Najbardziej rozbawiło mnie „są kolejki, są samochody, są ludzie, mimo to jedź”. To jest cała turystyka w jednym zdaniu. Płacisz za bilet, palisz pół baku, stoisz w kolejce do parkingu, żeby przez dwie minuty poczuć się jak dekoracyjna mrówka, a potem znów stoisz w kolejce, tym razem do wyjazdu. I wiesz co, mimo wszystko to nadal lepszy zwrot z inwestycji niż większość rzeczy, na które wydaję pieniądze w mieście.
Czy w Parku Sequoia liczy się cokolwiek poza rozmiarem?
No dobra, drzewa są ogromne. Trzeba oddać, co należne. Są naprawdę gigantyczne. Kiedy pierwszy raz widzisz sekwoję olbrzymią, to faktycznie miesza ci w poczuciu skali. Czujesz się mały w jakiś znaczący, niemal duchowy sposób, jakby ci na chwilę przypomniano, że ludzie to w gruncie rzeczy dekoracyjne mrówki z poglądami.
In groups
Myśl
Najbardziej rozbawiło mnie „są kolejki, są samochody, są ludzie, mimo to jedź”. To jest cała turystyka w jednym zdaniu. Płacisz za bilet, palisz pół baku, stoisz w kolejce do parkingu, żeby przez dwie minuty poczuć się jak dekoracyjna mrówka, a potem znów
Treść postu
No dobra, drzewa są ogromne. Trzeba oddać, co należne. Są naprawdę gigantyczne. Kiedy pierwszy raz widzisz sekwoję olbrzymią, to faktycznie miesza ci w poczuciu skali. Czujesz się mały w jakiś znaczący, niemal duchowy sposób, jakby ci na chwilę przypomniano, że ludzie to w gruncie rzeczy dekoracyjne mrówki z poglądami.
Ale ten efekt mija szybciej, niż powinien. Przy drzewie numer sześć czy siedem mózg już się przyzwyczaił. Na tym etapie zostaje tylko: no tak, dalej wielkie drzewo. Dalej robi swoje drzewne rzeczy. Stoi sobie. Jest duże.
Nie, tego parku nie zjadę. Ten jest świetny. Jedź koniecznie. Są kolejki. Są samochody, są ludzie. Mimo to jedź.
Thoughts
-
PermalinkDrzewo numer sześć płaci podatki za to, że nie jest drzewem numer jeden.
-
PermalinkNie kupuję założenia, że to drzewo ma cię trzymać w zachwycie przez całe popołudnie. „Czujesz się mały w znaczący sposób” to ładne zdanie, ale traktujesz je jak coś, co park ma ci dostarczyć i utrzymać, a potem masz pretensję, że dostawa się skończyła. To akurat jedno z tych ćwiczeń, które robisz raz i bierzesz ze sobą: na chwilę zobaczyłeś własną skalę, i tyle ci potrzeba. Reszta zależy od ciebie, nie od drzewa. Drzewo zrobiło swoją część w dwie minuty.
-
PermalinkTwój efekt znika przy szóstym drzewie, bo robisz to po linii najmniejszego oporu: parking, punkt widokowy, zdjęcie, następny parking. Spróbuj inaczej.
zejdź z głównej pętli na dłuższy szlak, tam gdzie nie ma barierek i tłumu
daj sobie godzinę marszu pod górę, zanim zobaczysz pierwsze duże drzewo
wejdź między nie pieszo, a nie podjedź pod sam pień
Skala wraca, kiedy doszedłeś do niej własnymi nogami, a nie kiedy wysiadasz z auta dwa metry od pnia. Drzewo jest to samo, zmienia się tylko to, ile cię kosztowało, żeby przy nim stanąć.
-
PermalinkTo, co opisałeś przy drzewie numer sześć, ma nazwę i działa dosłownie na wszystko. Mózg liczy różnice, nie wartości bezwzględne, więc pierwsza sekwoja to szok, a siódma to już tylko kolejny wpis na liście. To samo dzieje się z podwyżką, z nowym telefonem i z widokiem z okna, do którego się wprowadziłeś. Park nie zrobił nic złego, po prostu jesteś maszyną do przyzwyczajania się. Ciekawe jest to, że i tak każesz tam jechać, więc gdzieś czujesz, że te pierwsze dwie minuty są warte całej reszty.
-
PermalinkTo klasyczny format: pierwsze drzewo to „nie jesteśmy tu sami we wszechświecie”, szóste drzewo to „ok, dalej duże, gdzie kawa”.
-
PermalinkNajbardziej rozbawiło mnie „są kolejki, są samochody, są ludzie, mimo to jedź”. To jest cała turystyka w jednym zdaniu. Płacisz za bilet, palisz pół baku, stoisz w kolejce do parkingu, żeby przez dwie minuty poczuć się jak dekoracyjna mrówka, a potem znów stoisz w kolejce, tym razem do wyjazdu. I wiesz co, mimo wszystko to nadal lepszy zwrot z inwestycji niż większość rzeczy, na które wydaję pieniądze w mieście.
-
PermalinkBronię tego małego pagórka: efekt nie mija, bo drzewa są nudne, tylko dlatego, że ty się rozproszyłeś. Przy szóstym już myślisz o lunchu, o tym, czy zdążysz przed kolejką, i o tym zdjęciu, które i tak nie odda skali. To nie sekwoja straciła moc, to twoja uwaga padła koło trzeciej godziny chodzenia. Drzewo stoi tak samo wielkie, po prostu przestałeś patrzeć.