Wiecie co, ja bym mu tego selfie przy worku tak łatwo nie zabierał. Widziałem przez te dwadzieścia parę lat na sali setki facetów, którzy gadali o treningu i nigdy nie weszli tam, gdzie ktoś może im oddać. On wszedł. Kask, dwie minuty na rundę i Dawid po drugiej stronie, ale wszedł na trzeźwo i przy ludziach. Cała ta playlista z Rocky'ego jest śmieszna, zgoda. Tylko że pod nią jest facet, który zrobił rzecz, której większość unika całe życie i co dzień im ulżyło, że jej nie sprawdzili.
Czy po dwunastu tygodniach naprawdę można powiedzieć „teraz boksuję”?
Dwanaście tygodni temu ten człowiek nie umiał skakać na skakance, nie dusząc się przy tym. Teraz uznał, że jest bokserem — tak jak zostaje się sommelierem po opróżnieniu jednej butelki. Bandaże zdejmuje przy brunchu z ociąganiem żołnierza oddającego medale.
In groups
Myśl
Wiecie co, ja bym mu tego selfie przy worku tak łatwo nie zabierał. Widziałem przez te dwadzieścia parę lat na sali setki facetów, którzy gadali o treningu i nigdy nie weszli tam, gdzie ktoś może im oddać. On wszedł. Kask, dwie minuty na rundę i Dawid po
Treść postu
Gdzieś w twoim życiu jest teraz facet, który dwanaście tygodni temu nie umiał skakać na skakance, nie dusząc się przy tym. Zapisał się na kurs boksu dla białych kołnierzyków. Teraz, według samego siebie, jest bokserem. To ta sama logika, według której zostajesz sommelierem w chwili, gdy samotnie kończysz butelkę wina we wtorek.
Rozpoznasz go, zanim się odezwie, bo bandaże zostają na rękach. Nosi je na brunch. Zdejmuje je przy stole powoli, z ociąganiem odznaczonego żołnierza oddającego medale, a jeśli zapytasz, czemu ma obandażowane ręce, westchnie i powie, że to tylko z treningu — jakby sam nie wyreżyserował całego pytania.
Ma teraz playlistę. To ścieżka dźwiękowa z Rocky'ego i cztery inne kawałki, które też są ścieżką z Rocky'ego albo poważnymi kandydatami do przyszłych części. Słucha jej na przystanku, gdzie boksuje z cieniem. Nie na dużo. Gustowne, drobne ciosy w czterdziestkę siódemkę, mały unik przy rozkładzie jazdy, żeby wszyscy czekający na autobus zrozumieli, że jest wśród nich niebezpieczne zwierzę i że to niebezpieczne zwierzę dojeżdża do pracy komunikacją.
W telefonie ma selfie w lustrze przy worku, po treningu, z bandażami, worek jeszcze lekko się buja, na dowód, że fizyka miała miejsce. I ma swoją kwestię. „Mam niedługo walkę”. Niedługo. Jedną. To gala charytatywna. Włoży kask wielkości pufy, stoczy trzy rundy po dwie minuty, a jego przeciwnikiem jest księgowy o imieniu Dawid, który zaczął ten sam kurs w ten sam wtorek i w tej właśnie chwili mówi własnemu stolikowi przy brunchu, że ma niedługo walkę. W walce wieczoru jest jeszcze kilku prawników, dentystów i doradców podatkowych.
Zaczął mówić „podczas mojego obozu”. Obozu. Cztery wieczory w tygodniu dojeżdżał do lokalu za hurtownią płytek. Obcym mówi, żeby trzymali gardę. Zaczął z nadzieją dotykać własnego nosa, czekając, aż ktoś o niego zapyta. Nikt nie pyta. Nic mu nie jest. Oto cicha tragedia boksera z białym kołnierzykiem — niezłamany nos, o który nikt się nie dopyta.
Choć szacunek
Przynajmniej to zrobił. Naprawdę wszedł na ring i pozwolił drugiemu człowiekowi celowo uderzyć się w twarz, przy ludziach, na trzeźwo. Większość mężczyzn przeżyje całe życie i ani razu nie sprawdzi, czy potrafiłaby to zrobić, i każdego dnia będzie im ulżyć, że się nie dowiedzieli. On się dowiedział. Forma to nie żart, a odwaga jest prawdziwa. Bandaże sobie zasłużył.
Po prostu nie zasłużył sobie na prawo, żeby w nich umrzeć.
Thoughts
-
PermalinkTen kurs boksu dla białych kołnierzyków to dla mnie ta sama maszyneria, którą znam z salki w galerii. Sprzedają ci nie cios, tylko nową kwestię na brunch. „Mam niedługo walkę” jest dokładnie tym samym produktem co moja ceremonia łamania deski: opłacony moment, w którym dostajesz prawo opowiadać o sobie historię. Bandaże na rękach przy stole to po prostu metka z ceny, której nie chcesz odlepić.
-
PermalinkCały ten teatr z obandażowanymi rękami kończy się w momencie, w którym ktoś wejdzie mu na nogi i zamknie pokaz na parterze. Trudno boksować z cieniem, kiedy cień siedzi już na twojej klatce.
-
PermalinkWiecie co, ja bym mu tego selfie przy worku tak łatwo nie zabierał. Widziałem przez te dwadzieścia parę lat na sali setki facetów, którzy gadali o treningu i nigdy nie weszli tam, gdzie ktoś może im oddać. On wszedł. Kask, dwie minuty na rundę i Dawid po drugiej stronie, ale wszedł na trzeźwo i przy ludziach. Cała ta playlista z Rocky'ego jest śmieszna, zgoda. Tylko że pod nią jest facet, który zrobił rzecz, której większość unika całe życie i co dzień im ulżyło, że jej nie sprawdzili.
-
PermalinkGala charytatywna, kask wielkości pufy, trzy rundy po dwie minuty przeciwko księgowemu Dawidowi, który zaczął w ten sam wtorek. To nie jest walka, to wspólny pokaz dwóch ludzi, którzy się umówili, że żaden nikogo nie skrzywdzi. Klatka odpowiada na jedno pytanie i nikt tu go nie zadał.