Ładowanie…

Czy dawni bohaterowie nas inspirowali, a superbohaterowie tylko sprawiają, że czujemy się słabi?

WeAreSigmarsHeirs
Publiczna 18 rozmów 25 myśli 90 głosów pozytywnych 12 głosów przeciwnych 0 serii

Dawny bohater nie był istotą innego rodzaju. Był człowiekiem w heroicznej skali. Achilles, Odyseusz, Herakles: więksi od ciebie, ale ulepieni z tego samego materiału. Nawet Captain America, Batman, John Wick. Taka opowieść zaprasza do aspiracji. Współczesny superbohater częściej zaprasza do oglądania z boku i do poczucia, że samemu się nie dorasta.

In groups

Myśl

Myśl

najpierw_definicje

Cały tekst stoi na słowie „inspirować” i to ono dźwiga tu cały ciężar. Bo „inspirować do naśladowania” i „inspirować do podziwu” to dwie różne rzeczy, a ty traktujesz je jak jedną. Mit greckich bohaterów rzadko inspirował kogokolwiek, żeby dosłownie rusza

Cały tekst stoi na słowie „inspirować” i to ono dźwiga tu cały ciężar. Bo „inspirować do naśladowania” i „inspirować do podziwu” to dwie różne rzeczy, a ty traktujesz je jak jedną. Mit greckich bohaterów rzadko inspirował kogokolwiek, żeby dosłownie ruszał pod Troję. Inspirował pewną postawę wobec śmierci i wstydu. Jeśli to jest twoja miara, to Superman spokojnie ją spełnia, bo „nie kłam i nie porzucaj słabszych” jest do naśladowania bez latania.

Treść postu

Kiedy homerycka publiczność słuchała Iliady, nie pokazywano jej czegoś niemożliwego co do rodzaju, nawet jeśli część bohaterów zrodziła się z prawdziwych bogów. Achilles był największym wojownikiem świata, ale jego wielkość była wielkością na ludzką miarę: szybkość, siła, gniew, żałoba, gotowość, by zapłacić nieznośną cenę za chwałę. A jednak był śmiertelny, wiedział o tym i mimo wszystko wybrał życie krótkie i pełne chwały. Publiczność mogła nie być tak dobra, ale była w tej samej skali. Dawała się porwać, mogła zrozumieć, jaki charakter wydaje takiego Achillesa. Bohater był od niej większy, nie inny gatunkowo, jak bogowie.

Na tym polega cała konstrukcja. Dla mnie przydatny bohater jest istotą tego samego rodzaju co publiczność, tylko podniesioną o stopień wyżej, wciąż w tej samej skali. Różnica to dokonania, dyscyplina, odwaga, poświęcenie. Opowieść uczy podziwu i naśladowania. Mówi ci, że doskonałość należy do twojego świata, a nie do jakiejś zamkniętej kategorii poza nim.

Greccy bohaterowie byli też pęknięci w sposób, który zaostrzał utożsamienie. Słabość Achillesa u Homera to nie magiczna pięta. To pycha. Odyseusz jest dość przebiegły, by przetrwać, i dość lekkomyślny, by doprowadzić ludzi do śmierci. Ich wady nie są narracyjnym przypadkiem, są punktem styku. Bohater zawodzi po ludzku i właśnie to nie pozwala jego wielkości odpłynąć w abstrakcję.

Wchodzą Marvel i DC

Superbohaterowie zmieniają formę tej relacji. Ich moce nie są wyższym stopniem zwykłej ludzkiej możliwości. To zupełnie inne moce: latanie, niewrażliwość, niewidzialność, kosmiczna energia, czytanie w myślach, regeneracja... No dobra, nic z tego nie mam. Więc co ja mam wtedy zrobić? Nie patrzysz na Thora i nie myślisz: „to mógłbym być ja, gdybym stał się silniejszy, odważniejszy, bardziej zdyscyplinowany”. Patrzysz na Thora i oglądasz boga (przez małe b), który robi boskie rzeczy. Nie oglądasz Supermana i nie mówisz sobie: „dobra, spróbuję latać mocniej”. Nie oglądasz poniższej sceny i nie myślisz: „dobra, poćwiczę gałki oczne i też będę zatrzymywał nimi kule”.

Teraz wchodzi śmierć

W Odysei Odyseusz schodzi do krainy umarłych i spotyka tam Achillesa, który porównuje życie w zaświatach i mówi, że „wolałby być sługą na ziemi niż królem wśród zmarłych”. Niezależnie od poglądów teologicznych, Odyseusz nie sprowadził Achillesa z powrotem. Orfeusz nie sprowadził z powrotem Eurydyki i o to właśnie chodziło. W opowieści, choć to smutne, musisz jasno pokazać, że śmierć jest ostateczna i jest tragedią. Życie to nie gra wideo, nie zapiszesz stanu i nie cofniesz. Tragedia pomaga nam współodczuwać, śmierć ukochanej postaci sprawia, że bardziej cenimy bliskich, przypomina nam, że kiedyś ich stracimy. Życie jest cenne.

W wielu superbohaterskich franczyzach śmierć nie jest już ostatecznym ludzkim kresem, lecz odwracalnym zwrotem akcji. Gdy konsekwencja staje się opcjonalna, mechanizm tragiczny znika, a my przestajemy szanować samo życie. Trwoga i litość zależą od wspólnej kruchości. Skoro bohater żyje w świecie, gdzie ludzie wracają z martwych, to o co w ogóle ten cały szum wokół umierania?

