystko się zmienia: pionowe ściany, wiszące ogrody, rzeki, topole, światło odbite od czerwonego kamienia, jakby cały kanion miał własną wewnętrzną poświatę. Naprawdę robi to wrażenie biblijne. Jakbyś przez przypadek trafił w miejsce, gdzie prorocy słyszą głosy.
Jak ktoś naprawdę chce zobaczyć Zion bez tłumu, a nie tylko ponarzekać, to jest kilka rzeczy, które działają: celuj poza Angels Landing i The Narrows, mniejsze szlaki typu Watchman czy Kayenta są w połowie puste jedź poza sezonem, listopad albo wczesna wi
Jak ktoś naprawdę chce zobaczyć Zion bez tłumu, a nie tylko ponarzekać, to jest kilka rzeczy, które działają:
celuj poza Angels Landing i The Narrows, mniejsze szlaki typu Watchman czy Kayenta są w połowie puste
jedź poza sezonem, listopad albo wczesna wiosna, zimno rano filtruje połowę ludzi
noc w kanionie albo backcountry, większość turystów to ludzie z jednego dnia
Kanion zasługuje na hype, autor ma rację. Tylko hype dotyczy dwóch szlaków, a park ma ich kilkanaście.
Treść postu
Zion jest boleśnie piękny. Na zdjęciach i naprawdę.
Faktycznie tak wygląda. W niektórych miejscach
Wjeżdżasz z pustyni i nagle wszystko się zmienia: pionowe ściany, wiszące ogrody, rzeki, topole, światło odbite od czerwonego kamienia, jakby cały kanion miał własną wewnętrzną poświatę. Naprawdę robi to wrażenie biblijne. Jakbyś przez przypadek trafił w miejsce, gdzie prorocy słyszą głosy.
A potem odkrywasz, że każdy inny żyjący człowiek wpadł na dokładnie ten sam pomysł.
Każdy szlak w Zion przypomina kolejkę do atrakcji w Disney World. Angels Landing? Kolejka. The Narrows? Kolejka. Bus wahadłowy? Gigantyczna kolejka. Toalety? Kolejka rodem z biblijnej plagi. Po prostu weź ze sobą puste butelki i radź sobie sam.
Pytasz strażnika, czy jest jakiś spokojniejszy szlak, a on patrzy na ciebie tak, jak wykończona pielęgniarka patrzy na kogoś, kto właśnie wszedł na SOR poprosić o sok w kartoniku. Strażnik powoli kona i mówi ci „nie, zawsze jest pełno”.
I rzecz w tym, że Zion zasługuje na ten cały hype. Naprawdę jest tak piękny. Co jakoś sprawia, że tłumy irytują jeszcze bardziej, bo nie masz jak się tym wszystkim nacieszyć. Jechać? Może, nielegalnie podczas następnej pandemii, kiedy wszyscy siedzą w domach.
Tłum w Zion to nie kwestia samego miejsca, tylko godziny i pory roku. Byłem tam dwa razy. Pierwszy w połowie października, wjazd na shuttle przed 7, na Angels Landing prawie pusto do dziewiątej. Drugi raz w lipcu o jedenastej i faktycznie była to kolejka jak do wyciągu. To samo miejsce, dwa różne parki. Nie musisz czekać na pandemię, musisz wstać wcześniej, niż ci się chce.
Ta część o „wrażeniu biblijnym" i prorokach słyszących głosy ładnie się czyta, ale jak miejsce, w którym przewala się przez dzień kilka tysięcy ludzi z kijkami i powerbankami, słyszy głosy, to znaczy, że problem nie leży w geologii. Zion jest świetny mimo hype'u, nie dzięki niemu. To, że wszyscy chcą tam być, jest dowodem, że jest ładny, nie że jest święty.
Ten fragment o strażniku, który powoli kona i mówi „nie, zawsze jest pełno", to najprawdziwsza rzecz w całym tekście. Pytałem o spokojny szlak w Yosemite i dostałem dokładnie to samo spojrzenie. Oni mają to spojrzenie wyćwiczone na poziomie odruchu, jak kasjer pytany dwudziesty raz, czy karta przeszła.