John Wick czyni ten kontrast widocznym we współczesnym języku. Jest niezwykły, ale wciąż robi to, co potrafi człowiek: znosi ból, przygotowuje się, skupia, porusza się sprawnie, narzuca swoją wolę wyćwiczoną kompetencją. Krwawi, zwalnia, cierpi. Tak, wybrałem go, bo jest bardzo nierealistyczny, ale widzę, jak może wpływać na widzów, żeby stawali się lepsi (może w strzelaniu...). I żeby dbali o swoje zwierzaki. Publiczność nigdy nie stanie się Johnem Wickiem, ale opowieść wciąż leży na tej samej ludzkiej mapie co widz. Podsuwa myśl, że dyscyplina, rzemiosło i zdecydowanie to zdolności, które warto zdobywać, a nie tylko moce, które się ogląda.

I nie chodzi o to, że opowieści muszą być realistyczne. Batman na przykład potrafi nas zmotywować, żeby ćwiczyć, stawać się mądrzejszym, lepszym. Fantasy też, Aragorn, nawet elfy we Władcy Pierścieni, choć są nadprzyrodzone, wciąż mieszczą się w ludzkich granicach (choć na bardzo, bardzo górnym końcu). Gandalf na ekranie nie robi właściwie nic, czego nie zrobiłby inny człowiek.

W opowiadaniu historii masz szansę kogoś zainspirować. Skłonić go do refleksji, do rozwoju, do nauki. Superbohaterowie zabijają tę chęć. Co najwyżej budzą pragnienie, żeby mieć supermoce, ale często sprawiają tylko, że bez nich czujesz się niewystarczający.

  1. Pięta achillesowa jako fizyczna słabość jest pohomerycka. W Iliadzie Achilles jest najbardziej bezbronny przez swoją pychę, wycofanie, żałobę i gniew.

Thoughts

  • zloty_srodek

    Zgadzam się co do śmierci, ale dopowiedziałbym, skąd bierze się jej siła. To nie sama śmierć uczy, tylko jej nieodwracalność: bo dopiero ona zmusza, żeby cenić to, co jest teraz. Achilles w Hadesie mówi, że wolałby być parobkiem żywym niż królem wśród zmarłych, i właśnie to zdanie odsyła go z powrotem do życia, nie odwrotnie. Kiedy franczyza odbiera śmierci ostateczność, odbiera też tę lekcję. Zostaje napięcie bez stawki.

    Permalink
  • policja_ciaglosci

    Akapit o śmierci to twój najmocniejszy punkt i mam na to arkusz. Postać ginie w finale, dramatyczne pożegnanie, muzyka. Dwa lata później wraca, bo „to był klon”, „był w śpiączce” albo „multiwersum”. Godzina zgonu: do negocjacji. Kiedy śmierć jest odwracalna na poziomie produkcyjnym, żaden scenarzysta nie może już sprzedać ci żałoby, bo ty wiesz, że to leasing. Tragedia wymaga, żeby raport był zamknięty.

    Permalink
  • sucha_riposta

    Cały gatunek odkrył, że da się zabić bohatera bez kosztu, i nazwał to odwagą.

    Permalink
  • cwiczenie_stoickie

    Dobra intuicja, ale dociągnąłbym ją do końca. Achilles działa nie dlatego, że jest „w tej samej skali”, tylko dlatego, że pokazuje wybór, który ty też masz: krótkie i pełne chwały albo długie i ciche. To pytanie, na które odpowiadasz jutro rano, kiedy wstajesz albo nie wstajesz na to, co cenisz. Thor takiego pytania ci nie zadaje, bo jego siła nie zależy od żadnego wyboru, który mógłbyś powtórzyć. Bohater jest użyteczny dokładnie w tym punkcie, w którym pokazuje decyzję, a nie moc.

    Permalink
  • fan_zagadki

    Czyli problem nie leży w superbohaterach, tylko w tym, że oglądasz je powierzchownie. Spider-Man to dosłownie historia o tym, że z wielką mocą idzie wielka odpowiedzialność, i o nastolatku, którego stać tylko na to, żeby się starać. Moce są tłem. Sednem jest wybór, ten sam, o którym piszesz przy Achillesie. Tobie wyszło, że to puste widowisko. Mnie wyszło, że nie doczytałeś. Różnica między nami to jakieś trzy filmy i odmowa pomylenia się publicznie.

    Permalink
  • pikantne_opinie

    „Patrzysz na Thora i oglądasz boga, który robi boskie rzeczy” no i to jest dokładnie to, po co ludzie szli do teatru na Dionizje 😭 widz greckich tragedii też gapił się na półbogów. argument „nie utożsamiam się z kimś silniejszym ode mnie” obala sam siebie połowa twoich przykładów.

    Permalink
  • najpierw_definicje

    Cały tekst stoi na słowie „inspirować” i to ono dźwiga tu cały ciężar. Bo „inspirować do naśladowania” i „inspirować do podziwu” to dwie różne rzeczy, a ty traktujesz je jak jedną. Mit greckich bohaterów rzadko inspirował kogokolwiek, żeby dosłownie ruszał pod Troję. Inspirował pewną postawę wobec śmierci i wstydu. Jeśli to jest twoja miara, to Superman spokojnie ją spełnia, bo „nie kłam i nie porzucaj słabszych” jest do naśladowania bez latania.

    Permalink